wtorek, 25 maja 2010

Barania Góra

BESKID  ŚLĄSKI
BARANIA  GÓRA.

 Wakacje zagościły na dobre w kalendarzu. Na szlakach turystycznych coraz większy ruch. W weekendy całe "pielgrzymki" wędrują po tych najbardziej popularnych trasach. Przełom czerwca i lipca to okres gdy młodzież wyrusza w góry ale też ludzie pracy planują urlopy. Ja zaplanowałem już zimą cały harmonogram moich wędrówek na lato. Przyszła kolej na wyprawę do źródeł naszej królowej rzek - Wisły, czyli na Barania Górę - drugi co do wysokości wierzchołek w polskiej części Beskidu Śląskiego...
   Na początek trochę geografii o tym regionie Beskidów..
Beskid Śląski  – to pasmo górskie stanowiące część Beskidów Zachodnich. Najbardziej na zachód wysunięte pasmo polskich Karpat, niezbyt wysokie, regiel górny zajmuje stosunkowo małą powierzchnię. Góry niewielkie maja bardzo dobrze rozbudowaną infrastrukturę turystyczną (kolejki, schroniska, szlaki) a przy tym bardzo bogate lasy. Składają się z dwóch głównych pasm: Baraniogórskiego - Wiślańskiego, z którego wydziela się masyw Klimczoka(1117) i Szyndzielni(1028) oraz pasma Stożka(978) i Czantorii(995) które jest grzbietem granicznym. Pomiędzy tymi pasmami mieści się Masyw Równicy(885). Najwyższym szczytem jest Skrzyczne(1257), drugim jest Barania Góra(1220) - oba leżą w jednym paśmie. Beskid Śląski od zachodu graniczy z Czechami (dolina Olzy), od wschodu i południowego-wschodu z Beskidem Żywieckim. Oddziela je dolina Soły, w której leży Węgierska Górka i Milówka. Od południowego zachodu Beskid Ślaski graniczy ze Słowacją a od północy z Pogórzem Ślaskim. Beskid Śląski ma ogromne znaczenie dla polskiej "hydrologii"ponieważ właśnie stąd, spod Baraniej Góry(1220) wypływa Wisła. Z jego południowej części, z okolic Koniakowa, wypływa Olza, która płynie dalej przez Cieszyn i wpada do Odry, natomiast spod przełęczy Rupienka(672) wypływa Czadeczka, która należy do dorzecza Dunaju. I właśnie Barania Góra jest głównym celem mojej wyprawy. Każdy w Polsce chyba słyszał o Baraniej Górze (1220 m). Nawet jeśli mieszka daleko na nizinach i góry go w ogóle nie interesują, to pamięta ze szkoły, że właśnie pod tym beskidzkim szczytem wypływa królowa polskich rzek - Wisła. 
 Przestudiowałem wcześniej szlaki piesze prowadzące na Baranią Górę:
szlak turystyczny zielony szlak turystyczny czerwony - z Istebnej Tartak przez Przysłop (szlak zielony do schroniska, później czerwony), 3:30 h
szlak turystyczny żółty szlak turystyczny czarny - z Kamesznicy – 3 h, z powrotem 2:45 h,
szlak turystyczny czerwony - z Przełęczy Kubalonka (761 m npm), przez Stecówkę (760 m npm), 3 h, z powrotem 2:45 h
szlak turystyczny czerwony - z Węgierskiej Gorki– 4:30 h, z powrotem 3:45 h,
  szlak turystyczny zielony - ze Skrzycznego – 3:30 h, z powrotem 3:30 h,
szlak turystyczny niebieski - z Wisły Czarne doliną Białej Wisełki - 2:30 h, z powrotem 2 h
szlak turystyczny niebieski szlak turystyczny czerwony – ze Zwardonia (szlak niebieski do schroniska, później czerwony) 6 h, z powrotem 5:30 h
szlak turystyczny czarny szlak turystyczny czerwony- z Wisły Czarne doliną Czarnej Wisełki (szlak czarny do schroniska, później czerwony), 2:30 h, z powrotem 2h..
 Po rozważeniu za i przeciw wybrałem trasę  szlakiem szlak turystyczny zielony zielonym z Istebnej do przełęczy Przysłop a potem szlak turystyczny czerwony czerwonym na szczyt Baraniej Góry... Jednak nieco zmodyfikowałem tę trasę a którędy poszedłem sami zobaczycie..Zapraszam na wycieczkę..!!!

  
Gdy zbliża się dzień wyjazdu zawsze poprzedniego dnia mam sporo pracy ale idę spać nie później jak o 22... Rano trzeba być wyspanym. Wstałem wczesnym rankiem, wypoczęty i żądny przygód. Oczywiście "mała czarna", plecak do samochodu i w drogę.. Czekałem na prognozy meteo i zaklinałem aby pogoda była odpowiednia na wędrówkę... i widocznie ktoś mnie "u góry" wysłuchał bo ranek zapowiadał się ciepły, słoneczny z niewielkimi chmurkami sunącymi po niebie.. Trasę samochodem wybrałem poprzez piękne tereny i przełęcze Beskidu Śląskiego.. Wspinałem się od Szczyrku przez przełęcz Salmolpolską, potem po drodze podziwiałem w Wiśle -jezioro Czerniańskie z jego zaporą do którego wpływa z Baraniej Góry -Wisła. Znowu wspinaczka drugą wielką przełęczą na Kubalonce, aż wreszcie po wyjechaniu z Wisły dotarłem do malutkiego górskiego przysiółka Istebnej o nazwie Pietraszonka..

   
Szlak szlak turystyczny zielony zielony jak już wspomniałem, biegnie z Istebnej w przeważającej mierze drogą asfaltową aż do tej malutkiej wioski Pietraszonka gdzie asfalt się kończy i zaczyna się polna a potem leśna droga na Przysłop. I właśnie dlatego zdecydowałem się na modernizację tej trasy. Dojechałem do końca wsi Pietraszonka, pozostawiłem na posesji u gospodarza w ostatnim domku swój samochód i powędrowałem na szlak..

 
Zabudowania pozostały za moimi plecami a ja wędrowałem bitą polną drogą pośród pół uprawnych. Droga zmierzała do zbocza na którym widniała rozległa łąka i dalej pośród traw wiła się pod górę około 500m w kierunku granicy lasu... Niebo trochę zasnuło się chmurkami ale w tym wypadku na otwartym terenie lepsza taka pogoda aniżeli żar z nieba..

   
Wspinałem się teraz pod górę na granicy lasu i łąki... Słońce ponownie wyjrzało zza chmur, dzień był ciepły, skowronki zawieszone wysoko nad połacią łąki, wygwizdywały swe poranne trele. Wychodząc coraz wyżej, za moimi plecami ukazywało się pasmo Beskidu Istebniańskiego z małymi domkami Istebnej, malowniczo rozsianymi w dolinie...


Polna droga po około 10 minutach marszu weszła w mieszany zagajnik a potem wysoki bukowo- świerkowy las, cały czas ostro pnąc się w górę.... Wkroczyłem na teren parku. Cały ten obszar a dokładnie to cały Beskid Śląski objęty został Parkiem Krajobrazowym Beskidu Śląskiego natomiast tereny źródliskowe Wisły zaliczono do ścisłego rezerwatu (przynajmniej u źródeł królowa polskich rzek ma zapewnioną czystość). Pasmo Baraniej Góry od zachodu ogranicza pasmo Czantorii, od wschodu - Kotlina Żywiecka i Brama Wilkowicka. Najwyższym szczytem Beskidu Śląskiego jest Skrzyczne (1257 m n.p.m.). Park Krajobrazowy Beskidu Śląskiego został utworzony w 1998 r. Powierzchnia ogólna parku wraz z otuliną wynosi 609.05 km2, w tym powierzchnia samego parku 386,20 km2.. Maszerując żwawo pod górę po przebyciu lasem około kilometra doszedłem do pierwszego szlakowskazu.. Była to krzyżówka szlakowa w rejonie wzniesienia o nazwie Karolówka (931 m n.p.m)..


 W tym miejscu łączą się szlaki ze Zwardonia, Stecówki, Wisły i Kamesznicy.. Jest tutaj mała nieścisłość.. Pod szlakowymi tabliczkami widnieje napis "Karolówka - 931 m" jednak ten szlakowy węzeł położony jest dokładnie na wysokości 903 m n.p.m... Wysokość 931 m to wysokość szczytu wzniesienie które znajduję się ponad 300 metrów dalej, po prawej stronie ścieżki szlak turystyczny zielony zielonego szlaku.. Szlak biegnąc w stronę północno-wschodnią, omija kulminację Karolówki po jej północnej stronie.. To tyle gwoli ścisłości..


Stanąłem tylko na chwilkę by zaczerpnąć oddechu  i pomaszerowałem dalej.. Od tego momentu trasa szlaku łagodniała. Szeroka droga, prowadziła teraz wysokim, gęstym lasem. Momentami partie lasu były tak gęste że panował półmrok choć na niebie świeciło słoneczko. W pewnym momencie droga zrobiła się całkiem płaska i wszedłem na trakt wyłożony balami drewna.. Początkowo nie miałem pojęcia dlaczego leśna droga jest tak pieczołowicie wybalowana, dopiero gdy poczułem lekkie falowanie pod nogami zorientowałem się że jestem na terenie podmokłym, wręcz bagnistym. Obszar ten jest bardzo wodonośny...Wypływają tutaj malutkie źródełka, nasączając podłoże jak gąbkę dlatego w niektórych miejscach drogę tak właśnie zabezpieczono aby zapobiec zapadaniu się turystów w grzęzawisku..


Wędrowałem tak po tym podłożu z bali około 200 metrów, po czym droga ponownie zrobiła się twarda, kamienista i zaczęła wznosić się lekko pod górę.. Nagle przed sobą za zakrętem w lesie, usłyszałem głośny warkot ciągnika leśnego i trzask łamanych konarów...Gdy wyszedłem zza zakrętu ujrzałem taki oto obrazek. Na całej szerokości drogi stał potężny ciągnik do prac leśnych. Obok krzątało się kilku drwali rozpinających liny wokół ściętych drzew. Praktycznie przejścia na tę chwile nie było bo z jednej  strony drogi były bagniste tereny, z drugiej zaś stroma skarpa.. Brygadzista owej leśnej ekipy poprosił bym chwile zaczekał.. Przysiadłem więc z dala na pieńku i obserwowałem prace leśników.


Po 10 minutach leśnicy uporali się ze ściętymi pniami drzew, ciągnik zjechał z nimi w dół a ja pomaszerowałem dalej lasem... A lasy w tym regionie piękne aczkolwiek ingerencja człowieka jest i tutaj widoczna.. Pierwotnie lasy zajmowały prawie całą powierzchnię Beskidu Śląskiego. Obecnie piętro pogórza do wysokości około 500 m n.p.m. zajmują uprawy polowe i tereny zurbanizowane. Pozostały tylko niewielkie fragmenty łęgów (lasy olszowo-jesionowe i jesionowo-wiązowe) i grądów (lasy lipowo-grabowe). W piętrze regla dolnego miedzy 500-1000 m n.p.m. potencjalnym typem roślinności są buczyny z domieszką świerku, jodły i jaworu...Taką właśnie partią lasu wędrowałem.. Buki i świerki dominowały w obecnym krajobrazie.. Po przejściu 500 metrów zobaczyłem kolejną ciekawą rzecz. Na zboczu po prawej stronie--murowana kapliczka z figurką Matki Boskiej i krzyżem z 1895 roku...


Ruszyłem w dalszą drogę. Po następnych 500 metrach usłyszałem coraz głośniejszy szum wody... Strumienie górskie zlewając się w większe potoki dają  początek naszej królowej rzek... Wartko płynąca woda wypłukuje i wygładza kamienne guboławicowe piaskowce istebniańskie z jakich wypiętrzona jest Barania Góra.... Na stokach Baraniej Góry znajdują się źródliska największej rzeki Polski - Wisły. Zlewnia tej rzeki wraz z dopływami zajmuje największy obszar parku. Niewielką powierzchnię zajmuje też zlewnia Odry – drugiej co do wielkości rzeki naszego kraju. W okolicach Koniakowa przebiega fragment kontynentalnego działu wodnego. Potoki Czadeczka i Kręźelka należą już do zlewiska Morza Czarnego.


Domowa rzeko! prześliczna Wisło!
Jakby rusałka powiewna, hoża...
Z podnóża Karpat źródło twe trysło,
I płynie, płynie, het aż do morza.
Oh! ukochanaś ty od flisaków,
Gdańsku wiozących haracz zbożowy!
Źródeł twych strzeże królewski Kraków,
Ujścia, Bałtyku brzeg bursztynowy!
Kraj opasujesz swą wstęgą płową,
Wszystkich rzek polskich będąc królową!


Górskie bystrza, niezliczone kaskady, małe wodospady potoków wijących się w skalnych korytach to właśnie cały urok tego rejonu Beskidów.. Szum  wodospadu jest kojący i kusi aby chwile przystanąć lecz z tego miejsca już tylko kilkaset metrów do schroniska na Polanie Przysłop.. Ruszam więc dalej.. Ścieżka stroma, usłana kamiennymi płytami , częściowo podmyta przez spływające deszczowe wody, stromo pnie się w górę..

 
Jeszcze parę minut stromego podejścia leśną ścieżką poprzecinaną wystającymi korzeniami jodeł i buków i szlak wyprowadza mnie z gęstwiny lasu na skraj polanu...


Po około godzinie marszu szlak turystyczny zielony zielonym szlakiem wychodzę z lasu na wielką polanę porośniętą wysoką trawą. To Polana Przysłop na której mieści się schronisko PTTK, miejsce mojego postoju, odpoczynku i posiłku przed wejściem na Barania Górę.

 
Pierwszym budynkiem do którego dochodzę jest jednak nie schronisko a Muzeum Historii Turystyki Górskiej którego inicjatorem założenia był między innymi zmarły w sierpniu 1995 r. wybitny działacza PTTK, popularyzator turystyki górskiej, autor wielu publikacji, przewodników i map - Edward Moskała. W muzeum zgromadzono ciekawe pamiątki, dotyczące rozwoju turystyki w rejonie Baraniej Góry i nie tylko, od czasów pionierskich po dzień dzisiejszy...


Muzeum można zwiedzać bezpłatnie. Mila pani opiekująca się tym obiektem zaprosiła mnie do środka. Pełne ciepła, przyjemne malutkie muzeum, w klimacie góralskim z wieloma ciekawymi pamiątkami i publikacjami..


Powierzchnia ekspozycji Muzeum Turystyki Górskiej Beskidu Śląskiego zajmuje 40m2. Składają się na nią trzy izby.
W jednej zgromadzone są najstarsze dokumenty i eksponaty związane z rozwojem turystyki w Beskidzie Śląskim..


W następnej izbie zgromadzone są gabloty z wydawnictwami turystycznymi, gablota poświęcona Edwardowi Moskale, dokumenty związane z rozwojem narciarstwa w Beskidzie Śląskim, kolekcja nart z okresu międzywojennego i współczesnego, księgi pamiątkowe schronisk, graficznie przedstawione wszystkie schroniska PTTK w Beskidzie Śląskim..


W kolejnej izbie prezentowane są plansze ukazujące bratnie ośrodki KTG w Karpatach, tablica dobrodziejów Ośrodka KTG "U źródeł Wisły", pod sufitem proporczyki turystyczne z rajdów, zlotów, zjazdów itp.

 
Po zapoznaniu się z eksponatami i wysłuchaniu kilku faktów z dziejów tegoż obiektu, usiadłem na ławeczce przed Muzeum i chwilkę kontemplowałem.. Ogarnął mnie blogi nastrój spokoju i ciszy.. Jak na wakacje i taką piękna pogodę ludzi było tutaj niewiele.. Po drodze minęło mnie dwoje turystów a na tarasie schroniska, pod parasolami siedziały dwie pary i konsumowały pieczołowicie jakieś jedzonko.. Jednym słowem -- luz, blues..


Zanim jednak pochłonie mnie menu obiadowe w schronisku i skosztuje jakiegoś góralskiego przysmaku, muszę napisać parę zdań o historii tegoż obiektu..
Pierwsze schronisko na Baraniej określono jako "na Przysłupiu",wybudowane zostało około 1903r. Był to drewniany domek myśliwski arcyksięcia Fryderyka Habsburga. Pod koniec I wojny światowej budynek został doszczętnie zdewastowany i w takim stanie znajdował się aż do1923r., kiedy to Górnośląski Oddział PTT w Katowicach rozpoczął starania dotyczące przekształcenia obiektu na schronisko. Obiekt został wydzierżawiony, odremontowany i 15 lipca 1925r. nastąpiło uroczyste otwarcie schroniska pod Baranią Górą. Pasjonaci narciarstwa wybudowali przy schronisku niewielką skocznię, organizowano również kursy narciarskie dla młodzieży. W dalszych planach była rozbudowa obiektu,lecz plany te przekreśliła wojna. Na szczęście okres okupacji schronisko przetrwało bez większych zniszczeń.A w 1946 został ponownie oddane do użytku. W latach 1973-1979, w związku z nasilającym się ruchem turystycznym , PTTK postawiło nowy trzypiętrowy budynek schroniska. W 1985,  stary, drewniany budynek, wyłączony już wcześniej z użytku turystów, rozebrano i przeniesiono do Wisły na ulicę Lipową, gdzie stoi do dziś, jako siedziba PTTK w Wiśle.


Schronisko na Przysłopiu -Położone na wysokości 900 m n.p.m. na polane Przysłop pod Baranią Górą. Obiekt dysponuje obszerną jadalnią, bufetem (8.00-20.00) i kuchnią, a także punktem sprzedaży pamiątek i wydawnictw turystycznych, salą TV, bilardem, wypożyczalnią sprzętu narciarskiego (obok niewielki wyciąg). Ceny noclegów (pokoje 2-4- i wieloosobowe) zaczynają się od 18 zł. Łączność ze schroniskiem i ewentualna rezerwacja miejsc.Stąd biegnie dużo szlaków we wszystkich kierunkach. Można z niej podążyć niebieskim szlakiem do Koniakowa (2 h 30 min), zielonym szlakiem do Istebnej (2 h), czerwonym, niebieskim i zielonym szlakiem na Baranią Górę (1 h), niebieskim szlakiem do Wisły Czarne (3 h), zielonym szlakiem na Skrzyczne (4 h 30 min), czerwonym szlakiem na Przełęcz Kubalonkę (2 h 15 min).
Zamówiłem kwaśnice na boczku i pierogi z mięsem --- pychotaaaa..
Kupiłem też fajny niedrogi przewodnik po paśmie baraniogórskim i wypoczęty, najedzony, z nowym zapasem sił wyruszyłem na podbój Baraniej Góry.


Spod schroniska na Baranią Górę prowadzą trzy szlaki które biegną wspólnie aż na sam szczyt - szlak szlak turystyczny zielony zielony, szlak turystyczny czerwony czerwony i szlak turystyczny niebieski niebieski.. Kamienista droga od razu wspina się ostrym podejściem przez rozległą polanę i po około 300 metrach wchodzi w las...


Od schroniska na Przysłopie do szczytu Baraniej Góry jest godzina marszu.. Dzień był ciepły, wręcz upalny chociaż słońce chowało się co jakiś czas za chmurkami.. Włączyłem piąty bieg aby szybko znaleźć się w głębi lasu. Po drodze minęło mnie paru turystów schodzących w przeciwnym kierunku..

 
Z moją nieodłączną drewnianą dębową laską która przeszła ze mną całe Beskidy, szybko pokonałem stromiznę i wkroczyłem w orzeźwiający cień lasu...


Szlak na tym odcinku jest dość męczący... Na drodze sporo kamieni i większych głazów. Trzeba uważnie patrzeć pod nogi.. Droga wspina się stromo i choć jest szeroko to nieraz wchodziłem w las ponieważ kłody drzew tarasowały przejście.. Gdy tak sobie szedłem i żywego ducha na szlaku nie było widać, nagle z góry od strony szczytu pojawił się czworonożny turysta !!! . Podszedł, pomerdał ogonem więc dałem mu krakersa. Zjadł, popatrzył na mnie z podziękowaniem w oczach i ruszył ze mną do góry !!!!... He, he, nie miałem przewodnika to mam.. Ale widocznie był to taki pies-dyżurny na szlaku bo podprowadził mnie jakieś 200 metrów, przystanął, stwierdził że dam sobie dalej sam rade, szczeknął na pożegnanie i pobiegł w dół w stronę schroniska... Echhhh  żeby wszyscy turyści na szlaku byli tacy towarzyscy !! 

 
Po pokonaniu kolejnych kilkuset metrów kamienistą drogą znowu zmienił się obraz szlaku.. Biegnąca teraz pośród świerkowego lasu trasa, stała się trochę trudniejsza bowiem odcinek ten  pokryty  był całą pajęczyną poprzeplatanych dziwacznie korzeni...Trzeba było uważnie maszerować i patrzeć pod nogi...


Po pewnym czasie wszedłem ponownie na kamienną, szeroką drogę. Otaczał mnie aromatyczny zapach żywicy, śpiew ptaków oraz krzaczki borowin porośnięte niezliczoną ilością jagód. Uroku dodawały jasne promienie słońca, które od czasu do czasu przebijały się przez gęste drzewa i pozostawiały ciepłą poświatę na zieleni. Partie szczytowe powyżej 1000 m n.p.m. to regiel górny z dominującym tu wysokogórskim borem świerkowym. W Nadleśnictwach Ustroń i Wisła występuje świerk istebniański - ekotyp cechujący się najlepszymi w Europie parametrami wzrostowymi i odpornościowymi.. Dochodziłem według mapy do terenów  rezerwatu przyrody "Barania Góra" im. K. Buzka. Rezerwat utworzonego w 1953 roku, w celu zachowania w stanie naturalnym okolic Baraniej Góry, skąd bierze początek Wisła. Powierzchnia to 386 ha i obejmuje obszar źródliskowy Wisły oraz partię szczytową. Ponadto ochronie w ramach rezerwatu przyrody "Wisła" podlegają cieki wodne Czarnej Wisełki, Białej Wisełki i Malinki (ochrona pstrąga potokowego)... Na terenie Beskidu Śląskiego obszary o charakterze naturalnym lub nieznacznie przekształcone, zostały uznane jako rezerwaty przyrody. Zajmują one zaledwie 1% ogólnej powierzchni parku. Należą do nich: Zadni Gaj o powierzchni 6,39 ha, rezerwat Barania Góra o powierzchni 383,04 ha, Czantoria o powierzchni 97,71 ha, Wisła o powierzchni 17,61 ha, Stok Szyndzielni o powierzchni 57,92 ha, Dolina Łańskiego Potoku o powierzchni 46,89 ha, Kuźnie – jedyny rezerwat przyrody nieożywionej o powierzchni 7,22 ha. 


Szlakowa droga prowadziła teraz grzbietem masywu Baraniej Góry.. W odległości około 1,5 km od schroniska na Przysłopie dotarłem do wypłaszczenia grzbietu z niewielką, zarastającą polanką, położoną na wysokości 1160 m n.pm. Gdyby nie stojący tutaj znak z tablicą, kosz i maleńka ławeczka, miejsce to nie byłoby niczym szczególnym i każdy turysta mijał by je nawet się nie zatrzymując.. A punkt ten ma swoją nazwę.. To Równiański Wierch noszący tradycyjnie nazwę Mysiej Polany a dlaczego ??.. Zaraz wytłumaczę.. Niegdyś w tej okolicy notowana była ogromna plaga myszy stąd też potoczna nazwa nadana przez miejscową ludność.. Przez Równiański Wierch biegną znaki czerwone, niebieskie i zielone szlaków turystycznych prowadzących wspólnie od schroniska na polanie Przysłop i na Baranią Górę. Tu też od letnich szlaków odgałęziają się w kierunku zachodnim (na grzbiet Przysłopu) czerwone znaki szlaku narciarskiego, sprowadzającego do schroniska na polanie Przysłop. Jest to także mój ostatni punkt odpoczynku na ławeczce, przed wejściem na Brania Górę...Stąd pozostał tylko kwadrans marszu na szczyt...


Dałem nogom wytchnienie, napiłem się soczku grejpfrutowego i wyruszyłem na końcowy odcinek podejścia na Baranią Górę.. Z Mysiej Polany szlak wznosi się lekko pod górę znikając co chwila za zakrętami lasu.. Chociaż grzbiet porośnięty jest borem świerkowym to jednak w pewnych miejscach, w prześwitach pomiędzy koronami drzew, można zauważyć odległe wzniesienia Beskidu Żywieckiego, pasma Romanki i Lipowskiego Wierchu rysujące się na horyzoncie..


Po po około 5 minutach marszu i pokonaniu kolejnych 800 metrów od Mysiej Poalny, szlakowa dróżka biegnąca do tej pory w kierunku wschodnim, diametralnie zmieniła orientację skręcając ostro w lewo na północ... Na zakręcie po lewej stronie ścieżki, stoi drewniana wiata.. Przymocowana na niej tabliczka informuje co to za miejsce.. Znalazłem się na kolejnym niewybitnym wierzchołku w grzbiecie Baraniej Góry o nazwie Wierch Wisełka 1192 m n.p.m. który jest główny zwornik masywu Baraniej Góry; tu m. in. odgałęzia się w kierunku zachodnim masywny grzbiet Przysłopu... Jest to także o tyle istotne topograficznie i szlakowo miejsce iż znajduje się tutaj ważny węzeł znakowanych szlaków turystycznych: biegną tędy znaki szlak turystyczny czerwony czerwone Głównego Szlaku Beskidzkiego z Kubalonki, szlak turystyczny niebieski niebieskie ze Zwardonia i szlak turystyczny zielony zielony z Istebnej - wszystkie na szczyt Baraniej Góry; tu kończą się również znaki szlak turystyczny czarny czarne z Kamesznicy. Nie zatrzymując się przemaszerowałem obok wiaty kierując się teraz na północ..


 Wyszedłem na szeroka prostą jak "strzała" kamienistą drogę, można by rzec - trakt królewski na Baranią Górę..


Zanim dotrę do szczytu, opowiem parę słów o mieszkańcach leśnych tego regionu czyli fachowo mówiąc - faunie tej części Beskidów.. Licznie reprezentowane są tutaj ssaki w tym między innymi kopytne: jeleń, sarna i dzik; duże drapieżniki: wilk, ryś, lis i sporadycznie niedźwiedź. Z mniejszych gatunków należy wymienić zimujące w jaskiniach nietoperze: gacek wielkouch, nocek duży, nocek wąsaty, podkowiec mały oraz bardzo pożyteczne owadożerne ryjówki: aksamitna, malutka i górska. Lista ssaków Beskidu Śląskiego zamyka się liczbą około 35 gatunków. Górską faunę ptaków reprezentują gatunki subalpejskie - siwerniak, drozd obrożny, dzięcioł trójpalczasty i orzechówka. Gatunki puszczańskie reprezentowane są przez kuraki - głuszca i jarząbka oraz duże ptaki drapieżne. Gady Beskidu Śląskiego najliczniej reprezentowane są przez jaszczurki: zwinkę i żyworodną oraz żmiję zygzakowatą, zaskrońca i padalca. Z 18 spotykanych w Polsce płazów, na obszarze Beskidu Śląskiego występuje 13 gatunków np: salamandra plamista, kumak górski, czy rzekotka drzewna. Badania ryb dorzecza górnej Wisty wykazały występowanie 12 gatunków tej przy czym najpospolitszy jest tutaj pstrąg potokowy. Droga mija szybko gdy tak opowiadam ..... i wreszcie po ponad godzinnym marszu z Przysłopu, na końcu podejścia kamienistą ścieżką ukazuje się mym oczom charakterystyczna stalowa wieża z platformą widokową na Baraniej Górze...

 
  Barania Góra (1220 m n.p.m.) to  kopulasty szczyt w południowo-wschodniej części Beskidu Śląskiego, drugi (po Skrzycznem) pod względem wysokości szczyt tego pasma. Jednocześnie jest najwyższym szczytem polskiej części Śląska Cieszyńskiego.
Góra leży na granicy powiatów cieszyńskiego i żywieckiego; szczyt znajduje się na terenie miasta Wisła. Na zachodnich stokach obszar źródliskowy Wisły: tam wypływają potoki źródłowe (Biała i Czarna Wisełka) - teren źródlisk jak już wspominałem, jest chronionym obszarem. Barania Góra jest licznie odwiedzana przez turystów ze względu na biegnący tutaj węzeł wielu szlaków. Jej dzikie stoki to rezerwat leśny boru dolno- i górnoreglowego z przewagą jodły, świerka i buka, których wiek sięga 200 lat. Można tu również znaleźć wspaniałe, 300-letnie jesiony, a także wtórnie wprowadzone limby i stanowiska kosodrzewiny. Występują wychodnie gruboławicowego  piaskowca istebniańskiego.


Dla turystów odwiedzających Baranią Górę miała ona jednak zawsze mankament – brak ładnego widokowego miejsca. Rzeczywiście sam wierzchołek, jak i jego bliższe oraz dalsze otoczenie jest pozbawiony widokowych polan. Dawniej ciekawą panoramę na prawie cały Beskid Śląski i część Żywieckiego można było obejrzeć, wdrapując się na stojącą na szczycie wieżę triangulacyjną. Jednak dość już leciwa konstrukcja runęła i przez długi czas z Baraniej Góry nie można było właściwie wiele zobaczyć. Dlatego też w 1991 roku wybudowano tu z inicjatywy Koła Przewodników Beskidzkich oddz. Katowice, solidną wieżę z platformą widokową, dzięki której w pogodne dni można podziwiać piękną panoramę. Wieża ma wysokość 15 metrów z małym podestem na wysokości około 9 metrów. I jeszcze taka ciekawostka -- Obelisk betonowy który znajduje się pośrodku konstrukcji jest z czasów Austro-Węgierskich
Na samym szczycie pod wieża i na polanie wokół zastałem kilku turystów którzy odpoczywali i posiłkowali się smakołykami z plecaków... Niebo przysłoniły chmurki zza których co jakiś czas wyłaniało się słoneczko .
Panorama z wieży obejmuje m.in.: Beskid Śląski, Beskid Śląsko-Morawski, Beskid Żywiecki, Małą Fatrę, Beskid Mały...A więc na szczyt podziwiać widoki !!

 
Doskonale widać: Stożek Wielki, Cieślar, Wielką Czantorię, Równicę, Skrzyczne, Babią Górę. Barania Góra jest chyba najlepszym punktem widokowym w Beskidzie Śląskim wraz ze Skrzycznem. Przy dobrej pogodzie zobaczymy Tatry!!!  Ale już dość pisania .. resztę niech opiszą same zdjęcia pięknej panoramy z Baraniej Góry..
Widok na stronę północno - zachodnią z dolina Wisły , panoramą Stożka Wielkiego i Cieślara

   
Strona północno-zachodnia : Stożek Wielki , Cieślar , Czantoria

 
Słoneczko co jakiś czas chowie się w chmurach więc podziwiając piękne panoramy, wyczekuję na dobre momenty do zrobienia fotek.. Jest pięknieeeee..


Na tle pasma Stożka i Czantorii w dolinie rzeki Wisły widać zabudowania Wisły i Ustronia.. I choć widoczność nie jest rewelacyjna to i tak sporo można dojrzeć..

 
  Przesuwam się bardziej na północ na platformie widokowej i mam przed sobą na wprost doskonale widoczne wzniesienia Cieślara i Czantorii..


Na platformie tylko ja i para turystów więc można bez przeszkód robić fotki i podziwiać do woli panoramę Beskidów.. Niestety przy tej pogodzie niewidoczne było pasmo Tatr.... Nie zawsze wszystko można mieć.. Trzeba się cieszyć tym co jest... A jest i tak co oglądać. Na północnej stronie chyba najbardziej kultowa i charakterystyczna góra. Najwyższe wzniesienie Beskidu Śląskiego - Skrzyczne (1257 m n.p.m)


 Skrzyczne to kultowa góra sportów zimowych.. Już jako młody chłopak w latach 70-tych często szusowałem tam na nartach.. Była to wtedy tak naprawdę druga zimowa stolica Polski.. Jednak obecne walka o "kasę", pazerność i głupota niektórych ludzi mających w tamtym rejonie swoje działki, spowodowały pozamykanie wielu wyciągów narciarskich... Zniechęciło to w znacznym stopniu turystów do odwiedzania tych terenów.. Ale to inna historia którą na pewno opisze w jednym z moich zimowych blogów o narciarstwie bo na jego punkcie mam od najmłodszych lat po prostu "fioła"...

 
Tutaj dokładnie w zbliżeniu widać cały kocioł masywu Skrzycznego z Halą Skrzyczeńską i Małym Skrzycznym

 
Charakterystycznym szczegółem na Skrzycznym jest rozpoznawalny z daleka maszt stacji przekaźnikowej stojący na samym czubku wzniesienia...W tym zbliżeniu doskonale widoczny...


Pomału kończę podziwianie widoków z na szczycie Baraniej Góry i schodzę w dół... Stanąłem jeszcze na chwilkę pod szlakowskazem na którym strzałki w różnych kierunkach wskazywały miejsca docelowe szlaków.Ja oczywiście musiałem wrócić tym samym , zielono - czerwono-niebieskim a później samym zielonym  szlakiem do pozostawionego na dole w przysiółku Pietraszonka, mojego samochodu...


Powrotny odcinek szlaku pomiędzy szczytem Baraniej Góry a Polaną Przysłop nieco jednak zmieniłem. Poszedłem inną dróżką, trochę bardziej zagłębiającą się w las... Pogoda nastrajała mnie optymistycznie, maszerowałem więc żwawo a w głowie przesuwały się strofy takiego oto wiersza...
Na Śląsku wytrysła,
Przeleciała kawał świata,
Nim tu do nas przyszła.
Przeleciała Śląsko,
Przeleciała Kraków.
Czerpało z niej magiereczką
Nie mało junaków!
Przeleciała Kraków,
Poszła pod Warszawę,
Rozśpiewała swoim szumem
Każde serce prawie
Spod Warszawy poszła
Pod wysokie Płocko,
Zaświeciła stu gwiazdami
Świętojańską nocką!
A zasię spod Płocka
Pod ten Toruń stary
Złotym żytem i pszenicą
Podniosła galary.
Spod Torunia zasię
Do Gdańska leciała
Otwartymi ramionami
Gdańsko powitała.
I wzięła w ramiona
Wielu ziem przestworza,
Zaszumiała pieśnią życia,
Skoczyła do morza!
 
Przechodząc przez pewną partię lasu, natknąłem się na sporo uschniętych świerków. To choroba drzew oraz niszczycielska praca korników w taki właśnie sposób zagrażają tym pięknym lasom.. Zaatakowany drzewostan jest wycinany a w jego miejsce sadzone są inne, odporniejsze odmiany drzew.. Las zmienia swe oblicze..

  
 Po półtoragodzinnym marszu wyszedłem z lasu i znowu znalazłem się na polanach u stóp rezerwatu Baraniej Góry... Kamienistą polną ścieżką schodziłem na rozległe łąki..


W dali na horyzoncie widać było  rozsiane w dolinach wioski i miejscowości górskie. Tereny te to Zaolzie i Bukowiec... W tym miejscu łączą się granice trzech państw - Polski, Słowacji i Czech.. Do granicy tylko kilkanaście kilometrów.. W dolinkach domki Pietraszonki a dalej Istebnej i Koniakowa..

    
Gdy wkroczyłem na skoszoną zielona łąkę ogarnął mnie nastrój lenistwa... Zapach skoszonej trawy, ciepły pogodny dzień i lekkie ale jakże cudowne zmęczenie odbierało siły.. W szepcie otaczającego lasu ychać było cichutkie -- Odpocznij... odpocznij na mym łonie ... Tak mnie kusiło by chwilkę jeszcze tutaj pobyć aż w końcu "wyłożyłem się" na wielkiej zielonej łące.. Żegnałem kolejne urocze miejsce jakim była Barania Góra i całe jej pasmo ze źródłami Wisełki i schroniskiem na Przysłopie... Żegnałem na jakiś czas oczywiście Beskid Sląski... Wrócę tutaj z kolejną wyprawą...ale to już inna historia..


A co ty nam niesiesz z drogi,
Stara nasza Wisło,
Że nad tobą wichrów tyle,
Tyle chmur zawisło?
Jeśli idziesz od Karpatów,
Co pod śniegiem stoją,
Czemuż to nas fale twoje
Mętną wodą poją?...

Jeśli idziesz od Krakowa,
Jako krakowianka,
Czemu w tęsknych szumach płyniesz,
Bez pieśni, bez wianka?

O! jak smętno jest ptaszynie,
Gdy nad grobem leci...
O! jak smętno matce Wiśle,
Gdy się skarżą dzieci...

Zerwały się orły z gniazda
Wysoko od ziemi,
Pomąciły białe śniegi
Skrzydłami czarnemi...

Wyschły kwiaty na dolinie,
Podlewane łzami...
Burza pieśni zagłuszyła
Mroźnymi wichrami...

Więc dziś mętne moje wody
Przez te pola niosę,
I zabieram z czarnej roli
Gorzką, krwawą rosę...

Więc do morza z skargą idę,
Zasmucona, cicha,
Za mną płaczą jasne zdroje
I ta ziemia wzdycha...
                                      M.Konopnicka
BESKID  ŚLĄSKI - BARANIA GÓRA - CZERWIEC/LIPIEC 2009

10 komentarzy:

  1. No pięknie Jędruś!Bardzo,bardzo ciekawe są twoje opisy szlaków i bardzo inspirujące.
    Pozdrawiam - również Jędruś

    OdpowiedzUsuń
  2. Podziwiam . Gratuluję . Tego wpisu użyjcie nauczyciele jako pomocy naukowej , bo ma wartośc merytoryczną i wychowawczą .

    OdpowiedzUsuń
  3. podziwiam. jakim aparatem wykonuje pan zdjecia oraz jak pan zawsze trafia na taką piekna pogode

    OdpowiedzUsuń
  4. fajny opis wycieczki ale na mapie jest BABIA Góra zamiast BARANIEJ.

    OdpowiedzUsuń
  5. takie pytanie .... czy wyprawa ze zwardonia z dziećmi 13 i 5 lat - jest realna ? Damy radę? Do tej pory z dziećmi to Czantoria .. ;pp
    Zależy nam na tym szczycie ale chyba bardziej niż wejścia obawiam się zejścia .... Proszę o info :D
    W razie czego mój mail
    kwiatypapierowe@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny opis i zdjęcia,ja idąc z powrotem twoją drogą trochę się zgubiłem ponieważ zostawiłem auto na końcu drogi asfaltowej i dalej szedłem prosto aż pojawił się szlak niebieski a wracałem zielonym nie mogąc znaleźć niebieskiego.Bardzo pomocna twoja strona.Pozdrawiam,Denis

    OdpowiedzUsuń
  7. dopiero teraz trafiłem na tę stronke,ale muszę przyznać ,że nie żałuję.Wspaniały ,interesujący opis.Bardzo przydatny.W tym roku się tam nie wybieram poniewaz mam w planie Tatry ale jak dożyję(stuknęło 73) to za rok lub dwa przyjadę tutaj.Mam troszkę daleko(Kujawy),ale uwielbiam góry. Dziękuję i proszę o więcej.

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajne opisy ciekawa relacja warta przeczytania przed wycieczką. Tylko chciałabym zwrócić uwagę że na mapie jest podpis Babia Góra a nie Barania Góra!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za podpowiedź. Już poprawiam błąd na mapie..

      Usuń
  9. Witam. Chodzę po górach od długich lat. Zwiedziłem ich dużo. Na Baraniej Górze byłem również. Oprócz niewątpliwych walorów poraża mnie indolencja gospodarzy tego terenu. Nie opróżniane na bieżąco śmietniki, potworny bałagan w lesie. Ostani raz schodziłem w stronę Wisły Czarne. Trudno było pokonać tą trasę z powodu całej masy powalonych, leżących w poprzek drzew. Odnoszę wrażenie, że kiedyś lasami opiekowali się leśnicy, a dziś to tylko firmy zrywkowe, które zabierają to co im się opłaci, a całą resztę jak gałęzie, resztki z pni i inne pozostałości zostawiają porzucone byle gdzie na kupach, w których plenią się grzyby, szkodniki i licho wie co jeszcze. Wydaje mi się że jest to coraz większy problem w Beskidzie śląskim. Bywam często w Karkonoszach i tam tego zjawiska nie zaobserwowałem. Może mój głos ktoś z decydentów przeczyta i da mu to do myślenia. Pozdrawiam wszystkich miłośników gór.

    OdpowiedzUsuń