piątek, 4 maja 2018

GORCE
TURBACZ 1310 m n.p.m.
Na króla Gorców zamkniętym szlakiem
przez Stawieniec....


Cz.II
W schronisku pod szczytem Turbacza..
Druga połówka mojej trasy w kierunku Rzek, będzie liczyła około 16 km. Po drodze przejdę przez kilka niezwykle malowniczych polan z bajecznymi widokami na pasmo Tatr, skosztuję żętycy i oscypka w bacówce na Hali Długiej, odpocznę przy Bulandowej Kapliczce, zbudowanej przez najsłynniejszego gorczańskiego bacę – Tomasza Chlipałę, zwanego Bulandą, znanego tutejszego znachora, a przez miejscowych uważanego za  czarodzieja, poszukam żołnierskich grobów na polanie Bieniowe, wdrapię się na widokową wieżę na szczycie Gorca, skąd będę podziwiał piękne panoramy Gorców i Beskidów, spotkam sympatycznych, miłych i nieco zagubionych turystów z północnej Polski, a na koniec przed  dotarciem do parkingu w Rzekach, gdzie zaczynałem moją wędrówkę, pstryknę sesję fotograficzną kilku ślicznym sarenkom.. Zapowiada się malowniczo, kolorowo, ciekawie i wesoło, ale zanim wyruszę w dalszą trasę, odpocznę z godzinkę w schronisku pod szczytem Turbacza, zjem coś na gorąco, wypiję duży kufel zimnego piwa, a potem wyłożę się na tarasie na drewnianej ławie i wsłucham w delikatny powiew górskiego wiatru, szept kołyszących się na wietrze zielonych koron świerków i pisk drapieżnego myszołowa przelatującego gdzieś wysoko po błękicie nieba..


Minęło południe, gdy po pokonaniu około 13 km szlakowymi ścieżkami dotarłem przed drzwi schroniska na Turbaczu.. Pogoda wymarzona, 
na tarasie przed schroniskiem paru turystów wygrzewających się w promieniach sierpniowego słońca. Jednym słowem luz i spokój.. 
Przed wkroczeniem w progi schroniska, usiądę  chwilkę na tarasie i opowiem jego burzliwą historię..


Historia Schroniska PTTK im. Władysława Orkana
na Turbaczu..
Schronisko turystyczne Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego im. W. Orkana, położone jest poniżej szczytu Turbacza na wysokości 1283 m n.p.m. na skraju polany Wolnica, wchodzącej w skład Hali Długiej, tuż przy granicy z Gorczańskim Parkiem Narodowym.. Obecny budynek schroniska jest trzecim z kolei obiektem turystycznym, zbudowanym pod szczytem Turbacza.
I schronisko
Pierwsze, nieistniejące już schronisko turystyczne na Turbaczu zostało zbudowane przez Oddział Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego „Gorce” w Nowym Targu. Inicjatorem jego powstania był Kazimierz Sosnowski. Rozpoczęcie budowy nastąpiło w 1924. Grunt pod obiekt, w formie wieloletniej dzierżawy, podarowała ówczesna gmina Waksmund. Wsparcia udzieliła również gmina Nowy Targ, która dostarczyła drewno do jego budowy. Projekt nieodpłatnie wykonał Karol Stryjeński, dyrektor Państwowej Szkoły Przemysłu Drzewnego w Zakopanem. Drewniany budynek na kamiennej podmurówce, zwrócony na południe, zapewniający widok w kierunku Tatr, stanął na polanie Wisielakówka 1180 m n.p.m. pod Turbaczem. Nazwa polany pochodzi stąd, że na polanie grzebano niegdyś samobójców (wisielców, wisielaków), których przesądy nie pozwalały pochować na terenie wsi, by nie sprowadzili nieszczęścia. Schronisko zostało otwarte 13 września 1925, jako pierwszy tego typu obiekt w Gorcach. Na uroczystości otwarcia obecny był m.in. Władysław Orkan, pisarz, piewca urody gorczańskiego pejzażu.
Poniżej: fotka z uroczystego otwarcia schroniska w 1925 roku (na drugiej widoczna postać stojącego po lewej pisarza Młodej Polski – Władysława Orkana)


W 1927 roku, z okazji 30-lecia pracy twórczej Orkana, obiektowi nadano jego imię. Na parterze schroniska znajdowała się jadalnia, kuchnia, zbiorowa sypialnia, mały pokoik oraz suszarnia. Na piętrze były dwa pokoje oraz nieogrzewana zbiorowa sypialnia, służąca turystom w okresie letnim. W 1925 na potrzeby schroniska zakupiono 30 łóżek. W 1929 wykopano obok obiektu studnię – do tego czasu wodę przynoszono ze źródeł. Schronisko powiększono również o dodatkowe pomieszczenie o wymiarach 6 na 5,5 m oraz wybudowano ubikację, która została połączona z budynkiem krytym korytarzem. W 1930 wykonano prace adaptacyjne na poddaszu, w wyniku których sypialnia na 12 łóżek mogła służyć przez cały rok. Pierwsze schronisko służyło turystom tylko do 1933, kiedy to w nocy z 16 na 17 listopada zostało doszczętnie zniszczone w wyniku pożaru, którego przyczyną było podpalenie – prawdopodobnie przez kłusowników, którzy widzieli dla siebie zagrożenie w zwiększającym się ruchu turystycznym.
Poniżej - kolejne lata schroniska od 1225-1933 oraz ruiny schroniska po pożarze w 1933 roku..


II schronisko
W lipcu 1934 roku PTT przystąpiło do budowy drugiego schroniska w nowej lokalizacji – bliżej szczytu Turbacza, w miejscu obecnego schronisko PTTK na Turbaczu, na górnym skraju Hali Długiej..
W 1934 wykonano roboty ziemne, fundamenty, kamienną kondygnację przyziemia oraz wzniesiono duży budynek gospodarczy, który służył również tymczasowo turystom. W 1935 obiekt podwyższono o kolejną kamienną kondygnację i przykryto prowizorycznym dachem. Wykończono również parter, umożliwiając nocleg 40 osób (dodatkowo w budynku gospodarczym mogło nocować 30 osób). W 1936 budynek nakryto docelowym dachem pokrywając go blachą. Do 1938 budynek został wykończony do stanu surowego. Dysponował 100 miejscami noclegowymi – 50 na łóżkach i 50 na siennikach. Gospodynią obiektu była Aniela Batkiewicz. Niestety dalszą rozbudowę przerwał wybuch II wojny światowej. W trakcie II wojny światowej służył nielicznym turystom, ale przede wszystkim partyzantom Konfederacji Tatrzańskiej, a później Armii Krajowej, którzy mieli tutaj swój punkt kontaktowy.
Poniżej – drugie schronisko koniec lat 30-tych.


W lipcu 1943 podczas dużej obławy Niemcy zajęli schronisko, zmuszając partyzantów do ewakuacji na polanę Stawieniec pod Kudłoniem. Aniela Batkiewicz została aresztowana, a pracująca w schronisku Albina Białoń zamordowana przez Niemców. 12 listopada 1943 schronisko spłonęło – zniszczyli je sami partyzanci, chcąc zapobiec rozlokowaniu niemieckich patroli w budynku. Z obiektu pozostały kamienne ruiny – poniżej na fotce..


III schronisko
Budowę trzeciego, obecnie istniejącego schroniska, rozpoczęło w 1953 Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze, przy wsparciu subwencji państwowej. Obiekt zaprojektowała inż. Anna Górska, jako okazały kamienny budynek o dwóch prostopadłych skrzydłach z arkadowym wejściem i strzelistym dachem z mansardami, kryty gontem. Jedno ze skrzydeł powstało z wykorzystaniem ocalałej części przedwojennego obiektu. Przed jego ukończeniem, 21 października 1956 roku, schronisku uroczyście nadano imię Władysława Orkana (imię poety nosiło również pierwsze schronisko pod Turbaczem z 1925). Oficjalnie obiekt został otwarty 21 sierpnia 1958.
Poniżej – trzecie, obecne schronisko. Fotka z 21 października 1956 roku
z uroczystości nadania schronisku imienia Władysława Orkana oraz wizerunek obiektu lata 60-te..


Schronisko na przestrzeni lat podlegało modernizacjom. W 2011 wymieniono pokrycie dachu z gontu na blachodachówkę. Schronisko w momencie otwarcia w 1958 roku oferowało 120 miejsc noclegowych w pokojach 2-, 4- i 6-osobowych oraz w salach od 10- do 20-osobowych. Współcześnie jest to 110 miejsc w pokojach 2-, 3-, 4-, 6- i wieloosobowych oraz trzypokojowy apartament z kuchnią, łazienką i salonem. Jadalnia przeznaczona jest dla 60 osób, obiekt posiada kuchnię oferując pełne wyżywienie, świetlicę, suszarnię, narciarnię, umywalnie, prysznice oraz urządzenia sanitarne. Obecnymi gospodarzami od 2006 roku są Bogumiła i Aleksander Długopolscy.. A tak wygląda obecnie budynek schroniska pod Turbaczem..


Opowiedziałem barwną historię schroniska, pstryknąłem fotki z zewnątrz, ale zanim wejdę do środka, muszę obowiązkowo odwiedzić jeszcze jedno ciekawe miejsce, usytuowane tuż obok schroniska. W odległości około 30 metrów, na niewielkim wzgórku stoi mały drewniany budynek w stylu góralskim. 11 maja 1980 roku powstał tu Ośrodek Kultury Turystyki Górskiej PTTK na Turbaczu – placówka muzealna eksponująca dzieje turystyki w Gorcach, historię schronisk na Turbaczu, opis działalności ruchu oporu podczas II wojny światowej oraz postać Władysława Orkana.


Wśród eksponatów znajdują się zdjęcia i dokumenty dotyczące ponad 40 nieistniejących już schronisk na terenie Karpat, wystawa biograficzna poświęcona Władysławowi Orkanowi oraz ekspozycja dotycząca walk partyzanckich w tych rejonach podczas II wojny światowej. Obecnie zbiory muzealne zostały przeniesione do wydzielonego pomieszczenia w schronisku i są udostępnione zwiedzającym w formie wystawy. Ekspozycja ośrodka czynna jest codziennie. Wstęp jest bezpłatny.


Obok budynku muzeum ustawiono drewnianego rogacza ze sporą ilością szlakowych znaków. Jest to miejsce największego w Gorcach węzła szlaków turystycznych (co wiąże się ze zwornikowym charakterem masywu Turbacza). Oprócz szlaków turystyki pieszej istnieją tu szlaki turystyki rowerowej, konnej i ścieżki dydaktyczne..



Teraz to już naprawdę wszystko.. Mogę spokojnie iść na kufelek zimnego piwa.. W schronisku znajduje się całoroczna stacja ratunkowa Grupy Podhalańskiej GOPR. Do jadalni znajdującej się na I piętrze trzeba przejść przez kamienny hol na parterze.. Wnętrze jadalni stylowe, wykonane w drewnie, w Sali Kominkowej oryginalny kamienny kominek. Na jadalni zupełna pustka. Paru turystów odpoczywa na zewnątrz. Kto by siedział przy tak pięknej pogodzie w murach schroniska?.. Kupuję lane piwo, pierogi z mięsem i grzybami, kawałek szarlotki i idę na taras przed schroniskiem..


Na ławkach kilka osób. Od strony Hali Długiej dojechało kilku młodych rowerzystów.. Szlaki rowerowe z Rzek i Ochotnicy na szczyt Turbacza to bardzo popularne trasy.


Z tarasu przed schroniskiem rozpościera się legendarna panorama Pienin i Tatr, nad pagórkami Podhala. Widok, który zapada w pamięć każdemu. Uważnie się przyglądając, widzimy pełen przegląd szczytów tatrzańskich: od Tatr Bielskich z Hawraniem, przez Tatry Wysokie z Łomnicą, Gerlachem, Wysoką i Świnicą, po Tatry Zachodnie z Kasprowym Wierchem, Bystrą i Baniówką...


Panorama Tatr z opisem szczytów..


Panorama w kierunku wschodnim. Od lewej Jaworzyna Kamienicka (1288 m), Hala Wzorowa z Chatką u Metysa, długi opadający grzbiet Kiczory (1282 m), w dali stożek szczytu Lubania (1211 m), a całkiem po prawej w oddali za mgła pasmo Pienin i Magury Spiskiej..


Dość leniuchowania.. Na zegarku godzina 13:20. Trzeba ruszać w dalszą drogę, bo pozostało jeszcze do przejścia sporo kilometrów, a mam zamiar zatrzymać się w kilku ciekawych miejscach.. Zarzucam plecak na ramię, zostawiam budynek schroniska za plecami i za czerwonymi znakami Głównego Szlaku Beskidzkiego schodzę w dół na Przełęcz Długą.. Od tego momentu, przez około 10 kolejnych kilometrów, z prawej strony szlakowej ścieżki będzie mi towarzyszyć malownicza panorama odległego potężnego łańcucha Tatr, widoczna bardziej lub mniej w zależności od miejsca mojej wędrówki..


HALA DŁUGA
Szlakowa ścieżka sprowadza na łagodne, rozległe, trawiaste siodło Przełęczy Długiej. Przełęcz ta zalega po wschodniej stronie szczytu Turbacza, w długim Paśmie Gorca ciągnącym się od Turbacza we wschodnim kierunku. Północne jej zbocza opadają do głębokiej doliny Kamienickiego Potoku (górna część Kamienicy Gorczańskiej), południowe do doliny Łopuszanki. Rejon przełęczy położony jest na obszarze Gorczańskiego Parku Narodowego.


Na grzbiecie przełęczy leży wielka polana reglowa, ciągnąca się poprzez Przełęcz Długą we wschodnim kierunku. Położona jest na wysokości 1160-1270 m n.p.m. i ma powierzchnię 33,77 ha. Nosi nazwę Hala Długa. W jej skład wchodzą 3 polany:
- Polana Wolnica wysunięta najbardziej na zachód i najwyżej z nich wszystkich położona. Nazwa pochodzi z czasów, gdy polana była miejscem wypasu wołów.
- Polana Wzorowa największa, stanowiąca północną (kamienicką) część Hali Długiej i leżąca po północnej stronie grzbietu. Nazwa wywodzi się z okresu międzywojennego, kiedy na polanie prowadzono pokazową hodowlę bydła i owiec.
- Polana Wierchy Zarębskie najmniejsza, leżąca po południowej stronie grzbietu. Nazwa pochodzi od osiedla Zarębek Wyżni, gdzie mieszkają właściciele polany.
Pośrodku Hali Długiej dyrekcja Gorczańskiego Parku Narodowego, zamontowała tablice informacyjne z opisem polany. W zimie na Hali Długiej funkcjonuje wyciąg narciarski o długości 300 m. Wytyczone są także trasy do uprawiania narciarstwa biegowego.


POLANA WZOROWA (Wzorcowa)
Pierwsze polany na szczytach Gorców powstały w XIV w. w wyniku działalności Wołochów, którzy w Karpatach wprowadzili pasterstwo na szczytach gór, kontynuowane później przez mieszkańców tych okolic – Zagórzan. Jeszcze długo po II wojnie światowej Hala Długa była intensywnie wypasana. W latach 90, po włączeniu tego obszaru Gorców w granice parku GPN, zaprzestano wypasu owiec na wszystkich polanach.. Spowodowało to ich zarastanie w wyniku naturalnej sukcesji ekologicznej. By jednak nie dopuścić do całkowitego zarośnięcia hali lasem i zachować kulturę pasterską, w 2003 roku Gorczański Park Narodowy ponownie wprowadził tutaj kulturowy wypas owiec. Na Halę Długą znów wróciły owce.. Jak wspominałem, największą polaną wchodzącą w skład Hali Długiej jest Polana Wzorowa zalegająca w centralnej części hali po północnej stronie grzbietu. Jej powierzchnia wynosi ok. 20 ha. Polana jest ostoją ciekawych i rzadkich gatunków roślin i zwierząt. Rośnie tutaj wiele roślin górskich i chronionych, m. in: jastrzębiec alpejski, macierzanka halna, dziewięćsił bezłodygowy, kuklik górski, wiechlina alpejska, urdzik karpacki, oraz storczyków: storczyca kulista, gółka długoostrogowa, listera jajowata, turzyca dwupienna. Z ptaków spotkać można rzadkiego siwerniaka i ptaki drapieżne: jastrzębia, krogulca, myszołowa. Wiosną na przełęczy masowo zakwitają krokusy...


Historia gospodarowania na Polanie Wzorowej..
Polana stanowiła pierwotnie własność dóbr kamienickich. W 1929 r. zagospodarowało ją Małopolskie Towarzystwo Rolnicze. W roku 1937 wydzierżawiła ją od spółki "Saturn" Krakowska Izba Rolnicza, która prowadziła na polanie prace badawcze w zakresie łąkarstwa i pasterstwa oraz zamierzała urządzić tu wzorcowe gospodarstwo pasterskie (stąd nazwa polany). W tym celu w latach 1938-39 wybudowała ona tu nowe budynki gospodarskie i mieszkalne. W czasie II wojny światowej, od wiosny 1943 r., wykorzystywane były one przez licznych w Gorcach partyzantów z oddziału Konfederacji Tatrzańskiej. Oddział partyzancki został rozbity przez hitlerowców 17 lipca 1943 r., a budynki spalone zostały przez nich 10 listopada 1943 r.. Po wojnie polana stała się własnością Związku Samopomocy Chłopskiej, który w latach 1946 i 1949 wybudował nowe bacówki. Od 1950 r. gospodarował na hali Państwowy Instytut Naukowy Gospodarstwa Wiejskiego, który w 1955 r. wybudował kolejną bacówkę (od 1957 r. – z przerwami – mieściła ona przez długi czas stację turystyczną PTTK). Potem jeszcze dwa razy zmieniali się właściciele polany: najpierw był to Zootechniczny Zakład Doświadczalny z Raby Wyżnej, a później Stacja Owczarstwa Górskiego Instytutu Zootechnki w Bielance, która kontynuowała doświadczalne badania nad łąkarstwem i pasterstwem. Od roku 1996 zaprzestano jednak wypasania owiec. Wreszcie w 2002 r. polana wykupiona została przez Gorczański Park Narodowy, który rok później z powrotem przywrócił na polanie kulturowy wypas owiec.


W obecnej chwili na tejże właśnie polanie, pod siodłem grzbietu na wysokości 1202 m n.p.m., znajduje się bacówka, w której można kupić oscypki i napić się żętycy. Obok bacówki krzyż upamiętniający śmierć młodej dziewczyny, Albiny Białoń, która została 17 lipca 1943 r. zastrzelona przez Niemców, gdy biegła przez polanę, by ostrzec partyzantów. Mam sporo nadrobionego czasu, zatem krótki odpoczynek przed bacówką, chwila pogawędki z właścicielem, skopeczek zimniuśkiej żętycy i wizyta w wędzarni, gdzie wybieram sobie kilka smakowicie wyglądających, świeżutkich, wędzonych oscypków..


Chatka u Metysa – „Metysówka”
Na obszarze Polany Wzorowej jest jeszcze jedna ciekawa, kultowa budowla. W górnym, wschodnim końcu polany wznosi się duży drewniany budynek zwany „Chatką u Metysa” lub „Metysówką”, który do 1996 roku służył jako noclegownia, oferująca tanie, ale pozbawione cywilizacyjnych wygód noclegi. Jego historia jest osobliwa i dość niezwykła.. Posłuchajcie zatem..


Historia „Metysówki” – Strażnicy Wędrowców Wschodu..
Pierwotnie budynek był własnością Stacji Hodowli Owiec w Bielance. Od lat 70. XX wieku część mieszkalną dzierżawiła Akademia Rolnicza w Krakowie. W pomieszczeniach mieszkalnych budynku zaimprowizowano część mieszkalno - noclegową (miejsce dla ok. 20 osób), która stała się początkiem chatki. Charakteru obiektu turystycznego chatka miała nabrać od 1991 roku, kiedy jej gospodarzem został Roman Fremi, zwany "Metysem". Metys był postrzegany jako osoba barwna, lecz nieco kontrowersyjna - przez jednych kochany, przez innych wręcz odwrotnie.. Miłośnik przyrody i kultury Dalekiego Wschodu. Dla jednych był guru i duchowym przewodnikiem po świecie, dla innych ćpunem i degeneratem demoralizującym młodzież. Otwartością i bezpośrednim stylem bycia przyciągał takich jak on, zmęczonych miejskim życiem, pogonią za karierą i kultem pieniądza. W góry przybył w 1976 roku jako zbuntowany nastolatek z Poznania. Nosił długie włosy i kolczyk w uchu. Taki ówczesny polski hipis. Żył z dorywczych prac u górali, za nocleg i jedzenie pomagał w schroniskach. Nie stronił od narkotyków. Jego status zamieszkiwania w tym obiekcie nie był formalnie uregulowany. W trakcie kilkuletniego gospodarowania hipisowski stosunek do życia często przysparzał mu wiele problemów.. W budynku nie było prądu ani wody. Z początku dla turystów było to miejsce alternatywne, wobec oddalonego o ok. 1 km schroniska PTTK na Turbaczu. Potem stopniowo stało się bazą i schronieniem dla osób "uciekających od rzeczywistości", których przyciągały do „Metysówki” rosnące w tej lokalizacji grzyby halucynogenne i atmosfera sprzyjająca takiej formie spędzania czasu - stwarzana przez jej mieszkańców. Towarzystwo zjawiało się różne, często niewiele mające wspólnego z górskimi wędrówkami. W efekcie turyści zaczęli unikać tego obiektu. Roman Fremi „Metys”, którego poznałem osobiście, wędrując w tamtych czasach po Gorcach, zmarł 23 lipca 1999 roku w wieku 42 lat. Przyczyną śmierci było prawdopodobnie uszkodzenie czaszki podczas ataku padaczkowego. 13 lipca ratownicy GOPR wezwani zostali do chatki Metysa. Gospodarz był w kiepskim stanie, co chwila tracił przytomność. Kiedy zwożono go Landroverem do szpitala, szalała w Gorcach gwałtowna burza z piorunami. W Nowym Targu lekarze zdecydowali o dalszym transporcie do Krakowa. Operacja czaszki nie przyniosła spodziewanego efektu, „Metys” zmarł.. Odszedł ostatni gorczański hipis – jak napisał wtedy „Tygodnik Podhalański”..


Na przestrzeni lat budynek określany był kilkoma nazwami: "Chatka AR", "Chatka u Metysa" lub "Owczarnia". W 2002 roku budynek został zakupiony przez Gorczański Park Narodowy. Od tego czasu jest określany nazwą "Owczarnia". Po wykonanym przez Gorczański PN kompleksowym remoncie w 2006 r. stał się budynkiem przeznaczonym na działalność edukacyjno – wystawienniczą Parku, z możliwością czasowego mieszkania dla 8 osób. Taki rodzaj leśniczówki. Gorczański P.N. jednak nie udostępnia tego obiektu dla celów turystycznych, jako baza noclegowa. Łączna kubatura tego budynku wynosi obecnie 1076 m³. Jego konstrukcja jest w całości drewniana. Może być on użytkowany przez cały rok (posiada instalację elektryczną - zasilanie agregatem prądotwórczym na olej napędowy, który zainstalowano wewnątrz budynku). "Owczarnia" obecnie posiada instalację wodociągową zasilaną pompą z pobliskiego źródła.


Spoglądam na zegarek. Jest kilka minut po godzinie 14-tej. Niebo zasnuło się delikatnym woalem białych chmur.. Poprawiła się znacznie widoczność w kierunku łańcucha Tatr, oddalonego w linii prostej o ponad 40 km.. Pstryknę tylko kilka panoram tatrzańskich szczytów i ruszam w dalszą wędrówkę..
Panorama całego tatrzańskiego łańcucha od Tatr Wysokich po Tatry Zachodnie.


Grań tatrzańska część wschodnia - Tatry Wysokie..


Grań tatrzańska część środkowa – Tatry Wysokie i Tatry Zachodnie.


Grań tatrzańska część zachodnia – Tatry Zachodnie.


Widok ze wschodniego krańca Hali Długiej na siodło Przełęczy Długiej i zalesioną kopułę Turbacza z widocznym na zbliżeniu budynkiem schroniska..


Na skraju hali przy szlakowej ścieżce pod lasem z inicjatywy związku kombatantów i byłych żołnierzy AK w 1988 roku stanęła kapliczka z obrazem Matki Boskiej Ludźmierskiej. Umieszczona pod spodem tabliczka wznosi prośbę do Matki Boskiej o modlitwę za poległych żołnierzy. Obszar Gorców, a zwłaszcza rejon Turbacza i Hali Długiej był podczas II wojny światowej teren wzmożonego działania wielu grup partyzanckich i oddziałów AK przeciwko niemieckiemu okupantowi. W tutejszych lasach do dzisiaj można napotkać ślady wojennych tragedii i brzozowe krzyże na mogiłach poległych żołnierzy..


Po opuszczeniu rozległej, grzbietowej polany na Przełęczy Długiej, znaki czerwonego Głównego Szlaku Beskidzkiego wiodą przez partię rzadkiego świerkowego lasu. Maszeruję dość szybko. W kilka minut pokonuję około 800 metrów trasy i dochodzę do szlakowego rozwidlenia. Szlak czerwony odbija w prawo na południe w kierunku kulminacji Kiczory (1282 m) i Hali Młyńskiej, natomiast w lewo odchodzi trasa zielonego szlaku i zielonej ścieżki dydaktycznej przez Trzy Kopce na Jaworzynę Kamienicką.. Plan mojej wędrówki zakłada oczywiście dotarcie na szczyt Jaworzyny Kamienickiej, jednak najpierw muszę podejść kawałek za znakami czerwonego szlaku na szczyt Kiczory i Halę Młyńską, ponieważ roztacza się stamtąd piękna panorama Tatr Bielskich, Tatr Wysokich, a przede wszystkim malowniczego Jeziora Czorsztyńskiego


HALA MŁYŃSKA
W ciągu kwadransa od momentu opuszczenia trawiastej Przełęczy Długiej docieram na kolejną polanę grzbietową zwaną Halą Młyńską. Znajduje się ona na południowych, opadających do Przełęczy Knurowskiej zboczach Kiczory, nieco poniżej szczytu. Jej przedłużenie w dół stanowi polana Cioski.


Hala Młyńska posiada wieloplanowe widoki na Pasmo Lubania, dolinę Ochotnicy, Pieniny, Magurę Spiską i Tatry. Siadam na trawie i przez kilka minut upajam wzrok pięknymi widokami..


Na obrzeżach Hali Młyńskiej odgałęzia się zielona ścieżka dydaktyczna, prowadząca na Polanę Jaworzyna Kamienicka. To właśnie tym skrótem zamierzam teraz dojść na Jaworzynę Kamienicką… Szeroka leśna dróżka wprowadza ponownie w partię świerkowego lasu. Podobnie jak w rejonie polany Stawieniec, przez którą wędrowałem parę godzin wcześniej, można tutaj zauważyć chory drzewostan świerkowy.. Choroba i obumieranie borów świerkowych w Beskidach to poważny problem ekologiczny..


JAWORZYNA KAMIENICKA (1288 m) – Kapliczka Bulandy
Po pokonaniu około 0,5 km, kilka minut przed godziną 15-tą docieram na Polanę Jaworzyny Kamienickiej, położoną na wysokości 1190 -1288 m n.p.m.. Polana zalega na północno-wschodnim stoku Jaworzyny Kamienickiej (1288 m), drugim co do wysokości szczycie Gorców. Pierwsze co rzuca się w oczy po wyjściu z lasu na skraj polany to mała, biała urokliwa kapliczka przykryta charakterystyczny dachem z drewnianego gontu i zwieńczona misternie wykonanym metalowym krzyżem.. Zanim usiądę na pobliskiej ławeczce i opowiem jej niezwykłą historię, rozglądnijmy się wokół…


Podszczytowa polana na Jaworzynie Kamienickiej to jedna z najpiękniejszych gorczańskich polan. Jej wybitne walory krajobrazowe i rozległe widoki należą do wyjątkowych w całych Beskidach.. Roztacza się z niej bardzo szeroka panorama na Beskid Sądecki i Beskid Wyspowy. Szczególnie dobrze widać stąd wznoszące się po południowej stronie pobliskie grzbiety Kudłonia i Gorca wraz z ich polanami. Od północno-wschodniej strony stok polany opada do potoku Kamienica, spływającego głęboką kotliną pomiędzy Gorcem i Kudłoniem.


W górnej części polany, obok wspomnianej Kapliczki Bulandy dyrekcja GPN ustawiła ławostół oraz kilka drewnianych ławek dla turystów. Zabudowano także dużą tablicę informacyjną z panoramą szczytów, które stąd widać..


Na polanie można napotkać wiele ciekawych gatunków roślin: żyworodną formę wiechliny alpejskiej, kuklika górskiego, urdzika karpackiego
Z ptaków spotkać tu można m.in. siwerniaka, jarząbka, a bywa tu nawet głuszec. Po zaprzestaniu wypasu polana zaczęła zarastać łanami borówki, malin i pojedynczymi drzewami. By zahamować jej całkowite zarośnięcie lasem, Gorczański Park Narodowy rozpoczął coroczne jej wykaszanie.  
We wrześniu 1944 roku na tę polanę zrzucony został liczący 70 żołnierzy desant sowieckich partyzantów majora Iwana Zołotara.


Historia Kapliczki Bulandy..
Mała kapliczka stojąca na górnym skraju polany pod szczytem Jaworzyny Kamienickiej ufundowana została w 1904 roku przez najsłynniejszego gorczańskiego bacę – Tomasza Chlipałę, zwanego Bulandą. Jest on postacią autentyczną z drugiej połowy XIX wieku, popularną w kulturze odnoszącej się do Gorców oraz w folklorze zagórzańskim. Jego przydomek pochodził od nazwy osiedla Bulandy w Szczawie, gdzie się urodził w 1830 roku... Kazimierz Ignacy Sosnowski nazywał go „górzańskim Sabałą”. Dawniej polana Kamienicka była wypasana. Tomasz Chlipała (Bulanda) gazdowanie rozpoczął jeszcze przed I wojną światową. Przez ponad 50 lat zajmował się pasterstwem, wypasając owce i woły na polanie Jaworzyna Kamienicka. Ponoć wypasał tutaj nawet do 800 owiec..


Jak każdy legendarny baca posiadał umiejętność sprowadzania czarów. Sławę zyskiwał również jako znachor. Znachorstwa nauczył się w Lewoczy po słowackiej stronie Karpat. Potrafił leczyć ludzi i zwierzęta, uważano go też za czarodzieja.. Jak na warunki podhalańskie był bardzo bogatym gazdą. W czasach, gdy dla biednych ludzi lekarze i szpitale byli niedostępni, Bulanda nastawiał złamane kości, odczyniał uroki i leczył różne choroby u ludzi i zwierząt. Ugruntował swoją sławę, gdy na plebanii w Niedźwiedziu uleczył bydło proboszcza. Uzyskał wówczas jego poparcie, wyrażone słowami: „Możesz człowiecze wykonywać swoje praktyki, bo nie czynisz nic złego, tylko dobre”. Jako autorytet w lokalnej społeczności, Bulanda pomagał również w rozstrzyganiu sporów i innych spraw. Zyskał wśród ludzi na tyle duże poparcie, że wszyscy zwracali się do niego o pomoc. W swojej kolibie przyjmował nie tylko ludzi miejscowych, ale także mieszkańców miast i innych odległych miejsc np. z Krakowa czy Warszawy. Są nawet wzmianki o oberlejtnancie austriackim, który szukał rady na chorobę nóg, oraz o bogatym Żydzie z Berlina, którego wyleczył z solitera. Bulanda był życzliwym i religijnym człowiekiem, godząc to z czarownictwem. Nie tolerował kłamstw, bójek a w szczególności przeklinania. Był surowy dla swoich juhasów. Sztuki leczenia nie przekazał nikomu… Dożył późnego wieku i do końca swojego życia szczycił się dużym bogactwem. „Gdy w 1912 r. czuł zbliżający się kres swych dni, sprosił do domu sąsiadów, wyprawił traktament i sam obsługiwał ich. Pod koniec uczty wyszedł przed dom i tak przemówił: Dziękuję ci, słoneczko, żeś mi świeciło i wom, gwiazdy, tez, dziękuję tobie, wietrzyku, ześ powiewał według mej potrzeby i tobie, rzyko, żeś do mnie sumem gadała... I żegnał w takich słowach cały świat. Wróciwszy do izby, rzekł do zebranych: Moi kochani, jo już odchodze bo na mnie cas. Ostajcie z Bogiem. Po tych słowach odszedł do świetlicy i w nocy umarł.”. Bulanda zmarł w Lubomierzu, w wieku ok. 82 lat...


Z otrzymywanych za leczenie datków Bulanda ufundował dwie kapliczki; jedną w Lubomierzu (w 1913 roku), a drugą na tejże właśnie, wypasanej przez siebie polanie pod szczytem Jaworzyny Kamienickiej (w 1904 roku). Od samego początku przylgnęła do niej nazwa „Kapliczka Bulandy”.. Istnieje wiele ludowych przekazów o tej kapliczce. Według jednego z nich Bulanda zobaczył podczas snu liczne dusze pokutujące za grzechy, które błądzą po górach i nie mają gdzie kolan ugiąć, by przyklęknąć przed poświęconym miejscem. Dla nich ufundował kapliczkę. Strzegą jej jadowite węże. Istotnie Bulanda, dożył późnego wieku i był bogaty, jak na miejscowe warunki, ale dochód przyniosło mu głównie pasterstwo. 
Według innej jeszcze wersji zmarła wcześniej córka Bulandy prosiła ojca we śnie, by wybudował kapliczkę na polanie, wykorzystując miejscowe materiały: kamienie i piasek i źródlaną wodę z potoku Kamienica obok przełęczy Borek.


Z kaplicą związana jest również legenda, która mówi, że Bulanda postawił kapliczkę w miejscu, gdzie znalazł skarb, a pod kapliczką ukrył swoją czarodziejską księgę. Inna z wersji legendy mówi, że Bulanda w tym miejscu ukrył te znalezione skarby. Jego właściciele mieli skarb zdeponować właśnie tam, w przekonaniu, że Pan Bóg będzie strzegł zbójnickiego dobra, a ludzie bojąc się świętokradztwa, nigdy jej nie ruszą. Tomasz Chlipała zdradził jednak swoje sekrety tuż przed swoją śmiercią jednemu z baców spod Babiej Góry. Ponoć kiedy starał się on wygrzebać stamtąd skarb, odstraszył go piorun lub żmije (w zależności od wersji legendy)… Kapliczka jest najstarszym zabytkiem sakralnym w Gorczańskim Parku Narodowym. W 1996 r. licząca sobie wtedy 92 lata kapliczka została odnowiona przez pracowników GPN i spadkobiercę Tomasza Chlipały.
 

Obok kapliczki ustawiono szlakowskaz. Z tego miejsca polany, przez las na zachodnią stronę prowadzi żółty szlak turystyczny (15 min.) do drugiej pod względem długości gorczańskiej jaskini Zbójnickiej Jamy, z którą związane jest wiele legend.. W kierunku północno-wschodnim odbija czerwony szlak rowerowy do wsi Rzeki (obecnie zamknięty), zaś w kierunku wschodnim wiedzie lasem ścieżka zielonego szlaku turystycznego przez Przysłop (1187 m) na kulminację Gorca (1228 m), który jest kolejnym punktem na trasie mojej wędrówki..


Ruszam zielonym szlakiem w kierunku Gorca… Ścieżka prowadzi pośród wysokich traw i borowin przez partię obumierającego górnoreglowego świerkowego lasu..


Dzięki przerzedzonej ścianie drzew, po prawej stronie szlakowej ścieżki ukazuje się w oddali łańcuch tatrzańskich szczytów.


POLANA PRZYSŁOP GÓRNY
Po ok.25 minutach marszu docieram do kolejnej polany, położonej w Paśmie Gorca na wysokości 1090-1170 m n.p.m., po zachodniej stronie wierzchołka Przysłopu (1187 m). Nosi ona nazwę Przysłop Górny
Ma powierzchnię 25,8 ha i obejmuje swym obszarem partie grzbietowe oraz podgrzbietowe, południowe zbocza Przysłopu. Polana zalega na obszarze Gorczańskiego Parku Narodowego w obwodzie ochronnym Jaworzyna i Kiczora. Jeszcze długo po II wojnie światowej tętniła życiem pasterskim, stał na niej szałas. Po włączeniu tego obszaru do parku narodowego przestała być wypasana. Od tego czasu polana zaczyna stopniowo zarastać borówczyskami i pojedynczymi świerkami. Pomiędzy borówczyskami jeszcze występują nieduże fragmenty łąki mieczykowo-mietlicowej. Nieduży fragment polany zajmuje łąka ostrożeniowa z czerwono kwitnącym ostrożniem łąkowym..


Z chronionych gatunków roślin rosnących na polanie warto wymienić dziewięćsiła bezłodygowego, gółkę długoostrogową, kruszczyka błotnego, podkolana białego i storczycę kulistą. Kompleks kilku blisko siebie położonych polan (Bieniowe, Średniak, Przysłop Dolny i Górny) otoczonych dużymi lasami powoduje, że przychodzą tutaj czasami szukać pożywienia takie duże ssaki, jak sarny, jelenie czy niedźwiedź brunatny.


Polana ma duże walory widokowe. Roztaczają się z niej rozległe widoki na dolinę Ochotnicy i pobliskie Pasmo Lubania, a także na Beskid Sądecki, Pieniny, Magurę Spiską i zamykający horyzont łańcuch Tatr
Na opracowanej przez park tablicy informacyjnej znajduje się panorama widokowa z opisem szczytów.


Na polanie zatrzymuję się tylko przez moment. Pstrykam fotki, wypijam kilka łyków mineralki i ruszam dalej. Przede mną ukazuje się teraz częściowo zalesione szczytowe wzniesienie Przysłopu (1187 m)..  
Przysłop to niewybitny, dwuwierzchołkowy szczyt, niewiele tylko wznoszący się ponad grzbiet całego pasma. Wyższy jest wierzchołek zachodni (1187 m) – widoczny na fotce poniżej, wierzchołek wschodni ma wysokość 1159 m. Po obu stronach Przysłopu znajdują się nieduże przełęcze i to od nich pochodzi nazwa szczytu, ponieważ w języku Wołochów, którzy byli założycielami Ochotnicy, słowo prisłop oznaczało przełęcz. Na przełęczy po zachodniej stronie szczytu zalega polana Przysłop Górny, którą niedawno opuściłem, zaś na północnych stokach wierzchołka wschodniego znajduje się polana Bieniowe, w kierunku której właśnie zmierzam.. Leśna dróżka, którą wiedzie trasa zielonego szlaku, początkowo podchodzi pod szczyt Przysłopu, jednak po chwili omija jego kulminację delikatnym łukiem, trawersując północ zbocze.. Szczyt zostaje po prawej stronie dróżki..


POLANA BIENIOWE
Według moich wcześniejszych czasowych założeń, mam prawie godzinę zapasu. Pogoda sprzyja wędrówce, na szlaku pusto, więc spacerek po gorczańskich wzniesieniach to czysta przyjemność i totalny relaks.. Kwadrans przed godziną 16-tą dochodzę w rejon polany Bieniowe
O jej istnieniu informuje duża tablica GPN, jednak z prowadzącego grzbietem zielonego szlaku turystycznego jest niewidoczna, oddziela ją bowiem od niego wąskie pasmo drzew. Prowadzi do niej droga leśna, tuż obok tablicy informacyjnej..


Warto zboczyć ze szlaku i przejść ową dróżką 200 metrów w las, bo polana Bieniowe jest bardzo malownicza, a widoki na północną stronę grzbietu też piękne.. Polana zalega na północnym stoku pasma Gorca, po wschodniej stronie Przysłopu. Jej nazwa pochodzi od nazwiska pierwszych właścicieli – Bieńków. Położona jest na wysokości 1060-1150 m n.p.m. i ma powierzchnię 19,02 ha. Polana charakteryzuje się dużą różnorodnością zbiorowisk roślinności. Występuje tu ciemiężyca zielona, wiechlina Chaixa, bodziszek leśny, mieczyk dachówkowaty i omieg górski, ze storczyków gółka długoostrogowa i rzadko storczyca kulista, na wiosnę zakwita knieć górska, a w lecie wełnianka. Po włączeniu polany do obszaru parku narodowego i zaniechaniu jej użytkowania zaczęła ona stopniowo zarastać ekspansywną bliźniczką psią trawką i borówczyskami, a następnie lasem. Park narodowy rozpoczął jej sukcesywne koszenie celem zachowania cennych zbiorowisk łąkowych.


Przed II wojną światową istniało tutaj (podobnie jak na polanach Stawieniec i Wzorcowej) doświadczalne gospodarstwo hodowli bydła
W 1944 partyzanci 1 Pułku Strzelców Podhalańskich Armii Krajowej w jego budynkach urządzili szpital polowy. Zabudowania te uległy zniszczeniu w trakcie próby likwidacji przez Niemców oddziałów partyzanckich w październiku 1944 roku. Zginął wówczas tylko jeden partyzant AK - plutonowy Władysław Pisarski ps. „Piwonia". Jego mogiła znajduje się kilkaset metrów dalej, w lesie na grzbiecie pomiędzy Przysłopem a Gorcem.
Poniżej – archiwalne zdjęcie przedwojennego doświadczalnego gospodarstwa hodowli bydła na polanie Bieniowe..


Widok z polany (od lewej): grzbiet Kudłonia, Gorc Troszacki z polaną Stawieniec, pośrodku dolina Kamienicy, w oddali masyw Mogielicy, po prawej Kiczora Kamienicka z nadajnikiem, grzbiet Pod Ustępne i całkiem po prawej Gorc z polaną Gorc Kamienicki.


Partyzancka mogiła Władysława Pisarskiego..
Jak już wspominałem, w rejonie polany Bieniowe podczas II wojny światowej w roku 1944 doszło do konfrontacji wojsk niemieckich z partyzantami. Poległ wtedy plutonowy Władysław Pisarski ps. Piwonia. Według mapy jego mogiła znajduje się kilkaset metrów dalej, przy leśnej drodze, którą prowadzi trasa zielonego szlaku.. Spróbuję odnaleźć ten partyzancki grób.. Ruszam na wschód za znakami zielonego szlaku.. 
W odległości ok. 250 metrów od polany Bieniowe po lewej stronie dróżki natrafiam na słupek z tabliczką wskazującą kierunek do owej mogiły.. Prowadzi do niej wąska, nieoznakowana ścieżka.


Mogiła Władysława Pisarskiego ps. Piwonia partyzanta, plutonowego IV baonu 1 Pułku Strzelców Podhalańskich Armii Krajowej, ukryta jest w lesie, około 40 metrów od trasy zielonego szlaku. Poległ on tutaj 20 października 1944 roku. Był jedynym poległym partyzantem w czasie operacji "bitwa nad Ochotnicą", do przeprowadzenia której Niemcy ściągnęli oddziały SS "Galizien" w liczbie ok. 600 żołnierzy (w dywizji tej służyli głównie Ukraińcy i niemieccy żołnierze z karnej kompanii). Chcieli zniszczyć zgrupowania partyzanckie w Gorcach. Doskonale znający teren partyzanci AK wspólnie z partyzantką sowiecką zorganizowali zasadzki, w których zabili kilkudziesięciu żołnierzy po stronie niemieckiej. Walki toczyły się na całych południowych zboczach pod Gorcem, Przysłopem i Jaworzyną Kamienicką. Wobec znacznej przewagi wroga partyzanci wycofali się w dalsze rejony Gorców. W odwecie Niemcy spacyfikowali później Ochotnicę, zabijając 53 osoby i paląc 29 gospodarstw.


Czas na dalszą wędrówkę.. Trasa zielonego szlaku wiodąca grzbietem w kierunku kulminacji Gorca, prowadzi teraz przez liczne małe polany porośnięte borówczyskami i młodą świerczyną. Na tym odcinku górnoreglowy bór świerkowy wygląda w większości zdrowo, jednak zdarzają się partie obumierającego lasu.. Leśna dróżka biegnie niemalże poziomo. Pełny luzik. Według mapy do szczytu Gorca (1288 m) mam około 3,5 km marszu..


Maszeruję w zupełnej ciszy, przerywanej delikatnym poszumem świerkowych gałęzi i śpiewem ptaków.. Nastrój panujący wokół wręcz usypia i osłabia czujność. Nagle na skraju śródleśnej polany dostrzegam kątem oka jakiś ruch i w tym momencie z wysokiej trawy wyłania się brązowo-ruda, młoda sarna. Dzieli nas odległość około 15 metrów. Przystaję powolutku, uruchamiam aparat i z wyciszoną migawką pstrykam zdjęcia. Sarna początkowo spogląda na mnie z zaciekawieniem, jednak nie okazuje płochliwości.. Po paru sekundach pochyla łeb i spokojnie zaczyna buszować w wysokiej trawie, poszukując ziołowych przysmaków.. Kiedy postanawiam zakończyć sesję fotograficzną i spokojnie ruszyć dalej, z gęstwiny lasu wyłania się młody sorek. Szybko orientuję się, że to kawaler owej młodej, smukłej sarenki.. Koziołek spogląda w moją stronę nie okazując bojaźni, na potwierdzenie swojej dominacji wydaje z siebie dwa głośne chrząknięcia i powolutku skubiąc trawę, rusza za swoją partnerką.. Ja także ruszam w swoim kierunku, nie chcąc zakłócać im leśnej randki…


Po przebyciu ponad 2 km, leśna szlakowa dróżka zaczyna dość stromo piąć się w górę. Znak to nieomylny, że powoli zbliżam się do kulminacji Gorca..


Po paru chwilach dochodzę do szlakowego rozwidlenia.. Szlak zielony, który prowadził mnie z Kiczory przez ponad 8 km, odbija teraz na południe i schodzi w dół przez Jaworzynkę Gorcowską do Ochotnicy.. Na krzyżówce rozpoczyna swój bieg trasa niebieskiego szlaku, wiodąca przez szczyt Gorca na północ w kierunku wsi Rzeki, gdzie wczesnym rankiem pozostawiłem samochód, rozpoczynając moją wędrówkę.. Od tego momentu będą mnie prowadzić znaki niebieskiego szlaku turystycznego..


GORC 1228 n.p.m.
Najdalej wysunięty na wschód szczyt 
Gorczańskiego Parku Narodowego..
Po 5 minutach intensywnego marszu na wzniesieniu pośród drzew wyłania się powoli wieża widokowa, która na szczycie Gorca 1228 m n.p.m. została zbudowana zupełnie niedawno w roku 2015.. Dokładnie o godzinie 16:30 staję na kulminacji Gorca (1228) u podnóża wieży widokowej, masywnego kolosa na drewnianych nogach.. W ramach programu „Enklawa aktywnego wypoczynku w sercu Gorców - szlaki turystyki rowerowej, pieszej i narciarskiej w gminie Ochotnica Dolna”, na gorczańskich szlakach powstały nowe punkty dla turystów, a także cztery duże wieże widokowe (na szczytach Magurki, Gorca, Lubania i Koziarza) i cztery zadaszone altany (na Studzionkach i Przełęczy Knurowskiej, Osobiu Buciorach i Polanie Niżne nad Koletnicą). Wieże estetyką odwołują się do drewnianych kościołów gotyckich w regionie. Całość projektu kosztowała 3,6 miliona złotych.


Zanim wdrapię się na widokowa wieżę, by podziwiać piękne panoramy, kilka zdań o samym Gorcu..
Wierzchołek Gorca wznosi się na wysokość 1288 m n.p.m. we wschodniej części grzbietu głównego Gorców.. Gorc jest zwornikiem dla kilku grzbietów i najdalej na wschód wysuniętym szczytem Gorczańskiego Parku Narodowego, przez który przebiega granica tego parku. Wchodzi w skład wielokilometrowej długości Pasma Gorca ciągnącego się od Turbacza na wschód. Jego charakterystyczna sylwetka z kilkoma polanami jest dobrze rozpoznawalna z dużych odległości. Pod szczytem są trzy polany: Gorc Gorcowski, Gorc Młynieński i Gorc Kamienicki z rozległymi widokami na Beskid Wyspowy, Sądecki, Pieniny i Tatry. Na stokach Gorca znajdują się następne polany: Nowa Polana, Świnkówka, Ustępne, Hale Gorcowskie. Od południowej strony doliną Potoku Gorcowego, niemal pod wierzchołek Gorca podchodzą pastwiska i pola uprawne wsi Ochotnica Dolna, a lewym odgałęzieniem potoku Jamne miejscowości Ochotnica Górna. Niegdyś większość południowych stoków Gorca pokryta była wypasanymi polanami z licznymi szałasami i polami uprawnymi, obecnie znaczna ich część jest nieużytkowana i zaczyna zarastać lasem. Północne stoki pokryte są lasami jodłowo-bukowymi, wyższe partie świerkowymi. Z Gorca spływają liczne potoki zasilające Kamienicę lub Ochotnicę. Większe z nich to: Potok Gorcowy, Młynne, Potok Zasadny, Głębieniec, Ustępny, Spaleniec. Nazwa szczytu pochodzić może od sposobu powstania polan, które zostały uzyskane sposobem żarowym, czyli są "wygorzałe".


Gorc jest celem wielu wycieczek turystycznych. Na południowych zboczach Gorca w rejonie Hal Gorcowskich funkcjonuje również sezonowa studencka baza namiotowa. Sam szczyt Gorca porośnięty jest rzadkim lasem, który przesłania widoki. Dawniej na szczycie stała drewniana wieża triangulacyjna, z jej pomostu wznoszącego się wysoko ponad koronami drzew roztaczała się na wszystkie strony szeroka panorama – przy dobrej widoczności sięgająca odległego o 80 km Krakowa. Wieża z czasem uległa zniszczeniu i została rozebrana z powodów bezpieczeństwa. W 2015 roku wybudowano na szczycie Gorca nową wieżę widokową. Ma całkowicie obudowane schody wejściowe i taras widokowy, dzięki temu mogą na nią wejść nawet osoby z lękiem wysokości. Z dołu wygląda naprawdę solidnie i imponująco. Dodatkowym elementem, stanowiącym wyposażenie gorczańskich wież widokowych, są kamery internetowe, z których obraz dostępny jest non stop na stronie internetowej gminy Ochotnica Dolna. Zobaczmy zatem co widać z jej szczytu..


Zostawiam plecak u podnóża wieży, zabieram tylko aparat fotograficzny i po drewnianych schodach wspinam się na jej górną platformę widokową.. Wieża ma całkowitą wysokość ok. 30 metrów, zaś jej górna widokowa platforma znajduje się na wysokości 22 metrów, muszę zatem wejść po schodach na 6 piętro.. Po dwóch minutach jestem na szczycie..


Panoramy z widokowej wieży na Gorcu..
Dzięki postawionej na szczycie Gorca wieży widokowej możemy podziwiać przepiękną panoramę na cztery strony świata, która dotychczas nie była widoczna z powodu rosnących tutaj drzew..


Poniżej – kierunek: północ, północny-wschód.


Poniżej – kierunek: wschód, południowy wschód.


Poniżej - kierunek: południowy wschód, południe, południowy zachód.


Poniżej - kierunek: zachód, północny zachód.


Pstryknąłem wszystko dookoła i postanowiłem chwilkę odpocząć.. 
Po kwadransie zupełnej ciszy i nastroju nostalgii, pod wieżą słychać przytłumione głosy.. Troje turystów zatrzymuje się, zrzucają plecaki i wyraźnie nad czymś dyskutują.. Zwijam sprzęt i schodzę do nich na dół.. Po paru godzinach samotnej wędrówki będzie do kogo gębę otworzyć..


Chwilę później już jesteśmy zapoznani.. To turyści z północnych stron Polski. Przyjechali na kilka dni, by połazić po górach. Nie często bywają w Beskidach. Górskie wędrówki są dla nich nowością, dopiero zaczynają przygodę z górami.. Zaczynają wypytywać, radzić się i słuchają uważnie moich wskazówek.. Okazuje się, że znaleźli lokum na „zadupiu” bez specjalnych wygód, a płacą jak za hotel pięciogwiazdkowy.. Postanawiam im pomóc.. Dzwonię do mojej bazy noclegowej w Kościelisku. Załatwiam pokój z widokiem na Tatry i wyżywienie za 1/3 tego co płacą.. Ludzie są zachwyceni takim obrotem sprawy.. Chcą już wieczorem się przenieść, nie będą czekać do ranka następnego dnia.. Tłumaczę jak mają dojechać. 
Po 20 minutach euforii i wymiany telefonów, wpraszają się na wędrówkę ze mną w czasie następnego urlopu.. Żegnamy się w wesołych nastrojach. Ja ruszam w kierunku Rzek przez Świnkówkę, oni zmierzają przez Jaworzynę Kamienicką w kierunku Turbacza…


POLANA GORC KAMIENICKI
Ruszam ponownie na szlak.. Do zamknięcia pętelki i dotarcia do parkingu, gdzie pozostawiłem samochód, pozostało około 5,5 km wędrówki.. Trasa wiedzie teraz cały czas z góry, więc myślę pokonać ją w godzinę… Spoglądam na zegarek. Jest godzina 17:15. Czas doskonały.. Pogoda ciągle dopisuje i choć na niebie pojawiło się teraz więcej chmur, to temperatura nadal wysoka. Schodzę ze szczytu Gorca za niebieskimi znakami w kierunku polany Gorc Kamienicki.. Kiedy wychodzę z lasu na rozległą polanę, po lewej stronie szlakowej dróżki, tuż pod ścianą lasu dostrzegam niedużą drewnianą chatkę, wygrodzoną drewnianymi żerdziami.. Bacówka stoi tutaj od niedawna. Jest drugą z bacówek istniejących na polanie Gorc Kamienicki..


Polana Gorc Kamienicki jest własnością prywatną. Od kilkudziesięciu lat była wypasana i z tego powodu wybudowano na niej bacówkę. Koliba była jednym z wielu gorczańskich szałasów pasterskich dawniej służących jego użytkownikom jako budynek mieszkalno-inwentarzowy, przy którym wypasano owce oraz bydło na miejscowych halach. Ciekawostką jest fakt, iż na przełomie XIX/XX wieku Gorce były drugim pod względem wielkości, po Tatrach, ośrodkiem pasterstwa w polskich Karpatach. Jeszcze 35 lat temu, kiedy podjęto decyzję o założeniu na tym terenie Gorczańskiego Parku Narodowego istniało ponad 80 szałasów, lecz z powodu zaniechania gospodarki pasterskiej, bacówki zaczęły popadać w ruinę. Obecnie władze parku oraz dobrzy ludzie w zakresie społecznej inicjatywy starają się uratować od zniszczenia i zapomnienia ten kawał gorczańskiej historii. Przykładem są dwie koliby na Gorcu Kamienickim, które mogą służyć wędrowcom, dzięki opiece i gościnności prywatnych osób. Właściciele nie prowadzą działalności komercyjnej. Panują tu warunki, które każdemu prawdziwemu turyście przypadną do gustu : cisza, spokój, brak prądu, woda z potoku, spanie na dechach, ogień w kominku, no i oczywiście klimatyczna latryna z przepięknym widokiem. Koliba do której dotarłem jest nową budowlą, natomiast nieco dalej, w centralnej części polany na wzgórku znajduje się stara, kultowa bacówka, pamiętająca poprzednie stulecie.. Za parę chwil zaglądnę także do niej, lecz na razie pomyszkuję w nowszym obiekcie..


Pozostawiam bacówkę za plecami i maszeruję ścieżką wiodącą przez środek rozległej polany.. Polana Gorc Kamienicki zalega na północnym grzbiecie Gorca, na wysokości 1120-1150 m n.p.m. nieco poniżej jego wierzchołka. Polana od dawna była wypasana. Wypasali ją mieszkańcy Kamienicy i stąd pochodzi nazwa polany. Przed II wojną światową na polanie istniał doświadczalny ośrodek Małopolskiego Towarzystwa Rolniczego, w którym prowadzono tzw. halowanie bydła. W 1937 roku Polskie Towarzystwo Tatrzańskie w budynku tego ośrodka założyło swoją stację turystyczno-narciarską, w czasie wojny partyzanci wykorzystywali ją na szpitalik partyzancki, który Niemcy spalili w październiku 1944. Po wojnie długo jeszcze na polanie kontynuowano wypas, dzięki temu nie zarasta ona borówczyskami i lasem, jak wiele innych gorczańskich polan. Jej obecna powierzchnia wynosi 12,3 ha.


Dużą część polany porasta żyzna łąka mieczykowo-mietlicowa, wiosną obficie zakwita na niej śnieżyczka przebiśnieg. Z rzadkich w Polsce gatunków występuje ostrożeń dwubarwny.


W najwyższym punkcie polany – 1160 m n.p.m., na wzgórku wypiętrzającym się po północnej stronie, skrywa się pośród świerków druga z bacówek. Ten obiekt jest dużo starszy, wręcz zabytkowy i ma ponad 100 lat.. Po zaprzestaniu wypasu drewniana budowla zaczęła niszczeć.  Bacówka przetrwała dzięki determinacji kilku entuzjastów gorczańskiej historii, ludzi bezinteresownych, zapaleńców i miłośników górskich klimatów.. Jak wspominałem, stara bacówka jest własnością prywatną. Mariusz, Krzysiek i Marek zarządzają tym obiektem od ponad 30 lat, nieustannie go remontując za własną kasę, usuwając nierzadko ślady wandalizmu, sprzątają i wywożą tony śmieci. Gdyby nie to, zapewne już dawno podzieliłaby los większości gorczańskich bacówek. W terminach niekolidujących z ich planami, można skorzystać z noclegu w bacówce. Trzeba tylko wcześniej to z nimi uzgodnić poprzez kontakt mailowy, telefoniczny, lub SMS. Dla zainteresowanych podaję namiary:
Mariusz: 602 220 485 e-mail: m16 |na| pro.onet.pl
Krzysiek: 601 267 658 e-mail: ksalawa |na| poczta.onet.pl
Jarek: 503 719 802 e-mail: jelan |na| wp.pl


Przechodzę na północno-zachodni skraj polany. Stąd rozciąga się szeroka panorama widokowa, obejmująca głęboką, zieloną dolinę Kamienickiego Potoku oraz grzbiet Gorców, aż po sam Turbacz. Z prawej strony doliny Kamienickiego Potoku mamy Gorc Troszacki (1235 m), a za nim wznosi się Kudłoń (1276 m n.p.m.). Po lewej stronie grzbiet Gorca ze wzniesieniami Przysłopu (1187 m), Jaworzyny Kamienickiej (1288 m) i w oddali szczyt Turbacz (1310 m). Pośrodku na horyzoncie dolinę Kamienickiego Potoku zamyka Czoło Turbacza (1259 m)..


Zbliżenie – od lewej: Jaworzyna Kamienicka ze szczytową polaną, gdzie znajduje się Kapliczka Bulandy, z tyłu szczyt Turbacza, pośrodku grzbiet Czoła Turbacza, po prawej Gorc Troszacki i Kudłoń – pierwsze szczyty na trasie mojej wędrówki zdobyte w godzinach południowych.


Czas maszerować w dalszą drogę. Ostatnie spojrzenie na polanę Gorc Kamienicki, gdzie co jakiś czas słońce bawi się grą światła, wychodząc na moment zza chmur..


…zbliżenie na szczyt Gorca z widoczną wieżą widokową… i schodzimy w dół..


Schodząc z Polany Gorca w dół, ze szlakowej ścieżki widać w pewnych momentach pomiędzy świerkami dno doliny Kamienickiego Potoku i odległe zabudowania wsi Rzeki, gdzie pozostawiłem rankiem samochód.. Do końca mojej wędrówki coraz bliżej..


POLANA ŚWINKÓWKA
W odległości około 300 metrów od polany Gorc Kamienicki znajduje się jeszcze jedna widokowa polana, gdzie warto na chwilę się zatrzymać, usiąść pod lasem na ławeczce i spojrzeć na malowniczą panoramę.. 
Polana nosi nazwę Świnkówka. Położona jest na północnym grzbiecie Gorca, na wysokości 1020–1090 m n.p.m.. Ma powierzchnię 4,04 ha i znajduje się na obszarze Gorczańskiego Parku Narodowego. Należała wcześniej do Władysława Świnki i stąd najprawdopodobniej jej nazwa. Polana od dawna była wypasana. Po wojnie długo jeszcze na polanie kontynuowano wypas, dzięki temu nie zarasta ona borówczyskami i lasem, jak wiele innych gorczańskich polan, obecnie zapobiega temu koszenie polany przez park.


Szata roślinna polany jest bogata. Wyróżniono tutaj kilka zbiorowisk roślinności. Występują liczne gatunki roślin chronionych i górskich. 
Na stokach o południowej ekspozycji rośnie dziewięćsił bezłodygowy
w zacienionych obrzeżach lasu jaskier platanolistny i kaczeńce, na polanie licznie występuje także róża alpejska. Górna i środkowa część polany to łąka mieczykowo-mietlicowa, w wilgotniejszych miejscach łąka ostrożeniowa. Z chronionych gatunków storczyków napotkać można storczycę kulistą i gółkę długoostrogową.


Na polanie park narodowy prowadzi czynną ochronę gadów; ułożone kupy kamieni służą za miejsce składania jaj i wylęgu dla jaszczurki żyworodnej i zwinki. Staraniem parku zamontowano ławostół oraz tablicę informacyjną z opisem polany i panoramą widokową..


W południowym kierunku rozciąga się widok na grzbiet Gorca Kamienickiego, Przysłop z polaną Bieniowe i Jaworzynę Kamienicką..


Z polany Świnkówka leśna droga, którą prowadzą znaki niebieskiego szlaku, dość stromo opada w dół partią rzadkiego bukowo-świerkowego lasu.. W ciągu 25 minut docieram do szlakowego rozwidlenia. Znaki niebieskie kierują się w stronę wsi Rzeki, gdzie pozostawiłem samochód, natomiast w prawo na wschód odchodzą znaki czarnego szlaku, zmierzające do miejscowości Szczawa.


Rozwidlenie szlakowe znajduje się na skraju Nowej Polany. Tutaj także dyrekcja gorczańskiego parku ustawiła zadaszoną ławeczkę dla strudzonych drogą turystów..


Ruszam na zachód za znakami niebieskiego szlaku. Kończy się trasa mojej wędrówki. Kończy się także piękny, ciepły sierpniowy dzień.. Słońce powoli chyli się ku zachodowi. Nad lasem zaczyna unosić się delikatna popołudniowa mgiełka..


Maszeruję przez las w zupełnej ciszy, przerywanej od czasu do czasu szczebiotem ptaków.. Kiedy omijam wielką uschniętą gałąź sosny, powaloną na ścieżkę przez wiatr, w ostatnim momencie dostrzegam obok niej małą, zwiniętą w kłębek sarenkę.. Rudobrązowy kolor suchej gałęzi i takiż sam odcień sarniego futerka zlewają się w jedną całość.. Kamuflaż jest wręcz idealny, z daleka nie do rozpoznania.. Mama sarna często pozostawia młode w ukryciu, odwiedzając je parę razy dziennie.. Młode sarniątko nawet na moment nie reaguje żadnym gwałtownym gestem.. Instynkt nakazuje jej pozostanie w zupełnym bezruchu.. Pstrykam dwie fotki i pozostawiam sarenkę w spokoju..


Leśna ścieżka kończy się i wkraczam na szeroką, utwardzoną, żwirową drogę. Znak to nieomylny, że do wsi już niedaleko.. W ciągu kolejnych 5 minut docieram do szlabanu, ustawionego na początku lasu.. Tuż obok mijam drewnianą leśniczówkę Leśnictwa Kiczory..


O godzinie 18:30 dochodzę do koryta Kamienickiego Potoku. Stąd do parkingu w Rzekach to dosłownie rzut beretem.. Idąc skrajem drogi wzdłuż potoku zaliczam jeszcze jedno spotkanie. Tym razem pod nogami przemyka mi młody zaskroniec. Zwinnymi ruchami wije się w stronę potoku i po chwili znika w wodzie pomiędzy kamieniami.. Zaskroniec bardzo lubi przebywać na obszarach podmokłych, bagnistych, niedaleko jezior, potoków i bardzo dobrze pływa oraz nurkuje..


Kwadrans przed godziną 19-tą dochodzę do leśnego parkingu na skraju wsi Rzeki, zamykając tym samym ponad 30 kilometrową „pętelkę” pięknymi szlakami Gorczańskiego Parku Narodowego. Trasa niezwykle malownicza z bajecznymi panoramami Gorców i Tatr, przechodząca przez główne kultowe szczyty Gorców: Gorc Troszacki, Kudłoń, Turbacz, Kiczorę, Jaworzynę Kamienicką, Przysłop i Gorc. Długa, nieco męcząca ale warta przejścia… 


Kiedy wracam moim „żółtym szerszeniem” do domu, nad Gorcami unosi się coraz większa mgła.. Góry parują po ciepłym dniu. Za ich grzbiety powoli zachodzi złocisty krążek słońca, otoczony czerwoną poświatą... 
Ludzie powiadają, że gdy słońce zachodzi na „czerwono”, jutro będzie wiało..


KONIEC..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz