poniedziałek, 17 maja 2010

Łysa Góra

GÓRY ŚWIĘTOKRZYSKIE
Łysa Góra
 

Góry Świętokrzyskie oglądane z daleka, wcale nie wyglądają imponująco. Przypominają raczej niewielkie pagórki albo wzniesienia. Nie zadziwiają jak Bieszczady dziką przyrodą, nieprzewidywalnością i wysokością jak Tatry czy rozległością jak Beskidy. A stało się tak dlatego, że te najstarsze obok Sudetów góry w Polsce, były przez wiele milionów lat niszczone płynącymi w nich wodami, deszczami i wiatrem...Te właśnie siły natury wytworzyły w Górach Świętokrzyskich strome stoki, głęboko wcięte doliny, skałki ostańcowe i gołoborza.. Maja one jednak inne, swoje zalety. Są niezwykle różnorodne jeśli chodzi o występujące w nich skały, a z powodu owej różnorodności terenu budowano tu wiele zamków, które stanowią dziś ogromną atrakcję dla turystów. Ginące powoli lasy modrzewiowo-jodłowe, to także rzecz warta obejrzenia.
Wyjątkowy urok tych gór podkreślają doliny, przepasane rzeczkami i rzekami. Najciekawsze miejsca, które wart zwiedzić to na pewno jaskinia Raj, zamek w Chęcinach.  Każdy turysta będąc w górach Świętokrzyskich powinien też  wejść na Łysą Górę i Łysicę, zwiedzić kamieniołom Czerwonej Góry. Trzeba również wiedzieć, że wiele z tych obiektów leży na terenie Świętokrzyskiego parku narodowego, gdzie musimy pamiętać o zachowaniu ciszy i czystości.


 Wyjazd w Góry Świętokrzyskie planowałem od dłuższego czasu. Wiosną ubiegłego roku wygospodarowałem kilka dni wolnego i postanowiłem odwiedzić Góry Świętokrzyskie.. W tych rejonach byłem jeszcze jako młody chłopak z wycieczką szkolną, która miała na celu "zaliczenie"ruin zamku w Chęcinach i jaskini Raj. Po latach ponownie zamierzałem powędrować troszkę po tych pięknych, starych i jakże baśniowych terenach Świętokrzyskiego Parku Narodowego....


 Puszcza Jodłowa w górach Świętokrzyskich, to niemal baśniowa kraina i jak pisał o niej Stefan Żeromski "Nie sposób się oprzeć pokusie tej puszczy królewskiej po której święty jeleń chodzi..Jest jakoby oddech ziemi i pieśń wieczności"..
W godzinach rannych przyjechałem na parking samochodowy w
Nowej Słupi, wsi położonej na granicy ŚPN, u stóp Łysej Góry. Zarzuciłem plecak na ramię i w promieniach porannego słońca, wyruszyłem zielonym szlakiem poprzez jodłową puszczę na szczyt Łysej Góry..



 
Kraina legendarnych zbójów i czarownic, starożytnych górników i hutników, pogańskich kapłanów i benedyktyńskich mnichów.. Ziemia arcydzieł literackich, o których szumią korony potężnych jodeł i cisów... Podążałem zielonym szlakiem tzw."traktem Królewskim" na ŁYSĄ GÓRĘ..  Szlak "zielony", o tej porze roku był naprawdę w kolorach soczystej zieleni, jaką natura raczyła moje oczy. Bujnie wypuszczające liście buki oraz zapach jodłowego igliwia, potęgowały piękno tego miejsca.



 
Strome podejście do klasztoru na Świętym Krzyżu usłane kamieniami, wśród których dominował kwarcyt i marmur  kielecki, a dookoła szumiąca puszcza jodłowa najstarszych gór Polski..



 
Idąc w tym tunelu zieleni wsłuchany w poranny śpiew ptaków, mijałem meandrujący pomiędzy bukami strumień górski, który wijąc się pośród  liści żabienicy bagiennej, znikał gdzieś w dali za drzewami, w otchłani lasu...



 
Po około 40 minutach marszu pod górę wyszedłem z lasu na szeroką polanę, na końcu której widniała niezalesiona część wzniesienia Łyśca zwanego potocznie zwanego Łysą Górą (594m n.p.m), z majestatyczną sylwetką Klasztoru Misjonarzy Oblatów na samym jego szczycie.



 
Czas na krótki rys historyczny tego osobliwego miejsca.      

Według legendy opactwo benedyktyńskie założył Bolesław Chrobry w 1006 r. Od XIV w. nazywane Świętym Krzyżem, jako że przechowywane są tu relikwie drzewa krzyża świętego, na którym miał umrzeć Jezus Chrystus, podarowane w XI  w. przez Św.Emeryka, syna Stefana I, króla węgierskiego. Odtąd stało się jednym z najważniejszych polskich sanktuariów i celem licznych pielgrzymek... Opactwo w ciągu swej historii było kilkakrotnie rabowane i niszczone. Podupadało i podnosiło się z upadku dzięki hojnym fundatorom. Dopiero kasata zakonu po rozbiorach  przyniosła najwięcej zniszczeń. W 1819 na mocy dekretu prymasa, na podstawie bulli papieża Piusa VII, zabudowania opactwa przekazano skarbowi Królestwa Polskiego. Znajdujące się w ruinie budynki opactwa, carskie władze rosyjskie przekształciły w 1864  w ciężkie więzienie, które istniało tu do 1939 (od 1918  jako polskie więzienie, odbywali w nim karę m.in. Sergiusz Piasecki i Stephan Bandera). Jednak już w 1936 przybyli tu zakonnicy Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej, którzy przejęli część klasztoru. Wybuch wojny przerwał prace nad odrodzeniem klasztoru. Podczas wojny Niemcy utworzyli tu obóz zagłady jeńców radzieckich.. Liczbę ofiar szacuje się na 7-8 tysięcy, a ich zbiorowa mogiła znajduje się na polanie pod szczytem. W 1961 budynki po więzieniu przejął Świętokrzyski Park Narodowy. Aktualnie w części budynku mieści się nowicjat Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów M.N.

  
Zespół opactwa pobenedyktyńskiego obejmuje czworobok budynków klasztornych z XIV-XV w. wraz z wiryndażem i krużgankiem, wczesnobarokową kaplicą Oleśnickich oraz poźnobarokowo-klasycystycznym kościołem. Kościół oryginalnie miał wieżyczkę, która uległa zniszczeniu, ale we wrześniu 2010 roku ma ruszyć jej odbudowa. Od zachodu przylega wczesnobarokowe skrzydło (obecnie Muzeum Przyrodniczo-Leśne ŚPN), a od wschodu barokowa dzwonnica i brama z XVIII wieku..


 
Wreszcie po około godzinie marszu, mijając po drodze kilku turystów i pielgrzymów, podchodzę pod fasadę klasztoru Świętego Krzyża od strony Traktu Królewskiego.. Łysa Góra zdobyta !!!.. Na razie  żadnego obiektu latającego, przypominającego czarownicę, nie stwierdzono....

     
  Przez ozdobną, murowaną, późnobarokową bramę z XVII wieku o ciosowych elewacjach na planie prostokąta, z przejazdem sklepionym kolebką krzyżową, wszedłem na dziedziniec wewnątrz klasztorny. Kapitalny remont bramy przeprowadzono w 1963 roku. Miedzianą blachą pokryto ją w 1976 roku.



 
Z dziedzińca klasztornego, a właściwie ze szczytu Łysej Góry (Łyśca), rozciąga się piękna panorama na pasmo gór Świętokrzyskich z oddalonymi wzniesieniami - Góra Jeleniowska (533 m n.p.m.), w tle najwyższy szczyt tegoż pasma - Szczytniak (554 m.n.p.m.). Pogoda dopisywała. W  ciepłych promieniach majowego słońca powędrowałem na zwiedzanie wszystkich atrakcji obiektu klasztornego...



 
Wśród zabudowań klasztornych kościół wyróżnia się wielkością i znaczeniem. Kościół tutejszy pod wezwaniem Trójcy Przenajświętszej został zbudowany na miejscu pogańskiej świątyni.Trwając na tym miejscu ponad tysiąc lat zmieniał się i przybierał rozmaite kształty, począwszy od rotundy poprzez styl romański, gotycki, barokowy aż do neoklasycznego..


  
Obecna świątynia, trzecia na tym miejscu, wzniesiona została w latach 1781-1789 wg. planu Józefa Karsznickiego w stylu barokowo-klasycystycznym o wymiarze 53 x 17,5 m, murowana z cegły, orientowana, jednonawowa, na planie prostokąta. Fasada zachodnia z ciosu, późnobarokowa, pięcioosiowa, o dwóch kondygnacjach. Oś środkowa szersza, akcentowana dużymi arkadowymi wnękami.
W dolnej wnęce umieszczone jest główne wejście do kościoła, ujęte w portal z szarego marmuru.


 
  Właśnie do tego kościoła skierowałem swe pierwsze kroki. Przez dwuskrzydłowe, drewniane drzwi wszedłem do furty klasztornej. Przy furcie dawniej czuwał brat zakonny, aby nikt niepowołany nie wchodził do klasztoru. Zaraz po wejściu do przedsionka kościelnego ogarnął mnie półmrok, lekki chłód klasztornych murów i zapach świec..
Klasycystyczne wnętrze kościoła urzeka pięknem i prostotą. Uwagę przykuwa obraz na bocznej ścianie nawy, który ukazuje nam św.Emeryka w rozmowie z aniołem. Fakt założenia klasztoru na Łysej Górze ujęto w poetycką opowieść. W czasie pobytu królewicza Emeryka w Polsce odbyły się łowy z udziałem dostojnych gości. Węgierski królewicz spotkał dorodnego jelenia, w którego rogach jaśniał krzyż. Gdy w pogoni za dziwnym zwierzęciem znalazł się Emeryk na szczycie Łysej Góry, ukazał mu się anioł i polecił, by pozostawił relikwie Krzyża Świętego klasztorowi, który powinien tu stanąć.


  Ołtarz główny ozdabia rzeźba dwóch cherubinów, którzy podtrzymują kuliste tabernakulum, oparte na snopie pszenicy i zwieńczone winogronami. Kłosy pszeniczne i winogrona są symbolami Eucharystii.
Z obu stron prezbiterium umieszczono dwurzędowe stalle, ozdobne ławy o skromnej dekoracji snycerskiej z XVIII wieku. Tej roboty są też dwa konfesjonały i ławki w kościele.


 
 
Po krótkiej chwili modlitwy i zadumy opuszczam to piękne, mistyczne miejsce.. Zmierzam do innego zabytku wczesnego baroku, jakim jest kaplica Oleśnickich. Zbudowana w 1620 r.przez Mikołaja Oleśnickiego, wojewodę lubelskiego, w pierwszym okresie służyła jako mauzoleum rodziny Oleśnickich. W 1723 r. zmieniła swój charakter - opat Mirecki przeniósł bowiem do niej relikwie Krzyża św. Wtedy otrzymała chór organowy i prawdopodobnie dwoje malowanych drzwi dwuskrzydłowych, które zamykają wejścia z krużganków. Organy z XVIII wieku są czynne.


 
  W krypcie kaplicy jest ustawiona trumna w kształcie sarkofagu, z grubych desek, pokryta impregnowanym płótnem, następnie obita czarnym suknem i ozdobiona złoconymi guzami. Dawniej na zewnątrz okrywała ją jeszcze ołowiana trumna, z której pozostały tylko resztki. Płaskie wieko trumny przyozdabiało sześć wazonów. Całość spoczywała na ołowianych lwich łapach. W ostatnich latach turyści często stawiali pytanie: czy zwłoki spoczywające w krypcie są naprawdę księcia Jeremiego Wiśniowieckiego? Historycy do dnia dzisiejszego mają wątpliwości. Obecne badania prowadzą specjaliści Medycyny Sądowej Uniwersytetu Śląskiego... Może kiedyś dowiemy się czy mumia w tej krypcie, to mumia Jaremy Wiśniowieckiego?..Pożyjemy, zobaczymy.
.


A oto i sama mumia z bliska.. Czy są to  zmumifikowane zwłokami księcia Jeremiego Korybuta-Wiśniowieckiego, zmarłego po bitwie pod Beresteczkiem, dowódcy wojsk koronnych, który w 1651 rozgromił wojska kozacko-tatarskie w tejże bitwie.. Jego osoba została unieśmiertelniona w Trylogii Henryka Sienkiewicza...


 
Z mrocznych podziemi krypty oferujących trochę posępne widoki mumii, wyszedłem na zewnątrz i skierowałem swe kroki do bardziej urokliwych miejsc w tym kompleksie klasztornym, a mianowicie do sal z eksponatami i okazami zgromadzonymi w tutejszym  Muzeum Przyrodniczo–Leśnym
oraz pomieszczeń Muzeum Misyjnym Misjonarzy Oblatów z różnego rodzaju przedmiotami, przywożonymi przez misjonarzy z całego świata..


 
Na około 500 metrach kwadratowych sal wystawowych, w gablotach znajduje się wiele eksponatów archeologicznych, okazów flory i fauny pochodzących z Parku Świętokrzyskiego... Najpiękniejsze są gabloty z okazami kwarcytów, mieniących się bajecznie wszystkimi barwami tęczy..


 
  Skamieliny zwierząt, gadów i płazów oraz szczątki dinozaurów odkopane w warstwach skalnych gór Świętokrzyskich, to dowód na to, że po naszym kraju też chodziły te prehistoryczne zwierzęta...


 
         Przechodząc przez kolejne pomieszczenia dotarłem do sal Muzeum Misyjnego. Nastrój i klimat tego miejsca przypominał o kulturze różnych społeczności na świecie. Misje na Dalekim Wschodzie, w Afryce, Azji, pozwoliły zgromadzić tutaj w kilku salach bogactwo narzędzi, przedmiotów codziennego użytku i różnego rodzaju bibelotów. Kolorowe, dziwaczne, piękne i orientalne... Ręcznie robione, do prac codziennych i od święta... Cała paleta i przekrój kulturowy różnych grup społecznych... Naprawdę piękne zbiory.!!..


 
  Na koniec mojego zwiedzania zostawiłem sobie coś z darów matki natury. W zachodnim, wczesnobarokowym skrzydle klasztoru mieści się obecnie Muzeum Przyrodniczo-Leśne ŚPN.. Ekspozycje w poszczególnych salach pokazują bogactwo i różnorodność zwierząt, ptaków i roślin Gór Świętokrzyskich..


 
  Na terenie parku bogactwo flory i fauny jest ogromne.. Występuje tutaj ponad 4000 gatunków zwierząt !!!.. Oprócz wszelkiego rodzaju ssaków, płazów, gadów, ryb, motyli i bezkręgowców, występują na terenie Parku Świętokrzyskiego także gatunki endemiczne czyli takie, które mają tylko tutaj swoje siedliska..


 
    I tak kończę swoją przygodę na Łysej Górze... Schodzę niebieskim szlakiem tzw"Drogą Krzyżową" przez piękną puszcze Jodłową, do parkingu w Nowej Słupi...


 
  Schodząc kamienistym traktem, mijam po drodze drewniane kapliczki-stacje Drogi Krzyżowej.. Piękna, majowa pogoda, lekkie zmęczenie, ale jakże wspaniałe widoki i przeżycia skłaniają do zadumy .. Już wiem... Wrócę znowu za jakiś czas w te stare góry, pełne uroku i tajemnic.. Pełne bogactw natury, dające natchnienie poetom, malarzom... W góry, które w swej poezji tak piękne opisywał Stefan Żeromski i wielu rodzimych poetów, rozkochanych w świętokrzyskich okolicach..



 O piękna Łysico
O piękna Łysico
Ciese jo się tobom,
Tyś mi okolicy
Chlubom i ozdobom.

A ze mieszkom tutaj,
U twoich stóp przecie,
Pragnę, by cię wszyscy
Sławili na świecie

Pięknie Scyt twój góry
W słoneczku tu świeci
Wabiąc swom pięknościom
Cały polskie dzieci

Twoich miłych gości
Któż tu dziś policzy?
Przychodzo tu wszyscy
Nowet z zagranicy

Tu sumioce drzewa
I twe nagie skały
Mieły odpoczynek
Niejednemu dały

Znisceła nom wszystko
Reka Hitlerowi,
A piękna Łysica
Stoi jak Królowo

GÓRY ŚWIĘTOKRZYSKIE - MAJ 2009

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz