czwartek, 1 lipca 2010

Równica


BESKID  ŚLĄSKI
RÓWNICA


Czerwiec to miesiąc w którym dni długie i coraz cieplejsze poranki i wieczory... A gdy do tego jeszcze wyruszymy w góry w trakcie tygodnia to wyprawa taka ma wszelkie powodzenie aby odetchnąć od zgiełku miasta i choć na chwilę zapomnieć i troskach dnia codziennego.. Wakacje rozpoczną się dopiero za tydzień, młodzież jeszcze nie ruszyła z plecakami na szlaki, więc na luzie zaplanowałem wycieczkę na Równicę – szczyt górski o wysokości 885 m n.p. w odgałęzieniu Pasma Wiślańskiego w Beskidzie Śląskim położony pomiędzy dolinami Wisły i Brennicy...


Na początek zwyczajowo troszkę informacji o regionie w którym będziemy wędrować.
Beskid Śląski–to pasmo górskie stanowiące część Beskidów Zachodnich. Najbardziej na zachód wysunięte pasmo polskich Karpat, niezbyt wysokie, regiel górny zajmuje stosunkowo małą powierzchnię. Góry niewielkie maja bardzo dobrze rozbudowaną infrastrukturę turystyczną (kolejki, schroniska, szlaki) a przy tym bardzo bogate lasy. Składają się z dwóch głównych pasm: Baraniogórskiego - Wiślańskiego, z którego wydziela się masyw Klimczoka(1117) i Szyndzielni(1028) oraz pasma Stożka(978) i Czantorii(995) które jest grzbietem granicznym. Pomiędzy tymi pasmami mieści się Masyw Równicy(885). Najwyższym szczytem jest Skrzyczne(1257), drugim jest Barania Góra(1220) - oba leżą w jednym paśmie. Beskid Śląski od zachodu graniczy z Czechami (dolina Olzy), od wschodu i południowego-wschodu z Beskidem Żywieckim. Oddziela je dolina Soły, w której leży Węgierska Górka i Milówka. Od południowego zachodu Beskid Ślaski graniczy ze Słowacją a od północy z Pogórzem Ślaskim. Beskid Śląski ma ogromne znaczenie dla polskiej "hydrologii"ponieważ właśnie stąd, spod Baraniej Góry(1220) wypływa Wisła. Z jego południowej części, z okolic Koniakowa, wypływa Olza, która płynie dalej przez Cieszyn i wpada do Odry, natomiast spod przełęczy Rupienka(672) wypływa Czadeczka, która należy do dorzecza Dunaju. I właśnie Barania Góra jest głównym celem mojej wyprawy. Każdy w Polsce chyba słyszał o Baraniej Górze (1220 m). Nawet jeśli mieszka daleko na nizinach i góry go w ogóle nie interesują, to pamięta ze szkoły, że właśnie pod tym beskidzkim szczytem wypływa królowa polskich rzek - Wisła.


Jeżeli ktoś uważa że Szyndzielnia, Skrzyczne lub Czantoria są  najpopularniejszymi szczytami Beskidu Śląskiego to się "grubo" myli! Najpopularniejsza jest zdecydowanie Równica!!.. I co więcej nie kursuje tam żadna kolejka górska, można natomiast elegancko wyjechać na nią samochodem a to jest  główny powód "zamieszania" i weekendowego tłoku na tym niewielkim szczycie Beskidu Śląskiego.
Na Równice prowadzi kilka szlaków turystycznych :
szlak turystyczny żółty ze Skoczowa – 3.30 godz., z powrotem 3 godz.
szlak turystyczny czerwony z Ustronia (centrum) – 1.30 godz., z powrotem 1 godz.
szlak turystyczny czerwony z Ustronia Polany – 1.30 godz., z powrotem 1 godz.
szlak turystyczny zielony z Brennej – 1.45 godz., z powrotem 1.15 godz.
szlak turystyczny niebieski z Trzech Kopców przez Orłową – 3.15 godz., z powrotem 2.45 godz.
szlak turystyczny czarny szlak turystyczny niebieski z Ustronia Polany przez Ustroń Dobka i Trzy Kopce – 5.15 godz.
Z tego właśnie względu aby uniknąć ruchu samochodowego i nie maszerować praktycznie ulicą z Ustronia, postanowiłem wybrać relaksowy i spokojny szlak turystyczny zielony zielony szlak z Brennej na szczyt Równicy...




Jak wcześniej wspomniałem , "wygospodarowałem" wolny dzień w połowie tygodnia. Słuchając oczywiście dnia poprzedniego prognoz pogody które optymistycznie zapowiadały słoneczny dzień, z "naładowanymi" akumulatorami pozytywnej energii wyruszyłem rankiem po wypiciu porannej kawy, na spotkanie z górskimi szczytami.. Po półtoragodzinnej jeździe, parę kilometrów przed Ustroniem, w Skoczowie, skręciłem na Brenną i teraz jechałem główną drogą poprzez tę malowniczo położoną, beskidzką wieś..


Droga biegnąca przez środek wsi, równolegle do płynącej rzeki Brennica, doprowadziła mnie po kilku minutach do samego centrum. Jednak kilkadziesiąt metrów przez centralnym placem w Brennej, skręciłem w prawo pod Ośrodek Zdrowia skąd prowadzi szlak turystyczny zielony zielony szlak na Równicę.



 Zaparkowałem samochód na parkingu obok Ośrodka Zdrowia, zarzuciłem plecak na ramię i asfaltową drogą za znakami ruszyłem w górę wsi, wgłąb doliny Leśnicy. Parę zatem słów o tej malowniczej górskiej wiosce... Brenna - wieś w Beskidzie Śląskim (na wysokości ok. 420 m n.p.m.), w dolinie rzeki Brennicy oraz jej dopływów Leśnicy  i Hołcyny. Zajmuje obszar 96 km2. Jest najbardziej na północ wysuniętą wsią Śląska Cieszyńskiego. Pochodzenie nazwy wsi budziło od dawna spore kontrowersje. Podawano m.in. jej pochodzenie od niemieckiego czasownika brennenpalić, palić się,co miało być związane z wypalaniem lasów pod grunty orne lub wypalaniem węgla drzewnego. W rzeczywistości nazwa pochodzi zapewne od starosłowiańskiego brnije, oznaczającego błoto, gliniasty grunt, bagno i występuje po raz pierwszy w zapiskach z 1490 r.. Historia Brennej sięga XV w. kiedy to książę cieszyński założył hutę szkła opalaną drewnem z pobliskich lasów. Około roku 1560 Brennej pojawili się wędrowni pasterze – Wołosi. Osadnicy, pochodzący z Wołoszczyzny i Siedmiogrodu– terenów dzisiejszej Rumunii , przynieśli ze sobą hodowlę kóz i owiec, które dostarczały mleka, sera,mięsa i wełny. Ten typ gospodarowania znacznie się rozwinął, wypasowi sprzyjały polany powstałe w wyniku karczowania lasów, natomiast górzysty teren i ogólnie nieurodzajna gleba nie zachęcały do upraw. W 1621 roku była już wsią książęcą. Od połowy XVII w. do końca I wojny światowej była pod panowaniem Habsburgów. Mieszkańcy Brennej trudnili się przede wszystkim wypasem owiec i rolnictwem. Dziś turystyka jest jednym z głównych źródeł dochodów mieszkańców. W Brennej jest między innymi stadnina koni, wyciągi narciarskie, przystań kajakowa i hala sportowa. Baza noclegowa liczy niemal 3000 łóżek. W Brennej mają swój początek liczne szlaki turystyczne, m.in. na Błatnią, Stary Groń, Klimczok oraz Równicę. 
Maszerowałem asfaltową drogą. Po lewej stronie słychać było szum płynącej po skalnych progach Brennicy... Dzień zapowiadał się upalny i słoneczny...


szlak turystyczny zielony Zielony szlak, obok pomnika poległych w czasie wojny, skręca w prawo w drogę biegnącą doliną Leśnicy i wiedzie nią przez kilkaset metrów po czym opuszcza drogę, skręcając w prawo przez niewielką łąkę do podnóży zbocza.


Po przejściu łąki zalanej porannym słońcem,  skręcając kolejny raz w prawo wkroczyłem w cienisty, zielony tunel bukowego lasu.. Maszerowałem teraz leśną alejka wznosząca się lekko pod górę...


Po kwadransie marszu lasem dotarłem do zabudowań przysiółka w dolnej części zbocza. Między domami szlak skręca w lewo, pnąc się do góry, opuszcza ostatnie zabudowania i wchodzi na rozległą stokową łąkę. Stojąca pod samotnym drzewem ławeczka zachęca, by odpocząć po ostatnim podejściu. Warto się skusić, bo widok stąd interesujący i rozległy: u stóp dolina Brennicy, nieco w prawo centrum Brennej, za nim rozłożysty grzbiet Czupla (746 m), Wielkiej Cisowej (848 m) i Błatniej (919 m), ciągnący się aż po Klimczok (1117 m).


Źródłową część doliny Brennicy przysłania z prawej ramię Starego Gronia (798 m), szczytem Malina opadające nad centrum Brennej. Przed Starym Groniem widać dolinę Leśnicy wpadającej do Brennicy . W tle widać wzniesienia Kotarza (964 m) i Hyrcy (929 m)


Dalej szlak podąża w górę łąki do skraju lasu, gdzie rozchodzi się kilka leśnych ścieżek – trzeba uważać, w którą prowadzą znaki.. Słońce przypieka coraz mocniej więc chłód i cień bukowego lasu jest jak najbardziej pożądany.. Szeroka leśna dróżka wspina się lekko pod górę.. 


Po około 40 minutach marszu leśnym duktem nagle mym oczom ukazuje się rozwieszony nad dróżką - napis " Bar na Szlaku Pokoje"..


  Cud miód nie umierać... Niby już domostw nie miało być a tutaj nagle taki wypas !!!... Jest gdzie wypić i się zdrzemnąć w samym sercu lasu... Zadziałała wyobraźnia, napisałem więc taki wierszyk...
LEŚNA  GOSPODA
W leśnej gospodzie ruch dziś wzmożony , krzątają się żwawo zwierzęta
I nawet niedźwiedź przyszedł bez żony choć o niej zawsze pamięta...
Łasice piwko szybko roznoszą , lis leje browca za barem
A wiara leśna dzisiaj świętuje byleby tylko z umiarem...
Jakież  to święto że tak balują ? Jaka okazja ku temu??
Puszcza dziś cała życzenia składa swemu królowi wielkiemu !!
To żubr staruszek dzisiaj obchodzi swe setne urodziny..
Niosą więc w darach wszystkie zwierzaki -- grzyby , borówki , maliny...
Przyszły wiewiórki z koszykiem w darze, pełnym laskowych orzechów
Borsuk pachnące leśne maliny wnosi na leśnym mechu
Pan niedźwiedź wtoczył beczkę z napisem " Miód pitny z własnej pasieki"
Są smukłe sarny z naręczem kwiatów i nawet bóbr zza rzeki...
Jaskółki , wilgi , kosy i trznadle  już w chórze zasiadły na dębie. 
Dudek-dyrygent frak swój poprawił , tłumaczy coś  solistce-Ziębie
Oj będzie uczta i będą śpiewy aż do białego rana
Bo leśna wiara to przyjaciele i zawsze ekipa zgrana...
Mnie zaproszenie puszczyk-listonosz dostarczył w noc ciemna i głuchą
Więc się wybrałem na tę balangę z żubrówką za pazuchą
Usiadłem w kącie na leśnej polanie i wszystko tam oglądałem
A co ujrzałem i co słyszałem to Wam choć troszkę spisałem...
                                                                                 Jędrek. 2010

Pomaszerowałem dalej... Wspinałem się dróżką pod górę jeszcze kilkaset metrów aż wyszedłem na kolejną dużą polanę.. Dzień był upalny, pustki na szlaku. Do tej pory choć wędrowałem już ponad godzinę nikogo nie spotkałem... Postanowiłem odpocząć na pieńku... Było cudownie.. Cisza, spokój.. W ciepłym powietrzu tylko zapach leśnych kwiatów i żywicy... Polana obfitowała w całe kępy naparstnicy i leśnego dzwonka..


Naparstnica purpurowa jest dwuletnim zielem osiągającym wysokość około 2 m. W górnej części naparstnica purpurowa jest pokryta drobnymi i gęstymi włoskami. Kwiaty naparstnicy purpurowej wyrastają z jej górnej części i tworzą zwisające, jednostronne grona. Kwiaty tego zioła mogą być koloru blado-różowego lub purpurowego, często z białymi kropkami. Liście są duże, ostro karbowane, osiągające do 25 cm długości z widocznymi żyłkami. 

 
 
Naparstnica purpurowa należy do najpiękniejszych, najbardziej znanych i cenionych roślin, jak również jest jedną z najbardziej niebezpiecznych roślin leczniczych. Jej długie, zielone liście są proszkowane w celu uzyskania digitoksyny (lek digitalis), środka pobudzającego pracę serca, który trzyma miliony osób cierpiących na serce przy życiu.To zastosowanie digitalisu zostało odkryte w 1775 roku przez angielskiego lekarza Williama Withering’a. Słyszał on o starej kobiecie, która praktykowała medycynę ludową wykorzystując zioła zbierane w okolicy, w której mieszkała. Pacjent dotknięty nadmiernym zatrzymaniem się płynów w organiźmie w związku z niewydolnością serca, któremu Withering nie dawał szans na przeżycie, został wyleczony przez wspomnianą zielarkę. Przeszukawszy torbę zielarki z większością bezużytecznych chwastów, Withering wyodrębnił naparstnicę purpurową jako główny element w leczeniu puchliny związanej z zastoinową niewydolnością serca. Dowiedział się również, że naparstnica purpurowa jest także śmiertelną trucizną, która potrafi zarówno zatrzymać pracę serca, jak też powodować jego bicie. Przez okres 10 lat Withering prowadził precyzyjne eksperymenty w celu ustalenia właściwych dawek nowego leku. Dokument opublikowany przez Withering’a w 1785 roku, w którym informuje on grono lekarzy o swoim odkryciu, jest klasyką literatury medycznej. Zioło to nie ma specjalnych wymagań jeśli chodzi o glebę. Lubi stanowiska słoneczne lub półcieniste. 


  Niebieskie dzwonki, zwane także dzikimi hiacyntami, kwiatami wróżek czy leśnymi dzwonkami były przez wiele lat bezpieczne i nie mając większych wymagań rosły niemal wszędzie. Dziś są gatunkiem zagrożonym. Kwiatki te mają niezwykle subtelny zapach,  nutą zbliżony do fiołka. Lubią ciepło i wilgoć, chętnie zadomawiają się w cieniu starych,szerokolistnych lasów liściastych. Ponieważ rosną w dużych skupiskach efekt zarówno wizualny jak i zapachowy jest spotęgowany.



Na ściętych pniach wypatrzyłem kontrastujące z soczystą zielenią, piękne pomarańczowe siedliska gałęziaka strojnego..Grzyb ten rośnie aprofitycznie w ściółce leśnej lub na silnie rozłożonym, butwiejącym drewnie, w lasach mieszanych i liściastych, zwłaszcza bukowych i dębowych, rzadziej w iglastych. W Polsce stosunkowo rzadki.. Jest grzybem pięknym aczkolwiek lekko trującym..


Nawąchałem się, nawąchałem, zrobiłem parę fotek, odpocząłem ale trzeba ruszać.. Przeszedłem polanę i ponownie wkroczyłem w kojący cień bukowego lasu.. Stoki i sam wierzchołek pasma Równicy są porośnięte lasami, głównie bukowymi i mieszanymi .


  Beskid Śląski a zwłaszcza pasmo Czantorii jest mocno zalesione: pierwotnie dominowały tu lasy bukowo-jodłowe (buczyna karpacka), obecnie – głównie świerczyny sztucznego pochodzenia, lasy mieszane oraz obszary młodej buczyny z licznymi partiami starego bukowego lasu..


Pień - pomnik... na tle błękitnego nieba monumentalny, fantastyczny zarys starego obumarłego bukowego pnia stojącego samotnie na niewielkiej leśnej polanie..


Po ponad półtoragodzinnym marszu pod górę, szlak szlak turystyczny zielony zielony doprowadził mnie do miejsca w którym ścieżka, po pokonaniu gęstego zagajnika, osiągnęła drogę grzbietową, a na niej szlak turystyczny niebieski niebieskie znaki biegnące z Trzech Kopców


Od tego momentu obydwa szlaki - niebieski i zielony biegną razem, szeroką, równą drogą w cieniu bukowego lasu, grzbietem pasma Równicy...


  Maszerowałem na przemian lasem i małymi polankami na których gorące promienie słońca wyciskały pot na czoło... Dochodziła godzina 11.. Do schroniska na Równicy pozostało niewiele drogi.. Za około 20 minut powinienem już tam na tarasie pić zimne piwko...


Po paruset metrach znowu wyszedłem na odkryte wschodnie zbocze Równicy.. Widok z tego miejsca na malowniczą dolinę Brennej z grzbietami Czupla, Wielkiej Cisowej i Błatnej w tle.. Tutaj szlaki zielony i niebieski skręcają na tzw. przełączce z drogi grzbietowej w lewo w dół i opadając lekkim trawersem na ukos zachodniego stoku, biegną  leśną dróżką w kierunku schroniska pod Równicą..


  Zacząłem schodzić w dół mieszanym lasem w stronę schroniska na Równicy które znajduje się poniżej jej szczytu... Jednak nie chciałem zatrzymać na posiłek i odpoczynek w schronisku ponieważ obawiałem się pomimo roboczego dnia, sporej ilości zmotoryzowanych turystów.. Postanowiłem zatrzymać się powyżej na stoku w pięknej Chacie Zbójnickiej gdzie mniej ludzi , spokojniej i widoki z jej tarasów wspaniałe... Po kilku minutach marszu leśną dróżką gdy było już widać wypłaszczenie i schronisko w dole, po lewej stronie ukazał się stary drewniany płot ..


...a na jego końcu drewniana brama wejściowa do pięknej stylowej drewnianej chaty o wiele sugerującej nazwie Chata Zbójnicka ...


  W tej pięknej, pieczołowicie odrestaurowanej 200-letniej chacie góralskiej turystów gości się regionalną strawą i zbójnickim napitkiem.. 
 

Cyli cosik do zjydzynio i do wypitki wsicko co zbójnicy  w ty chałpie majom lo ceprów w  swy ofercie zawirajom i dżwierza przed nimi łotwirajom....jeno z dudków łobedreć się nie trza dawać...


  Ludzi jak na lekarstwo.. W weekendy trudno tutaj o miejsce choć pomieszczeń w środku kilka a na tarasach wokół i poniżej budynku sporo ław i stołów... Przy wejściu po prawej stronie pod zadaszona wiatą na rusztach grillowała się kiełbaska znad której pachnący dym poruszał żołądek i drażnił nos prowokując do zamówienia czegoś na "ząb"... Ja jednak skierowałem najpierw swe kroki na dolny taras w celu zlokalizowania dogodnego miejsca widokowego..
Był tutaj orzeźwiający cień lecz widoki zasłaniały wierzchołki świerków...


Siadłem na chwilkę żeby ochłonąć od upalnego dnia, pstryknąłem parę fotek.... Na południowy-zachód, po lewej za wierzchołkami drzew Orłowa (813 m) pośrodku pasmo Beskidka (700 m) po lewej obok wierzchołka świerka Palenica (672 m)


    Tutaj dobrze widoczne łyse wzniesienie Beskidka (700 m), a po prawej wierzchołek Palenicy (672 m) w tle Obłażiec (638) i Jastrzębie (603)


  Na wprost na zachód pomiędzy drzewami najwyższe wzniesienie pasma Czantorii -górująca Czantoria Wielka (995 m)



Czantoria Wielka (995 m)


  Zbliżenie i widoczna na południowym stoku Czantorii - polana górnej stacji kolejki krzesełkowej na Czantorię Wielką z charakterystycznym masztem przekaźnikowym i trasami narciarskimi..


  Przesunąłem obiektyw lekko w lewo od Czantorii, na południowy zachód i w centralnym punkcie widoczne doskonale dwa wierzchołki ; po prawej Soszów Wielki (885 m) i obok charakterystyczny ostry szczyt Stożka Wielkiego (978 m)


Postanowiłem jednak zmienić miejsce, przynajmniej na czas małej sesji fotograficznej co prawda w gorących promieniach słońca lecz z lepszymi widokami, i zasiąść na górnym tarasie.... A widoki z tego miejsca były jeszcze lepsze..


  Zmieniłem obiektyw, usiadłem wygodnie i podziwiając piękne panoramy, pstrykałem fotki...
Czantoria Wielka w pełnej krasie..


  Doskonale teraz widoczna polana górnej stacji kolejki krzesełkowej oraz maszt przekaźnikowy na Czantorii


  Szoszów Wielki i Stożek Wielki na południowym- zachodzie


  Zalesiony wierzchołek Palenicy


  Na północnym-zachodzie po prawej: Mała Czantoria (866 m) 


    Po tej obszernej sesji fotograficznej siadłem wreszcie spokojnie w cieniu, na górnym tarasie, zamówiłem zimne lane piwko i pełny luzzzzzzzz...


  Chata Zbójnicka w jadłospisie tak zachwala swoją ofertę ..
Wsicko co zbójnicy dlo Wos majom
W tej łofercie zawiyrajom
A to prosiok pstrąg z potocka
Chlyb ze szmolcym i łoscypki
Cobyś bywoł bardziej gibki
U nos to zbójeckie som potrawy
Dla tych stela i z Warszawy
Jeno zbójców tkniesz napitki
A to grzańców łokowitki
Zaroz przy was som kobitki
Czy to grog czy śliwowica
Hnet rumieniom się wom lica
Po wypiciu zbój-mioduli
Dla paniczek bardziej czuli
Bedom chłopy w naszej chacie
Same rankiem to przyznacie
Kiej już wiyecie co tu dajom
Niechej wsickie przeczytajom
Co dokładnie i za wiela
Oraz po co piszem tela
Bo łoferta to biesiady
Przyjedź skosztuj bydziesz rady
W chacie mogom zagrać wom górale
Kierzy nie som drodzy wcale
A na koniec już na chodnik
Można dostać po pochodni

...dobreeeeee..
 

Wcześniej wspominałem że ta 200-letnia wyremontowana chata jest pięknie urządzona w środku w góralskim klimacie...Ale co tu gadać, oceńcie sami.





Po ponad godzinnym leniuchowaniu w Chacie Zbójnickiej musiałem wreszcie wyruszyć by zdobyć szczyt Równicy .... Wymaszerowałem w dół w kierunku schroniska jednak tylko aby dojść do szlak turystyczny żółty żółtego szlaku biegnącego od strony Ustronia na szczyt Równicy i dalej na Lipowski Groń...


Zachodnie zbocze Równicy powyżej schroniska to wielka niezalesiona polana... Doskonałe miejsce widokowe na pasmo Czantorii i dolinę Ustronia z płynąca w dole Wisłą.. Na dolnym krańcu podszczytowej polany, na wysokości 785 m n.p.m. znajduje się schronisko górskie założone w roku 1927, którego wygląd nawiązuje do architektury regionalnej. Wewnątrz mieści się placówka GOPR. Powyżej jakieś 300 metrów budowany jest nowy duży piękny obiekt turystyczny (widoczny z tyłu za mną)..


  Wspinałem się coraz wyżej ścieżką prowadzącą przez odkrytą polanę, zachodnim zboczem Równicy.. Pozostawiłem za sobą zatłoczony parking pod schroniskiem i rozkrzyczanych, zmotoryzowanych turystów...



Po przeciwległej stronie doliny ukazywało swe wdzięki pasmo Czantorii..


W dole coraz wyraźniej ukazywały się zza drzew osiedla i domy Ustronia a za nimi w głębi widoczne małe wzniesienie na końcu opadającego północnego zbocza Małej Czantorii to Tuł (621 m), niewysoki szczyt stanowiący przedłużenie pasma Czantorii..



Zabudowania Ustronia w dolinie Wisły


Przeszedłem przez całą polanę w górę do granicy lasu.. Na łące pośród traw kilku turystów szukając spokoju opalało się tutaj  w promieniach południowego słońca..


Podchodząc lasem około 300 metrów wyszedłem wreszcie na zalesiony wierzchołek Równicy... Na samym środku niewielkiej polany stoi słupek wyznaczający centralny punkt szczytu. Równica to szczyt górski o wysokości 885 m n.p.m w odgałęzieniu Pasma Wiślańskiego w Beskidzie Śląskim położony pomiędzy dolinami Wisły i Brennicy. Sam szczyt nic ciekawego.. Żadnych widoków ale jak się tutaj już przyjeżdża to trzeba się na niego wdrapać.. Nie ma zmiłuj . Zaliczyć trzeba....



Rozpocząłem schodzenie w dół... Ze szczytu w kierunku północnym w lewo biegnie wspomniany szlak turystyczny żółty żółty szlak w stronę Lipowskiego Gronia natomiast w prawo w kierunku południowym schodzi lekko w dół droga grzbietowa która po kilkuset metrach łączy się z szlak turystyczny zielony zielonym i szlak turystyczny niebieski niebieskim szlakiem którymi wychodziłem do schroniska pod Równicą  Skręciłem w prawo i pomaszerowałem w dół.. Grzbiet porośnięty jest rzadkim lasem z licznymi wykarczowanymi polanami ...



Widokowo można stąd zobaczyć południową stronę z doliną Brennej w dole i górującymi na nią wzniesieniami : po lewej Czupla (746 m) i po prawej Błatniej (919 m)...




Schodziłem nie spiesząc się najpierw drogą grzbietową , potem lasem w dół do Brennej.. Pogoda była piękna, dochodziła godzina 15-ta więc czas miałem dobry.....



Po około 1:30 h od momentu rozpoczęcia schodzenia ze szczytu Równicy, wyszedłem z lasu  na polane z pierwszymi zabudowaniami Brennej... W dole malowniczo rozłożyły się kolorowe domki tej beskidzkiej wioski... Zapach skoszonego i suszonego siana na łące prowokował do odpoczynku... Nigdzie mi się przecież nie spieszyło... Usiadłem na trawie na skraju łąki i wdychałem górskie powietrze przepojone zapachem lasu i polnych kwiatów... Kolejna wyprawa górskimi szlakami pozostała w mym sercu.. Takie chwile warto przeżywać.....



W GÓRACH
Na pokładzie łąki odpływam
w róże nieba - obłoki pełne nadziei
i odpoczywam
w wesołych portach szałasów na halach.
W chmurach-beczkach po gorzkim winie -
słyszę: dudni glos wiatrów bijących się w piersi
i noc ociężała zielenią płynie
w żaglówki ptaków wzdętych miękką ciszą.
Co dzień napinam żagle -
- szyby stopniałych skwarów.
Przez pożółkły parów
szybuję do szczytów zasianych na niebie
szukać poziomek mgławic
skrzydeł zmiażdżonych motyli
zrywać księżyc przejrzały który zasnął w trawie.
Płynę czytać bekowiska jeleni biegnących przez wieczór
i wiosny błękitne i jesień
a widzę gdy czasem
chodzi po halach Bóg - poeta zielonego lasu.

BESKID ŚLASKI - RÓWNICA - CZERWIEC 2010

1 komentarz:

  1. Zgadzam się zaliczyć trzeba koniecznie :)

    OdpowiedzUsuń