niedziela, 23 maja 2010

Rysianka

BESKID  ŻYWIECKI RYSIANKA 

    
Wakacje rozpoczęły się piękną, letnią pogodą... Miałem trochę zaległej pracy więc przez tydzień nie ruszałem się w góry. Czekałem niecierpliwie na weekend. W piątek troszkę pokropił deszczyk ale na sobotę i niedzielę zapowiadano piękną, słoneczną pogodę. Wyjazd ten planowałem już wcześniej, po powrocie z Wielkiej Rycerzowej.. Moim  celem w prywatnym górskim "grafiku" była tym razem Rysianka (1322 m n.p.m.) - obok Pilska, Lipowskiej i Romanki czwarty co do wysokości szczyt w środkowej części Beskidu Żywieckiego w tzw. "Worku Raczańskim".


   
Na Rysiankę i podszczytową Halę Rysianki na której znajduje się schronisko PTTK prowadzi kilka szlaków:
szlak turystyczny niebieski - z Sopotni Wielkiej Kolonii - 2 godz, 1.30 godz.
szlak turystyczny niebieski szlak turystyczny żółty - z Sopotni Małej przez Romankę - 4 godz, 3,10 godz.
szlak turystyczny zielony - z Żabnicy Skałki - 2 godz, 1.30 godz.
szlak turystyczny zielony - z Hali Boraczowej przez Hale Lipowską - 2.15 godz, 1.45 godz.
szlak turystyczny niebieski - ze Zlatnej - 3.50 godz, 2.40 godz.
szlak turystyczny czarny - ze Zlatnej , od schroniska obiektu Gawra - 1.30 godz, 0,50 godz.
szlak turystyczny czerwony - z Trzech Kopców - 0.40 godz, 0.40 godz.
Po przeanalizowaniu szlaków i tras jakie prowadzą na Rysiankę, wybrałem zielony szlak z Żabnicy Skałki - niewielkiej wsi beskidzkiej, leżącej nieopodal Węgierskiej Górki..





  Rano wypiłem mocną kawę, wsiadłem do samochodu gdy słońce rozpoczynało swą wędrówkę po niebie i po godzinnej jeździe zbliżałem się do Węgierskiej Górki.. Jadąc drogą od strony Żywca, w Węgierskiej Górce skręciłem w lewo na Żabnicę.. Po około 4-5 kilometrach mijając centrum w Żabnicy podjechałem na ostatni przystanek PKS-u oznaczony jako Żabnica-Kamienna. Nie mam w zwyczaju chodząc na całodzienne wyprawy w góry, pozostawiać samochodu przy drodze gdy nie ma parkingu. Starym więc sposobem rozglądnąłem się za jakimś krzątającym obok domostwa gospodarzem ..Tym razem była to bardzo miła starsza pani która bez żadnego wahania zgodziła się abym pozostawił samochód na jej posesji.. Podziękowałem, chwilkę jeszcze porozmawialiśmy, zarzuciłem plecak z ekwipunkiem na ramię i  wyruszyłem  szlakiem szlak turystyczny zielony zielonym na podbój Rysianki..



  Szlak początkowo prowadzi wąską asfaltową drogą wznoszącą się lekko pod górę. Po obu jej stronach na zboczach beskidzkich wzniesień malowniczo usadowiły się góralskie domki mieszkańców Żabnicy i letniskowe domki ludzi z troszkę "grubszym" portfelem, jakoże okolica tutaj piękna. Po prawej stronie, kilka metrów poniżej asfaltu ciągnie się równolegle do drogi, koryto potoku górskiego o dźwięcznie brzmiącej nazwie "Zimna Roztoka"



  W promieniach porannego słońca, z melodią szumiącego opodal potoku, drogi ubywało szybko.. W pewnym momencie po przejściu około 1.5 km, dostrzegłem po prawej stronie ciekawą zagrodę artysty-rzeźbiarza. W licznych szeregach pod zadaszonymi wiatami stały drewniane świątki, rycerze, postacie z legend i bajek.. Jak się okazało, była to Galeria Rzeźby Beskidzkiej przy tzw"Opaniówce", domostwie i zarazem pracowni rzeźbiarskiej znanego architekta, wykładowcy Wyższej Szkoły Technicznej w Katowicach oraz Politechniki Śląskiej w Gliwicach – dr Wojciecha Opani.


                 
Doktor Wojciech Opania, architekt z Gliwic, marzy o tym, by drewniane rzeźby stały przed każdym domem w Żabnicy. Na razie plenerowa galeria jest wokół jego domu. - To moja pasja - pokazuje na dom i okolicę Wojciech Opania, architekt z Gliwic. Ponad dwadzieścia lat temu kupił ziemię w Żabnicy. Z czasem na ziemi stanął dom, który na pierwszy rzut oka wygląda jak zwykła, wiejska chałupa. Architekt przyjeżdża do niego w wolnych chwilach. W domu i wokół niego rozrasta się niezwykła galeria. Po drugiej stronie drogi na łące, stoją wielkie rzeźby i instalacje zrobione przez profesjonalnych artystów.



Miałem przyjemność porozmawiać chwilkę z tym ciekawym człowiekiem. Przed odejściem zrobiłem sobie jeszcze fotkę pod nowo wyrzeźbioną kapliczką która stoi po przeciwnej stronie drogi na wprost posesji artysty..



Na wielu szlakach górskich spotkać można pięknie rzeźbione kapliczki z postaciami Chrystusa Frasobliwego. Mają one za zadanie przypominać że Chrystus towarzyszy nam w górskich wędrówkach....Ta kapliczka była jedną z piękniejszych jakie widziałem na szlakach górskich.. Czas wakacyjnych wędrówek, to szczególna okazja, aby dostrzec i odkryć na nowo piękno przydrożnych kapliczek, aby pomodlić się przy nich, odpocząć...



Chrystus Frasobliwy
Tyle jest w Polsce pól nieobjętych,
Wśród ich rozstaja kapliczek świętych.
Są tak wiekowe, tak bardzo stare,
Świadczą jak lud nasz miał wielką wiarę.
Tyle w tej wierze przeróżnych wątków,
Ile w kapliczkach rzeźbionych świątków.
W górach styl świątków był osobliwy
W kaplicach Chrystus jest Frasobliwy.
Siedzi w kapliczce na pniaku drzewa,
A licha na Nim jest przyodziewa.
Głowę podpiera, gołe kolana,
Na głowę z cierni korona dana.
A spod korony krwi płyną krople
Pozastygały w czerwone sople.
Tak boleściwy i tak zraniony,
Twarz jego smutna, wzrok załzawiony.
Swe bose stopy o kamień wspiera
I smutnym wzrokiem na świat spoziera.
I cała Jego ta postać boska
Przez łzy i boleść o lud się troska.
Latem Go dręczą upał, spiekoty,
Jesienią biczem smagają słoty,
Zimą zawieje, mrozy, śnieżyce,
Tną bezlitośnie to Boskie lice.
Nawet rosnąca tuż jarzębina,
Krwawych łez kiście nad Nim rozpina.
Duma i duma, nad ludzką dolą,
Bo chłód i rany tak Go nie bolą,
Jak ludzkie grzechy, nasze przewiny
I ta niewdzięczność człeczej rodziny.
Czeka i czeka na lud, Cierpliwy,
Dlatego taki jest Frasobliwy.
Przyjdź ludu do Mnie - wszystko wybaczę,
Ja tylko skruchę i łzy zobaczę.
     
No ale czas wędrować dalej. Pożegnałem rzeźbiarza i pomaszerowałem drogą w górę doliny, wzdłuż płynącego potoku.. Po przejściu około kilometra doszedłem do progu wodnego zabudowanego na całej szerokości koryta Zimnej Roztoki . Tutaj szlak szlak turystyczny zielony zielony przechodzi kładką drewniana na drugi brzeg i zagłębia się w obszar lasu po prawej stronie drogi..



Szedłem teraz wąską kamienistą ścieżką, biegnącą wzdłuż zbocza i zagłębiającą się coraz bardziej w czeluści lasu... Niektóre miejsca były podmokłe z racji dużej ilości strumyczków spływających ze zbocza i zasilających główny nurt potoku Zimna Roztoka.



Maszerując wzdłuż zbocza pokrytego mieszanym świerkowo-bukowym lasem, odczuwałem spore ilości panującej tutaj wilgoci, spowodowane parowaniem wodonośnego podłoża w tej części szlaku... Niespodziewanie po lewej stronie ścieżki, około 10 metrów poniżej w malej dolince, ukazało się niewielkie urocze leśne jeziorko..



Podszedłem jeszcze kawałek pod górę i po około 30 minutach od wejścia do lasu postanowiłem trochę odpocząć, posłuchać szumu lasu, śpiewu ptaków w ten piękny czerwcowy ranek.. Gdy usiadłem na ściętym pieńku świerka rozglądając się wokół, nieopodal ujrzałem dorodnego borowika szlachetnego.. Lasy beskidzkie obfitują w takie piękne dary przyrody. Jest w nich dużo grzybów, jagód i malin co powoduje iż mieszkający tutaj ludzie trudnią się w sezonie zbieractwem runa leśnego.



   Po krótkim odpoczynku ruszyłem w dalszą trasę. Kamienna dróżka w świerkowo-bukowym lesie pięła się dość stromo w górę, nabierając szybko wysokości. Pogoda tego dnia była upalna więc orzeźwiający cień lasu był naprawdę potrzebny.. W głębi leśnej ostoi słychać było odgłos pracujących pił spalinowych.To służby leśne wycinały wiatrołomy. Wokoło pachniało świeżo ściętym drewnem..



Po przebyciu stromego odcinka podejścia las się skończył.. Trasa szlak turystyczny zielony zielonego szlaku wychodzi w tym miejscu na rozległą polanę a właściwie na zbocze góry pozbawione lasu... Nawałnica burzy zniszczyła tutaj wiele drzew i wiatrołomy wycięto pozostawiając nagie zbocze...



Teren ten pozbawiony nagle parasola z koron drzew, zalany promieniami słońca, szybko porosła bujna, wysoka trawa wśród której dominowała :wiechlina łąkowa, mietlica psia (górska), kupkówka pospolita oraz wiele gatunków ziół i kwiatów. Na przeciwległych zboczach ukazał się zielony obszar rezerwatu Romanki z jej najwyższym szczytem Romanka(1366m n.p.m).



Polna, górska, często kamienista dróżka pięła się na tym odcinku poprzez odkryte zbocze, trawersując je w kierunku południowo-wschodnim. Szedłem pod górę nabierając szybko wysokości.. Słoneczko ostro przypiekało..



Trawers odkrytym zboczem dobiegł końca.. Wszedłem na obrzeża wyrębu lasu... Już z daleka poczułem zapach dymu ze spalanych świerkowych gałęzi.. W dole słychać było ciągnik leśny który transportował do pobliskiego tartaku ścięte pnie drzew. Stukot siekier pracujących drwali roznosił się echem po całej okolicy. Trwała wycinka i "czyszczenie" lasu po niedawnej burzowej, letniej nawałnicy.
Warto było tutaj odpocząć minutkę. Usiadłem więc na ściętych pniach, ściągnąłem plecak i napiłem się łyczek zimnego napoju...




Kolejny odcinek szlaku zagłębiał się ponownie w las. Szedłem zacienioną ścieżką w poprzek zbocza. W pewnym momencie usłyszałem cichy szmer potoku spływającego z góry po dużych, płaskich skalnych blokach...



Beskid Orawsko-Żywiecki bo do takiej grupy wchodzi pasmo Rysianki, to przede wszystkim fałdy płaszczowiny magurskiej zbudowane ze skał fliszowych wieku eoceńskiego(piaskowce magurskie o miąższości dochodzącej do 2000 metrów występujące w grubych ławicach, piaskowce inoceramowe, łupki, zlepieńce). Te warstwy skalne zostały sfałdowane i wypiętrzone w trzeciorzędzie – podczas orogenezy alpejskiej formującej cały łuk górski Karpat.



W skład płaszczowiny magurskiej wchodzą piaskowce ciężkowickie z łupkami pstrymi i piaskowce pasierbickie, przewarstwiane łupkami pstrymi. Najmłodsze – zarazem o największej miąższości – są piaskowce górnoeoceńskie; z wkładkami łupków marglistych – piaskowce magurskie, z których zbudowane są wszystkie wyższe partie Pasma Raczańskiego z grupą Wielkiej Raczy i Wielkiej Rycerzowej na czele.... 
He,he....trochę uczenie ale taka jest właśnie geologia tego regionu...a na zdjęciu przykład takich właśnie piaskowców wypłukanych przez wodę i ułożonych warstwowo w korycie strumienia.



Dość długi i łagodny trawers północnymi zboczami Rysianki w otoczeniu świerkowego lasu dawał sporo cienia a tym samym chronił przed coraz mocniej przypiekającymi promieniami słońca..



Na tym odcinku podejścia trasa szlak turystyczny zielony zielonego szlaku jest raczej małowidokowa lecz co jakiś czas posród przerw pomiędzy koronami potężnych świerków, ukazywała się odległa panorama zbocza Romanki i zielonego grzbietu Gronia z "łysinką" Hali Kupczykowej pod jego szczytem..




Po ponad godzinnym marszu lasem, łagodniejszy odcinek trasy trawersujący po zboczu ponownie zaczął się wznosić stromo w górę... Oznaczało to jedno... Zbliżałem się do grzbietu pasma pomiędzy Rysianką(1322 m) a Romanką(1366 m), najwyższych szczytów tego rejonu Beskidu Żywieckiego.



  Wyszedłem z lasu pozostawiając strome podejście za plecami.. Przed mymi oczami otwarły się piękne widoki na panoramy beskidzkie.. Pasmo rezerwatu Romanki , pasmo Buczynki, grzbiet Abrahamów, dolinę Żabnicy...



...a w dole,w dolinie maleńkie zabudowania wioski Żabnicy skąd wyruszałem na wędrówkę....



Maszerowałem odkrytym stokiem masywu Rysianki, wąską , kamienistą, ścieżką, lekko wznoszącą się ku rozległemu siodłu pomiędzy dwoma najwyższymi szczytami tego rejonu Beskidu Żywieckiego - Rysianką i Romanką..



  Po lewej stronie w kierunku północno-wschodnim ukazała swe oblicze Romanka(1366 m) z prześwitującą, rozłożystą u swych stóp - Halą Pawlusią.
Romanka – góra w Beskidzie Żywieckim o wysokości 1366 m n.p.m.
Stoki Romanki podczas II wojny światowej były schronieniem oddziałów partyzanckich, które pod koniec wojny toczyły walki z okupantem. Jedną ze spektakularnych akcji było spacyfikowanie schroniska na Rysiance, gdzie znajdował się ośrodek wypoczynkowy dla oficerów niemieckich.
Od 1963 szczytowe partie zostały objęte ochroną w formie rezerwatu w celu ochrony jednego z ostatnich fragmentów puszczy karpackiej.
Drzewostan to świerk pospolity, jarzębina, porzeczka skalna i dziki bez koralowy. Zwierzęta pojawiające się w okolicach Romanki to m.in.wilk, dzik, jeleń szlachetny, w przeszłości ryś, a nawet niedźwiedź brunatny.
Przez szczyt prowadzą szlaki turystyczne: żółty na Halę Rysianki, a także niebieski na Słowiankę oraz niebieski do Sopotni Małej i Wielkiej...



  
Podchodząc kolejne kilkadziesiąt metrów w górę, ukazała się już w całej swej krasie Hala Pawlusia, całkowicie bezleśna, porośnięta  prawie w całości Szczawiem alpejskim rośliną o dużych zielonych liściach i wysokich brązowych łodygach kwiatostanów.. Ta roślina należąca do rodziny rdestowatych, przywleczona do Polski wraz z osadnictwem gdzieś z rejonów alpejskich, występuje najczęściej na halach i łąkach górskich w miejscach nadmiernie przenawożonych na skutek wypasu zwierząt.


  
Hala Pawlusia  to polana podszczytowa, położona na wysokości ok. 1200 m n.p.m. pomiędzy szczytami Romanki i Rysianki . Z uwagi na swoje ukształtowanie stanowi dobry punkt widokowy w kierunkach: wschodnim (Pilsko, Babia Góra) oraz zachodnim (Beskid Śląski- Barania Góra, Skrzyczne)... W południowej części hali znajduje się węzeł pieszych szlaków turystycznych:
szlak turystyczny czerwony czerwony: Główny Szlak Beskidzki: Węgierska Górka-Abramów-Hala Słowianka-Hala Pawlusia-Hala Rysianka-Trzy Kopce-Hala Miziowa.
szlak turystyczny żółty żółty: Rajcza , dworzec PKP – Nickulina-Hala Redykalna-Hala Lipowska-Hala Rysianka-Hala Pawlusia-Romanka
szlak turystyczny zielony zielony: Żabnica Skałka – Hala Pawlusia – Hala Rysianka-Hala Lipowska-Hala Boracza-Milówka, dworzec PKP.



Doszedłem do miejsca gdzie krzyżują się trzy szlaki : szlak turystyczny żółty żółty ze szczytu Romanki do Rajczy , szlak turystyczny zielony zielony którym przywędrowałem z Żabnicy oraz szlak turystyczny czerwony czerwony -Główny Szlak Beskidzki prowadzący w kierunku Trzech Kopców i Pilska. To już ostatni szlakowskaz przed Halą Rysianki. Od tego miejsca jeszcze kwadrans marszu do celu mojej wyprawy..




Pozostawiam Halę Pawlusią za plecami i wędruję grzbietem pasma, szeroką prostą drogą do schroniska na Halę Rysianki...



Przy tej pięknej słonecznej pogodzie, widać doskonale po lewej stronie na horyzoncie, charakterystyczne pasmo babiogórskie z jej głównym szczytem Babią Górą (Diablak 1725 m).


  
W tak pięknym otoczeniu, mając już tylko chwilkę marszu do celu szerokim duktem prowadzącym pośród wysokich traw, paproci i rozległych połaci borowin, wspominam wiersz utrzymany w górskim klimacie..

Błogosławiony świat
który szczytami równa ludzi
gdy w plecaku niesione serce
mówi,, dzień dobry,, każdemu
gdy oczy skaczą
po krawędziach piękna
a myśl uparta powtarza:
prochem jesteś.
Tu bez wartości
są wszystkie miedze
tu ręka rękę całuje w potrzebie
i skały mają zapach słodki
gdy cisza rozmawia z niebem.



I wreszcie po ponad dwóch godzinach  marszu szlak turystyczny zielony zielonym szlakiem, doszedłem do Hali Rysianki..  Szeroka polana szczytowa porośnięta trawą, z przepięknymi panoramami na pasma górskie... Z każdym metrem podejścia na Hale Rysianki widać było coraz więcej.. Hala Rysianka – (1322 m n.p.m.) położona jest na południowym stoku pasma Lipowskiej i Rysianki.. Należy do najbardziej widokowych miejsc w Beskidach. Pogoda była idealna, więc przed moimi oczami roztaczały się wspaniałe panoramy: szczyt Babiej GóryPilsko, a dalej polskie i słowackie Tatry oraz szczyty Małej Fatry.




Za moimi plecami w kierunku wschodnim od lewej widać po kolei : na dalekim planie - Mądralowa , Polica , Cyl , Babia Góra i na bliskim planie po prawej stronie szczyt Pilska a przed nim na pierwszym planie - Palenica..



Obracam się kawałeczek na południe i widzę: Na ostatnim planie od lewej : Pilsko i w prawo od niego Mechy . Przed nimi na pierwszym planie poniżej od lewej :Trzy Kopce i Magurka  a całkiem po prawej na dalekim planie oczywiście widoczny cały łańcuch Tatr Wysokich i Zachodnich.


  
Pasmo Tatr Wysokich w zbliżeniu.


  
Pasmo Tatr Zachodnich w zbliżeniu.



Kończę pierwszą sesję foto na Hali i maszeruje w stronę schroniska którego budynki już widać pomiędzy kilkoma świerkami.. Obok małe boisko do siatkówki a po prawej stronie biegnie trasa wyciągu narciarskiego...




   Schronisko znajduje się na skraju hali, na wysokości 1290 m n.p.m. Historia tego drewnianego obiektu na kamiennej podmurówce sięga 1937r. Tworzą go dwa budynki - główny i tzw. Betlejemka, gdzie kiedyś trzymano zwierzęta (stąd nazwa). Po remoncie urządzono tam pokoje dla turystów i sanitariaty. Obok schroniska znajduje się Góralska Chata w której często odbywają się atrakcyjne imprezy, między innymi pieczenie kiełbasy na ognisku, muzyka i śpiew kapeli góralskiej..



Historia powstania tego obiektu jest bardzo ciekawa... Ale wcześniej muszę nawiązać do pewnego innego faktu... Otóż w niedużej odległości od schroniska na Hali Rysianki znajduję się inne schronisko . Jest to schronisko na Hali Lipowskiej . Można do niego dotrzeć (spod schroniska na Rysiance) - zielonym , żółtym i niebieskim szlakiem w ciągu 10 minut. Rzecz to gdzie indziej niespotykana aby w tak niewielkiej odległości stały takie dwa obiekty PTTK..


  
A oto ta ciekawa historia schroniska..
Najpierw powstało schronisko na Hali Lipowskiej. Wybudowała je bielska sekcja Beskidenverein w 1931 r., łamiąc zawarte wcześniej porozumienie z PTT o podziale kompetencji w zagospodarowaniu Beskidów. Teren ten miał być przeznaczony pod inwestycje Oddziału PTT z Żywca, ale ten,pochłonięty maksymalnym wysiłkiem organizacyjnym i finansowym przybudowie schroniska pod Pilskiem, nie był w stanie przeciwdziałać niemieckiej ekspansji. Schronisko na Lipowskiej funkcjonowało już od lat, gdy niejaki Gustaw Pustelnik z Bielska rozpoczął na Hali Rysiance budowę dużego, solidnego domu mieszkalnego. Nie posiadał jednak koniecznych zezwoleń, toteż władze zażądały rozebrania budynku. Usilne starania Pustelnika doprowadziły do zachowania obiektu, do czego przyczyniło się również Tatrzańskie Towarzystwo Narciarzy z Krakowa,które pomogło w wykończeniu domu i w 1937 r. uruchomiło tu schronisko.


  
Jego zarządcą został Pustelnik, pozostając dalej formalnym właścicielem budynku. Gospodarze schroniska na Lipowskiej i Beskiedenverein w ogóle nie utrzymywali kontaktów z sąsiedzkim schroniskiem, uważając je za bezprawną konkurencję. Rozpowszechniła się później opinia, że były to tylko pozory, aby odwrócić uwagę władz polskich od związków G.Pustelnika z Niemcami. Współpracował on rzekomo z wywiadem niemieckim,a ze schroniska na Rysiance, w przededniu agresji na Polskę, uczynił doskonały (ze względu na położenie i widoczność) punkt obserwacyjny.
Oba schroniska wyszły z pożogi wojennej w zasadzie cało, choć opuszczone pod koniec wojny uległy dewastacji i rabunkowi (Lipowska była domem wypoczynkowym Wermachtu). Jako mienie opuszczone przekazano je w końcu Żywieckiemu Oddziałowi PTT, a od 1955 r. pozostają w gestii PTTK, które przeprowadziło remonty i modernizacje, zwłaszcza w schronisku na Lipowskiej. Dziś oba schroniska cieszą się dużą popularnością, oferują podobny zakres i poziom usług: 50 - 60 miejsc noclegowych w cenach: w pok.2-3-os. - 24 - 25 zł, a w wieloosobowych - 18 - 20 zł. Za pościel trzeba dodatkowo zapłacić 3 zł. Przy schronisku na Rysiance można rozbić własny namiot, a kosztuje to 5 zł. W obu obiektach są jadalnie,bufety i kuchnie serwujące gorące posiłki (również dania obiadowe, za wrzątek trzeba płacić 0,50 zł), przyzwoite węzły sanitarne (także sauna- 4 - 5 os., za 1 godzinę - 25 zł) oraz dyżurki GOPR..



Nagadałem się, nagadałem więc teraz czas spokojnie usiąść na ławkach przed schroniskiem, posilić się nieco i sycić wzrok pięknymi panoramami górskich szczytów... Gdy doszedłem na taras przed schroniskiem nie było prawie nikogo...Pustooo !!!..a pogoda taka piękna!!...



Jak już wspominałem, krzyżuje się tutaj dużo szlaków turystycznych... O całym szlakowym węźle informuje widoczny w samym rogu tarasu, ten oto szlakowskaz...


  
Zamówiłem w schronisku "kociołek po góralsku" (w wydrążonym bochenku chleba doskonały gulasz !!), do tego tradycyjnie kufelek zimnego browarka  i w błogim nastroju oglądałem z tarasu widokowego piękne panoramy Beskidu i Tatr po polskiej i słowackiej stronie...


  
W takich chwilach jak ta chce się żyć, chce się kochać.. Chce się wzlatywać ponad górami i patrzeć na nie z obłoków aby niczego w tym patrzeniu nie uronić.. Przypomniał mi się taki wiersz z moich rodzinnych stron ...
Hej, góry moje !
Ziemio Moja - Rodno -
Cy nondem spiewke
Pieknom i Wos godnom ?!
Cy nondem nute,
Cy dobierem slowa, -
Cy Wasej krasie
Zdole moja glowa ?!


  
Aby jednak upamiętnić wszystko i jak powiedziałem niczego nie uronić, zszedłem poniżej schroniska na Halę Rysianki gdzie wiosną zakwita tysiące krokusów i rozpocząłem moją sesję foto... Po kolei za moimi plecami od lewej: Miechy , Magurka i dalej Tatry Wysokie i Zachodnie..




Zbliżenie całego pasma Tatr Wysokich i Zachodnich.




W tle za mgiełką na ostatnim planie pasmo Tatr Niżnych a pośrodku na pierwszym planie Krawców Wierch..


  
Na dalekim planie pasmo Wielkiej i Małej Fatry.


  
W dali za mgłą w paśmie Gór Choczańskich widoczny charakterystyczny ostry wierzchołek - Wielki Chocz (1608 m n.p.m.)



Zbliżenie Małej i Wielkiej Fatry



Na południowym wschodzie od lewej na najdalszym planie : Mądralowa , Polica , Cyl , Babia Góra.




Zbliżenie pasma Babiej Góry..



I tak kończy się mój pobyt w tym pięknym miejscu... Po ponad godzinnym podziwianiu wspaniałych widoków muszę ponownie zarzucić plecak  na ramię i pomaszerować w drogę powrotną szlak turystyczny zielonyzielonym szlakiem do Żabnicy...



Schodziłem nie spiesząc się jakoże dzień był piękny i dochodziła dopiero godzina 14 a ja miałem przed sobą niecałe dwie godzinki marszu..


  
Przemaszerowałem jeszcze raz przez Halę Pawlusia wśród poletek wysokiego Szczawiu alpejskiego, wszedłem do lasu i zacząłem schodzić ostro w dół...



Prawidłem w górskich wędrówkach jest jedna rzecz...Jak odcinek szlaku jest stromy to jednak lepiej się wychodzi aniżeli  schodzi.. Gdy wszedłem na stromą ścieżkę pokrytą sporą ilości kamieni musiałem patrzeć uważnie pod nogi bo o skręcenie kostki w takich wypadkach nietrudno... A jeszcze chcę trochę po górach połazić w tym sezonie..


     
Po drodze uwieczniłem piękne kolorowe mchy i porosty w małym wilgotnym zagłębieniu skąd sączyła się cienką strużką woda..




I po niecałych dwóch godzinkach wychodząc z lasu, zbliżałem się do asfaltowej drogi wzdłuż której płynął potok Zimna Roztoka...



W końcu dotarłem do punktu wyjściowego mojej wędrówki... Opłukałem ręce, twarz w zimnej górskie wodzie i od razu poczułem ulgę od panującego upalnego powietrza.. Kolejna wędrówka dobiegła końca.. Niezapomniane wrażenia, piękne widoki, uprzejmi spotkani ludzie.. Dla takich chwil warto żyć.. Do następnego spotkania na szlaku !!!!



W górach jest wszystko co kocham i wszystkie wiersze są w bukach
I zawsze kiedy tam wracam , biorą mnie klony za wnuka.
Zawsze kiedy tam wracam, siadam na ławce z księżycem .
I szumią brzóz kropidła , dalekie miasta są niczym.,

BESKID ŻYWIECKI - RYSIANKA - CZERWIEC 2009

7 komentarzy:

  1. Witam, gratuluję takich wycieczek i zazdroszczę wspomnień:). Strona pięknie przygotowana, bardzo mi pomogła w przygotowaniu trasy wycieczek. Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny blog, bardzo fajnie (praktycznie)opisane trasy. Nikt chyba nie ma wątpliwości, że autor kocha góry,doskonale się w nich czuje , umie zarazić tą miłością innych i przekazać wszystkie te wskazówki, które dla innych turystów są ważne i niezbędne. Chociaż jeśli chodzi o góry to długo kokietować nie muszą...do zakochania jeden krok. Wybieram się na początku lipca 2014r w Beskid Żywiecki- jeszcze dotychczas mi nie znany i Pana "relacje" ze szlaków Panie Andrzeju poparte zdjęciami są bardzo pomocne przy planowaniu moich tras. Ponieważ - z uwagi na odległość- nie mogę niestety bywać w górach co tydzień, jak Pan, muszę nieco weryfikować (łączyć) trasy. Szacun za doskonałą pracę jaką Pan wykonał i czekam na jeszcze! Ahoj ku górom !
    - pozdrawiam Andrzej

    OdpowiedzUsuń
  3. Konkretna i wielce pomocna relacja. Chyba już wiem, gdzie dzieciaki zabrać w ten weekend :) . Tak trzymać i nie tracić tej pasji! pozdrawiam, Tomek

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeglądając Pana wycieczki, to zauważyłem, że zarówno wchodzi Pan jak i schodzi jedną i tą samą trasa z reguły. Nie myślał Pan, próbować tak planować trasy, aby robić sobie "rundki naokoło"? Ja z reguły tak robię i musze przyznać, że jest ciekawiej, niż wracać tą samą trasą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam.. Ja też staram się robić szlakowe trasy zataczając pętelki i schodzę innymi drogami, ale nie zawsze jest to możliwe. Jeśli parkuję samochód w danym miejscu i można zejść na tę samą stronę pasma innym szlakiem to zawsze tak robię, jednak nieraz nie ma takiej opcji, a deptanie asfaltem kilka kilometrów, by dojść do samochodu nie ma sensu. Poza tym ja każdy szczyt w Beskidach czy Tatrach zaliczyłem co najmniej kilkanaście razy lub kilkadziesiąt razy w czasie mojej wieloletniej wędrówki po górach ponieważ jestem przewodnikiem górskim. Wybieram do bloga tylko te warianty szlakowe, które moim zdaniem są widokowe... Praktycznie każdy wariant szlakowy na dany szczyt przeszedłem, tylko nie mam za dużo czasu ich opisywać, ponieważ dużo jeżdzę po świecie i blog górski prowadzę w wolnych chwilach, których naprawdę mam malutko.. Pozdrawiam ..

      Usuń
  5. Witam,
    pozwolę sobie zasugerować trochę inną trasę: proponuję wyjście również z Żabnica-Skałka szlakiem czarnym do schroniska na Boraczej a później - zielonym szlakiem (jednak innym niż opisywanym powyżej) - na Halę Lipowską/Rysiankę. Trasa - jak dowiedziałem się od miejscowych - wybierana częściej. Wg mnie - na pewno o wiele bardziej widokowa (zwłaszcza ta część od schroniska). Większość szlaku idzie się w osłonięciu z jednej strony lasem a z drugiej strony z pięknymi widokami na góry. Tym bardziej polecam na dobrą pogodę i przejrzyste powietrze. Polecałbym zdecydowanie na zimową porę - kiedy to ze względu na otwarte przestrzenie możemy w dużej ilości łapać promienie słoneczne napawając się wspomnianymi widokami gór w oddali. Osobiście wyjście zajęło trochę ponad trzy godziny, z krótką przerwą na kawę Hali Boraczej. Następnie proponuję obiad w schronisku na Lipowskiej / Rysiance i powrót w dół trasą zieloną zaproponowaną przez właściciela tego blogu. Trasa ta zaczyna się idąc jakby wprost od Lipowskiej przez Rysiankę i dalej prosto wąskim szlakiem (piszę o tym, ponieważ znajdują się tam dwie zielone trasy). Zejście zielonym szlakiem jest bardzo łagodne i nie męczy. Można uwinąć się w trochę ponad dwie godziny. Trzeba pamiętać - zwłaszcza zimową porą kiedy słońce szybko zachodzi - że ta trasa znajduje się pomiędzy dwoma wzniesieniami i jest dosyć odizolowana od zachodzącego słońca.

    Generalnie zielony szlak na wyjście proponuję bardziej w upalne lato kiedy jest konieczność schowania się przed piekącym słońcem, czarny - zimową porą kiedy słońce jest oczekiwane.

    Jeśli chodzi o początek czarnego szlaku - po ok kilometrze od startu - można łatwo zgubić się. Szlak wtedy oddziela się od głównej asfaltowej dróżki. W lewo prowadzi szlak, w prawo ciągnie się wieś. Nie bójmy się zgubić i pójść przez wieś - zwłaszcza zimą. Idziemy wtedy przez otwarte przestrzenie i mamy możliwość podziwiania łąk pięknie zawianych śniegiem.

    Dziękuję Autorowi bloga za sugestie pomocną podczas planowania trasy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Doskonałą pracę z bardzo udanej wycieczki Pan zrobił . Dziękuję i gratuluję ! Z wielką przyjemnością przeczytałem i obejrzałem fotki. Do zobaczenia na szlaku...

    OdpowiedzUsuń