niedziela, 13 września 2015

  



CZ.XV
HO CHI MINH CITY
dawny 
SAJGON
Kiedy poprzedniego dnia przekraczaliśmy granicę, opuszczając obszar Kambodży i wjeżdżając na teren Wietnamu, nie przypuszczałem, że tak diametralnie zmieni się krajobraz, otoczenie i infrastruktura nowo odwiedzanego kraju. O Wietnamie sporo pisałem w poprzedniej części, warto jednak teraz przytoczyć kilka szczegółów geograficznych, historycznych, strukturalnych oraz turystycznych na temat miasta do jakiego dotarliśmy wczoraj późnym wieczorem, a które będzie głównym punktem programu dzisiejszego zwiedzania..
Ho Chi Minh dawny Sajgon, jest największym miastem w Wietnamie. Pierwszeństwa ustępuje mu nawet obecna stolica tego państwa – Hanoi. 
Do XVII wieku, przed aneksją Wietnamczyków na te tereny, miasto było ważnym Khmerskim portem morskim, noszącym nazwę Prey Nokor. Następnie od 1698 roku pod nazwą Sajgon, było stolicą francuskiej kolonii w Kochinchina, a później niepodległej Republiki Wietnamu Południowego 
w latach 1954-1975. 


W dniu 2 lipca 1976 roku Sajgon połączył się z otaczającą go prowincją 
Gia Dịnh i został oficjalnie przemianowany na Ho Chi Minh City od nazwiska wielkiego ojca narodu, polityka Hồ Chí Minha, choć nieoficjalnie nazwa Sajgon jest nadal powszechnie stosowana. Obszar metropolitalny składający się z obszaru centralnego miasta Ho Chi Minh, prowincji Thu Dau Mot i okolicznych miast Di An oraz Bien Hoa, jest zamieszkany przez ponad  
9 milionów osób, co czyni go najbardziej zaludnionym obszarem metropolitalnym w Wietnamie. Większość ludności Ho Chi Minh City to etniczni Wietnamczycy (Kinh) stanowiący około 94% społeczeństwa. Największą grupą etnicznej mniejszości są Chińczycy (Hoa) stanowiący 5,5%. Inne mniejszości etniczne, to Khmer 0,4%, Cham 0,1%. Planowany rozwój Ho Chi Minh do 2025 roku prognozuje, iż liczba ludności wzrośnie do ok. 14 mln mieszkańców. Ho Chi Minh City leży w południowo-wschodnich regionach Wietnamu, na średniej wysokości ok. 19 metrów nad poziomem morza. Graniczy z prowincjami Tay Ninh i Binh Duong na północy, prowincjami Đồng Nai i Ba Ria-Vung Tau na wschodzie, prowincją Long An na zachodzie oraz Morzem Południowochińskim na południu, na odcinku wybrzeża o długości 15 km. 
Obecnie miasto zajmuje powierzchnię 2.095 km², jednak obszar Metropolitalny Ho Chi Minh według planów rozbudowy do 2020 roku będzie miał powierzchnię 30.000 km². Panuje tu klimat tropikalny, a konkretnie tropikalny z porą deszczową i suchą w ciągu roku, przy średniej wilgotności 78-82%. Pora deszczowa ze średnią opadów około 1900 mm rocznie (około 150 deszczowych dni w roku), zazwyczaj rozpoczyna się w maju i kończy się pod koniec października. Pora sucha trwa od grudnia do kwietnia. Średnia temperatura wynosi 28°C, najwyższe temperatury zarejestrowane osiągnęły 40°C. Najgorętszym miesiącem jest kwiecień, z temperaturą 30-35°C. W styczniu temperatura waha się od 20 do 30°C.


Entymologia nazwy..
Zanim miastu nadano obecną nazwę Ho Chi Minh, zmieniała się ona kilka razy w czasie całej historii miasta, odzwierciedlając wpływy różnych grup etnicznych, kulturowych i politycznych. W 1698 roku, królewski generał Nguyen Huu Canh został wysłany w te rejony przez ówcześnie panującego nad południowym Wietnamem - władcę Canh Nguyen Phuc Tru, w celu ustanowienia wietnamskich struktur administracyjnych w delcie Mekongu 
i jego okolicach. Władca nakazał mu osiedlić się na tym terenie i rozbudować sieć dróg, kanałów, sklepów itd. Miastu nadano oficjalną nazwę Gia Dịnh i od tego momentu stało się ono znaczącym, ruchliwym miastem portowym.. Nazwa ta pozostała do czasu podbojów francuskich w 1860 roku, kiedy miasto przejęte siłą przez francuskie wojska zostało przemianowane na Sajgon. W 1975 roku po zakończeniu II wojny Indochińskiej i przejęciu przez komunistów władzy nad Wietnamem Południowym, rząd tymczasowy przemianował miasto Sajgon na Ho Chi Minh, od nazwiska pierwszego politycznego przywódcy Wietnamu Północnego. Jednak nieformalna nazwa Sai Gon/Sajgon pozostaje do dziś w codziennej mowie, zarówno na rynku krajowym jak i międzynarodowym.
Poniżej - Wielki wódz – Ho Chi Minh, od którego nazwiska miasto przyjęło obecną nazwę.


Pierwsza i ostatnia nazwa miasta wywodzi się od nazwy prowincji bądź przywódcy. Co znaczy nazwa Sajgon??. 
Otóż, etymologia słowa Sajgon lub Sai Gon w języku Wietnamczyków, oznacza:  Sai czyli "drewno opałowe, gałązki, palisada", podczas gdy Gon 
w języku wietnamskim znaczy dosłownie "bawełna, roślina bawełna". Według językoznawców nazwa ta może odnosić się do wielu drzew kapokowych zwanych potocznie drzewami bawełny (z uwagi na puch jaki wytwarzają kwiatostany), które nadal gęsto porastają okoliczne tereny.
Poniżej – panoramy miasta Ho Chi Minh.


Historia powstania miasta  
HO CHI MINH
Historia miasta Ho Chí Minh zaczyna się od małej wioski rybackiej o nazwie Prei Nokor. Wioska została założona prawdopodobnie między I a VI stuleciem naszej ery przez naród Khmerów i rządzona przez Khmerskich władców na kilka stuleci przed przybyciem w ten rejon Wietnamczyków. Kraina ta była wówczas pokryta nieprzebytymi lasami i bagnami, dlatego rybacy nazwali swoje osiedle Prei Nokor, co znaczy: „Wieś w lesie”... 
Osiedle położone na twardym gruncie nieopodal bagnistej delty i mające 
z trzech stron dostęp do dróg wodnych, zaczęło się dynamicznie rozwijać. Swój pierwszy rozkwit wioska Prei Nokor przeżyła jako port przeładunkowy kambodżańskich statków, które wpływały do delty Mekongu. Po zawarciu małżeństwa pomiędzy wietnamską księżniczką i khmerskim księciem, w celu powstrzymania inwazji oraz grabieży stałych wiosek Khmerów, rządy przez długi czas sprawowała rodzina Rhead-Sivakumaran, która zdominowała ten region w początkowym okresie, aż do epoki romańskiej. Wtedy to armia Sivakumaran pod wodzą generała Behan, została pokonana przez dynastię Qing. Do XVII wieku powstał tu garnizon oraz gmina handlowa, do której należeli także malajscy, chińscy i indyjscy kupcy.


Terytorium Khmerów
Począwszy od XVII wieku, kolonizacja tego obszaru przez wietnamskich osadników spowodowała stopniowe izolowanie Khmerów w delcie Mekongu od swoich braci w Kambodży i doprowadziła, że stali się mniejszością 
w delcie. Ponad 40 letnia wojna domowa prowadzona w latach 1627-1673 między dwoma klanami panującymi w Wietnamie, spowodowała falę uchodźców na tereny Prey Nokor
Ówczesny król Kambodży - Chey Chettha II pozwolił uchodźcom 
z Wietnamu osiedlać się na tym obszarze i stworzyć własny dom.. 
Prey Nokor był wtedy komercyjnym i najważniejszym portem morskim 
dla Khmerów. Utrata miasta, a także reszty terenów w delcie Mekongu, skutkowała odcięciem dostępu Kambodży do Morza Wschodniego.
Dynastia Nguyen
Prężnie rozwijające się osiedle musiało ściągnąć na siebie uwagę Północy. Pod koniec XVII stulecia, Wietnamczycy w swoim marszu na południe, zdobyli graniczące z królestwem Khmerów państwo Champa. Sprzyjającą sytuację geopolityczną wykorzystali wietnamscy władcy dynastii Nguyen, wysyłając drogą morską w 1698 roku generała Nguyen Huu Canh, w celu ustalenia wietnamskich struktur administracyjnych w okolicy, a konkretnie odłączenia tego obszar od wpływów Kambodży, która nie była na tyle silna, by interweniować. W tym właśnie czasie portowa osada Prey Nokor stała się znana jako Sajgon (jak już wspomniałem, nazwa prawdopodobnie wywodzi się od wietnamskiego określenia drzewa kapokowego rosnącego na tym terenie w dużej ilości). Okres ten uznawany jest za rozbudowę Sajgonu do roli znaczącej osady.


Kiedy w 1771 roku wybuchła rebelia Tay Son, władca Nguyen Phuc Anh wycofał się z Hue na południe w kierunku Sajgonu. Zanim ogłosił Sajgon swoją tymczasową stolicą, kazał otoczyć miasto murami i zamienić je 
w twierdzę. Ośmiokątna cytadela Gia Định, za radą znawców geomancji, została zbudowana na wzór kwiatu lotosu. Kiedy po stłumieniu powstania Nguyen Phuc Anh wrócił w 1802 roku do Hue, Sajgon pozostał jego regionalnym centrum administracyjnym na południu kraju.
Poniżej – historyczny plan miasta Sajgon z widocznym zarysem murów Cytadeli pośrodku – rok 1815.


Francuska era kolonialna.
W 1859 roku, kiedy nasiliły się zapędy kolonialne na obszar Azji, miasto Sajgon zostało oblężone przez sprzymierzone wojska francusko-hiszpańskie podczas ich kolonialnej okupacji na terytorium Wietnamu. Wojska francuskie pod wodzą admirała Charlesa Rigault de Genouilly w dniu 17 lutego 1859 roku przełamały obronę wietnamską na murach Cytadeli i zdobyły miasto Sajgon.
Poniżej – oblężenie Cytadeli w Sajgonie przez połączone kolonialne wojska francusko-hiszpańskie 17 luty 1859 rok.


Poniżej – sceny batalistyczne oraz uniformy wojskowe oddziałów francuskich i wietnamskich.


Okres francuskiej dominacji kolonialnej na terenie Sajgonu wywarł silny wpływ na życie miasta i regionu. Odzwierciedla to spora liczba klasycznych budynków w stylu zachodnim i francuskich domów w mieście. Powstał między innymi przepiękny budynek poczty oraz hotel Continental. Architektura kolonialna rozszerzyła się tak bardzo, że Sajgon zaczęto nazywać „Perłą Dalekiego Wschodu”, albo „Paryżem Orientu”.. 
W 1929 roku Sajgon zamieszkiwało 123 890 osób, w tym 12 100 obywateli francuskich. W 1931 roku utworzono nowy region zwany "Saigon-Cholon", składający się z terenów miast Sajgon i Cholon, zachowując jednak oddzielność zarządzania z ich burmistrzami i radami miejskimi. 
W latach 1940/45 obszar Indochin został objęty działaniami związanymi 
z II wojną światową. W 1941 roku walki na wodach Pacyfiku doprowadziły do japońskiej inwazji na obszar francuskich Indochin. Rozpoczął się ciężki okres walki Wietnamu o niepodległość, ciągnący się przez lata 1946/1954, znany pod nazwą I Wojny Indochińskiej. Miasto Sajgon podupadło w tym czasie gospodarczo i przemysłowo. W 1954 roku, po odzyskaniu niepodległości przez Południowy Wietnam i wyparciu z tych terenów francuskich wojsk kolonialnych po klęsce Francuzów pod Đien Bien Phu, region Saigon-Cholon stał się jednym miastem o nazwie Sajgon.


Stolica Republiki Wietnamu
To jednak nie koniec problemów tego regionu Azji. W latach 1954/ 1975 rozpętała się na tym terenie Wojna Wietnamska, toczona między Wietnamem Północnym -wspomaganym przez ZSRR, Chiny i innych sojuszników oraz Wietnamem Południowym –wspieranym przez Stany Zjednoczone, Filipiny i innych anty-komunistycznych sojuszników. Nastąpiła dalsza dewastacja i ekonomiczna zapaść Sajgonu.. W dniu 30 kwietnia 1975 roku Sajgon został opanowany przez Vietkong i wojna zakończyła się zwycięstwem północno wietnamskich komunistów. Miasto przeszło pod kontrolę Wietnamskiej Armii Ludowej. W 1976 roku, po utworzeniu jednolitego, komunistycznego państwa pod nazwą Socjalistycznej Republiki Wietnamu, miasto Sajgon (w tym Cholon), prowincja Gia Dinh i dwie podmiejskie dzielnice innych pobliskich prowincji zostały połączone, tworząc miasto Ho Chi Minh na cześć komunistycznego przywódcy - Ho Chi Minha.
Poniżej –panorama Ho Chi Minh obecnie..


To tyle pokrótce z kart historii tego potężnego, obecnie największego miasta na obszarze Wietnamu. Po porannym śniadanku wyruszamy na zwiedzanie jego zabytków i ciekawych miejsc.. Odwiedzimy kolejno katedrę Notre Dame, zabytkową Pocztę Główną, pagodę Thien Hau i pagodę Phuoc Hai Tu (Nefrytowego Cesarza), wytwórnię cudeniek z laki, a wieczorem przelecimy wewnętrznymi liniami lotniczymi na północ Wietnamu nad zatokę Ha Long, ale to już inna historia… Zatem w drogę !!!.


Dzisiejsza pobudka w przeciwieństwie do poprzednich dni, o całkowicie przyzwoitej godzinie. Dźwięk hotelowego telefonu przerywa delikatną, poranną drzemkę o godzinie 7:00.. Toaleta i przygotowanie się do wyjścia zabiera mi około pół godziny czasu. Wpół do ósmej zasiadam już 
w hotelowej restauracji do śniadania. Reszta ekipy także powoli się schodzi. Po 5 minutach dociera Jorguś z Grażynką. Jak zwykle ustalamy fotograficzny plan działania, ładujemy akumulatory delikatnym posiłkiem, sporo soczku oraz kawy dla uzupełnienia wody w organizmie i parę minut po godzinie ósmej zasiadamy już w naszym nowym autokarze, gdzie wita nas sympatyczny, młody wietnamski przewodnik.. Jedziemy w kierunku Centrum, na obszar tzw. Dystryktu 1, by zobaczyć znajdujące się tam reprezentacyjne budynki miasta. 


W godzinach porannych miasto jeszcze nie jest bardzo zatłoczone i na ulicach panuje względnie mały ruch. Z upływem godzin, w południowym szczycie, na centralnych ulicach Ho Chi Minh pojawiają się tysiące samochodów i setki tysięcy jednośladów – skuterów, motorów i rowerów..


Transport
Ho Chi Minh posiada największe lotnisko w Wietnamie oraz prowadzi obecnie budowę metra, jednak głównym środkiem transportu w mieście 
są skutery, autobusy, taksówki i rowery. Skutery pozostają najczęstszym sposobem poruszania się po mieście. Taksówek jest dużo i zazwyczaj mają zainstalowany licznik kilometrów, choć przed dłuższą podróżą warto uzgodnić cenę, na przykład z lotniska do centrum miasta. Publiczne autobusy jeżdżą na wielu trasach, a bilety można kupić bezpośrednio w autobusie. Jednoślady to totalna dominacja na ulicach miasta. W tym 9 milionowym mieście kursuje około 400 tysięcy samochodów i aż 6 milionów skuterów !!!. Coraz większa liczba motocykli powoduje ogromne korki, zatory i zanieczyszczenie powietrza, dlatego rząd opracował plany zmniejszenia liczby motocykli i poprawy transportu publicznego, poprzez budowę sieci podziemnego metra i transport wodny..


Nowoczesne centrum miasta..
Ho Chi Minh City jest centrum gospodarczym Wietnamu i generuje dużą część narodowej gospodarki. Mimo, że miasto zajmuje tylko 0,6% powierzchni kraju, zamieszkuje je 8,34% ludności Wietnamu. Miasto rozwija się w iście kosmicznym tempie. Powstało wiele centrów handlowych, supermarketów, centrów biznesowych, centrów mody, reprezentacyjnych placów handlowo-rekreacyjnych i parków. Przejeżdżając przez centrum miasta mijamy właśnie kilka nich. Mieszczą się tutaj centra biznesowe i rozrywkowe..


Po lewej stronie promenady, w samym sercu dzielnicy biznesowej 
i rozrywkowej miasta Ho Chi Minh, wznosi się wysoko w górę Regus Me Linh Point Tower - nowoczesny budynek komercyjny, centrum biznesu, którego najemcami są firmy specjalizujące się w elektronice, bankowości, logistyce itp. Budynek ma 21 pięter, na których znajdują się głównie biura. 
Został zbudowany w 1999 roku.


Centralna dzielnica miasta – Dystrykt 1, to mieszanka budynków handlowych, biurowych i dużych hoteli. Główne instytucje rządowe i biura znajdują się w odległości spaceru od Regus Me Linh Point Tower, główne hotele w tym Renesans, Sheraton, Legenda i Park Hyatt w promieniu kilkuset metrów... Kolejny potężny wieżowiec obok którego przejeżdżamy to Bitexco Financial Tower, budynek należący do wietnamskiej firmy Bitexco Group. Wznosi się on 68 pięter w górę, ma wysokość 262,5 metrów, co czyni go najwyższym budynkiem w mieście i 3-cim najwyższym w Wietnamie. 
Wieża została wykonana przez francuską firmę AREP i znanych architektów JM Duthilleul, E. Tricaud oraz światowej sławy wenezuelskiego architekta Carlos Zapata. Zapata projektując wieżowiec Bitexco Financial Tower, czerpał inspirację z kształtu lotosu, narodowego kwiatu Wietnamu. 
Wieża została oficjalnie otwarta w dniu 31 października 2010.


Po 20 minutach jazdy autokar zatrzymuje się na jednym z parkingów 
w centrum miasta. Dzisiaj rdzeń miasta nadal zdobi szereg szerokich zielonych bulwarów, kolorowych ukwieconych alejek, parków zieleni 
i eleganckich francuskich kolonialnych budynków zabytkowych. 
Większość atrakcji turystycznych znajduje się właśnie tutaj, w Dystrykcie 1, w niewielkiej odległości od siebie. Do najbardziej znanych budowli 
w centrum miasta należy: Ratusz Miejski - City Hall Ho Chi Minh, Teatr Miejski - Saigon Opera House, zabytkowa Poczta Główna – Sajgon Central City Post Office, Bazylika Notre Dame Saigon, świątynia Thien Hau oraz stare hotele i budynki użyteczności publicznej, pochodzące z epoki kolonialnej Francji.


HOTEL DE VILLE – RATUSZ SAJGON
W głębi centralnego Bulwaru Hue Nguyen, przy ulicy Le Thanh Ton, pośród zieleni klombów i gazonów z kolorowymi kwiatami, ukazuje się piękny, podłużny, zdobiony fronton budynku w delikatnym żółtym odcieniu murów, pokryty ceglastą dachówką. Pośrodku budowli wznosi się wieża zegarowa 
z zatkniętą na jej szczycie czerwoną flagą narodową Wietnamu..


Ten uroczy budynek, prezentujący doskonałe architektoniczne cechy francuskiego stylu kolonialnego, to obiekt pełniący na przestrzeni lat kilka funkcji. Początkowo, do roku 1954 mieścił się w nim Hotel de Ville, następnie w latach 1954/75 budynek przekształcono w Ratusz i Urząd Miasta Sajgon, a po roku 1975 został zamieniony w siedzibę Biura Komitetu Ludowego Ho Chi Minh.


Budowla ta jest obecnie jednym z najsłynniejszych zabytków miasta Ho Chi Minh. Jej budowa rozpoczęła się w marcu 1898 roku, a została ukończona 
w 1908 roku. Budynek jest wzorowany na paryskim Ratuszu. Podobno zaprojektowany został przez słynnego francuskiego architekta P. Gardes’s, który wyeksponował w nim bryłę głównej sali i ciągi prostokątnych skrzydeł. Na dachu budynku znajduje się słynna dzwonnica, umieszczona na piedestale w formie piramidy. Obecność dzwonnicy nawiązuje do architektury renesansowej i jest to cecha wspólna dla większości europejskich ratuszy. Ponieważ ratusz to budynek rządowy, nikt inny poza urzędnikami i sprzątaczkami nie ma do niego wstępu. Musimy zatem nacieszyć się jego widokiem zewnętrznym.. Wygląda naprawdę imponująco…


Na terenie małego, malowniczego parku, stworzonego przed frontem ratusza, pośrodku niewielkiego placu ustawiono duży posąg samego wujka Ho (Ho Ci Minha), siedzącego i nauczającego wietnamskie dziecko.


TEATR MIEJSKI - SAIGON OPERA HOUSE
Ruszamy „z buta” w dalszą wędrówkę. W odległości 300 metrów od bulwaru na którym stoi Ratusz, za skrzyżowaniem ulicy Le Thanh Ton z ulicą Dong Khoi wznosi się kolejna ciekawa budowla miejskiego centrum, będąca przykładem doskonałej francuskiej kolonialnej architektury w Wietnamie. Jest to Teatr Miejski Ho Chi Minh City, znany również jako Saigon Opera House lub Opera Ho Chi Minh. Zbudowany został w 1897 roku jako Opéra de Saigon. Swoje szczególne kształty i zdobienia zawdzięcza pracy architekta Félix Oliviera oraz nadzorującym budowę architektom: Ernestowi Guichard i Eugène Ferret. Teatr Miejski jest mniejszą repliką Opery w Hanoi, która została wybudowana w latach 1901 i 1911. Swym kształtem wzoruje się na Operze Garnier w Paryżu. Po roku 1956 budynek był używany jako siedziba Niższej Izby Zgromadzenia Narodowego Wietnamu Południowego. Dopiero w 1975 roku został ponownie przywrócony do funkcji teatru..


Architektura
Styl architektoniczny Teatru Ho Chi Minh wypływa z ekstrawaganckiego stylu Trzeciej Republiki Francuskiej, z charakterystyczną wejściową fasadą, naśladującą fronton muzeum Petit Palais, które zostało zbudowane w tym samym roku we Francji. Budynek ma wypoczynkowy parter oraz usytuowaną powyżej dwupoziomową widownię. Początkowo był w stanie jednorazowo pomieścić 1800 osób. Obecnie pojemność opery to 500 miejsc. Konstrukcja wszystkich napisów, wystrój wnętrz oraz meble zostały wykonane przez francuskich artystów na terenie Francji, a następnie przetransportowane drogą morską do Wietnamu. Zgodnie z ówczesnymi standardami wietnamskimi, początkowo fasada teatru została dodatkowo ozdobiona napisami i reliefami w tutejszym stylu, podobnymi do tych 
w Ratuszu, ale zostało to skrytykowane jako zbyt ozdobne i niepasujące motywy architektoniczne. W roku 1943 część tej dekoracji została usunięta, ale część została przywrócona przez władze miasta na 300-lecie Sajgonu 
w 1998 roku.


Historia budowy.
Po inwazji Francji w 1863 roku na tereny dzisiejszego Wietnamu (ówczesny region Kochinchina), zachodni teatr stał się niezwykle popularny w Sajgonie. W początkowych latach zawiązania się francuskiej kolonii, francuscy koloniści zaprosili pierwszą trupę teatralną do Sajgonu, aby w willi francuskiego admirała na Placu Clock (obecnie róg ulic Dong Du i Dong Khoi) zaprezentowała spektakl dla francuskiej legii. Przez ponad dziesięć lat po przybyciu na te tereny europejskich osadników, gościnne występy francuskich grup teatralnych odbywały się regularnie w Salle de Spectacles - serii drewnianych budynków, które zostały sprowadzone z Singapuru 
w formie zestawu i zmontowane w latach 1861-1862 dla francuskiego gubernatora Sajgonu, admirała Louis-Adolphe Bonarda.
Poniżej – rycina przedstawiająca występ francuskiego zespołu teatralnego 
w Salle de Spectakles.


Niestety pierwszy teatr w Sajgonie zbudowany z drewna, został zniszczony przez pożar w 1881 roku. Odbudowano go w następnym roku, przy użyciu bardziej trwałych materiałów. Opisując ten drugi teatr w 1887 roku, gazeta Le Figaro relacjonowała: "Jest to prosta i bardzo prymitywna architektura - ale nie da się spalić !.." Dwie dekady później, George Dürrwell napisze nostalgicznie o tym teatrze takie zdanie -.."tak mały i tak prosto urządzony, ale tak przytulny i kameralny, otoczony trawnikami i cieniu dużych drzew." 
Poniżej – drugi Teatr Sajgon murowany - rok 1893


Już w 1893 roku władze podjęły decyzję, że miastu Saigon potrzebny jest większy i bardziej imponujący budynek teatru, który lepiej odzwierciedli wielkość i chwałę francuskiego imperium na tym terenie. W 1895 roku zorganizowano konkurs na projekt budynku teatru. Spośród trzech finalistów sędziowie ostatecznie wybrali projekt Eugène Ferret, który był inspiracją wzorowaną na budynku Petit Palais w Paryżu. Prace rozpoczęły się pod koniec 1896 roku, a budowa trzeciego, obecnego „Teatr Saigon” została ukończona pod koniec 1899 roku. Jego uroczyste otwarcie nastąpiło 15 stycznia 1900 roku. I choć znaczny koszt budowy tego teatru - ponad 2,5 mln franków - wywołał wiele krytyki zarówno w kolonii i we Francji, to francuskie gazety rozpisywały się w samych superlatywach nad budowlą zaprojektowaną przez Ferreta. Le Monde opisał teatr jako "cud architektury" zaś czasopismo L'Indo-Chine komentowało: "Budowla jest bardzo dobrze zaprojektowana, niemalże luksusowo i sprytnie skonstruowana na potrzeby sztuk teatralnych, w zupełnie nie do pogodzenia warunkach klimatycznych" 
Poniżej - fotki archiwalne przedstawiające budynek nowego teatru z roku 1909. (fot. archive saigoneer com.)


Teatr Saigon pomimo krytyki wielkich kosztów utrzymania, aż do końca 1920 roku otrzymywał dużą roczną dotację na organizację widowisk operowych, operetek, opery komicznej i komedii, zatrudniając francuskie przedsiębiorstwa teatralne. W kolejnych latach, na tle kryzysu gospodarczego i rosnącej konkurencji ze strony innych miejsc rozrywki, samorząd Sajgonu „wyciągnął wtyczkę” z dopływem pieniędzy. 
Podczas późniejszego okresu kolonialnego budynek teatru był niemal wyłącznie wynajmowany do organizowania amatorskich imprez 
i okolicznościowych uroczystości galowych. Podczas japońskiej okupacji Indochin (1940-1945), władze francuskie Vichy przystąpiły do eliminacji widocznych symboli agonii III Republiki Francuskiej na fasadzie teatru, która została całkowicie przebudowana. W 1944 roku budynek został poważnie uszkodzony przez bombardowania alianckie. Teatr przez kilka lat przestał całkowicie funkcjonować.
Poniżej – budynek Teatru pod koniec lat 40-tych z całkowicie przebudowaną fasadą.


 Po podstawowych naprawach przeprowadzonych początkiem 1950 roku, 
w następstwie porozumienia genewskiego, teatr został wykorzystany 
w 1954 roku, jako tymczasowe schronienie dla bezdomnych francuskich cywilów przybywających z Północnego Wietnamu. Po 1955 roku budynek teatru został całkowicie odnowiony i przekształcony w siedzibę Zgromadzenia Narodowego. Kiedy w 1967 roku została zmieniona Konstytucja Republiki Wietnamu, tworząc dwuizbowy parlament, stał się siedzibą Niższej Izby Zgromadzenia Narodowego Wietnamu Południowego. Kilka lat po upadku Sajgonu w 1975 roku, budynek został przywrócony 
do swojej pierwotnej roli teatru. Ponownie otwarty w 1982 roku, został całkowicie odremontowany w latach 1995/98 przy udziale rządu francuskiego, z pomocą najlepszych architektów oraz historyków, którzy chcieli przywrócić murom oryginalny, kolonialny wygląd z końca XIX wieku.. W ramach tego projektu Teatr Miejski został także wyposażony 
w nowoczesny osprzęt elektryczny, klimatyzację, oświetlenie i nagłośnienie, urządzenia przeciwpożarowe itp.. Odnowiono i uzupełniono wiele pierwotnych, oryginalnych elementów architektonicznych i dekoracyjnych, w tym kamienne werandy i białe kamienne posągi przy wejściu, podłogi wyłożono granitowymi kafelkami, podwieszono piękne żyrandole, w holu i przy schodach umieszczono posągi z brązu, łukowe ściany audytorium przyozdobiono płaskorzeźbami. Okazją do tak gruntownego remontu była 300 rocznica powstania miasta Sajgon. Ostatnie „odświeżenie” elewacji przeprowadzono w 2009 roku. A tak wygląda obecnie piękna fasada  
Teatru Miejskiego Ho Chi Minh oraz jego wnętrza..


Skutery i uliczni sprzedawcy..
Po krótkim postoju przed budynkiem Teatru Miejskiego ruszam za wietnamskim przewodnikiem w kierunku kolejnych, zabytkowych budowli Ho Chi Minh.. W planie marszruty mamy teraz wizytę w Bazylice Notre Dame Saigon. Ażeby dotrzeć w rejon bazyliki, musimy przejść jedną z głównych arterii Dzielny Centralnej - ulicą Dong Khoi, około 0,5 km w kierunku północno-zachodnim. Ruch na głównych ulicach przecinających Dzielnicę 1 czyli centrum miasta, jest ogromny. I choć na zegarku dochodzi dopiero godzina 10-ta przed południem, a do godzin szczytu jest jeszcze pół dnia, to ulicami mkną nieprzerwaną falą tysiące pojazdów. Dominują oczywiście skutery, które ustawiają się na czerwonym świetle skrzyżowań niczym tabun koni w boksach do Wielkiej Pardubickiej. Stając na chodniku i obserwując nieustającą falę jednośladów, ma się wrażenie jakby jeździły nieprzerwanie w kółko, zawracając gdzieś za miastem na jakimś rondzie.. 
Jak już wspomniałem, w Ho Chi Minh na 9 milionów ludzi przypada 
6 milionów skuterów. Pieszy musi tutaj sam troszczyć się o swoje bezpieczeństwo i lepiej, żeby wzorem miejscowych chodził w masce, 
bo od spalin aż się kręci w głowie.


Kiedy maszeruję chodnikiem, obserwując uliczny ruch, nagle zauważam dziwnie przykucniętą osobę przy krawędzi jezdni. Osobliwa postać przyczajona na skraju chodnika ze stojącymi obok drewnianymi nosidełkami, na których zawieszono wielkie metalowe misy z jakimiś naczyniami i pojemnikami, to uliczny handlarz oferujący przekąski i pożywienie. Kiedy przyczajony sprzedawca podnosi się i zabiera swoje nosidła, ruszając w inny rewir ulicy, wyjaśnia się jeszcze jedna sprawa. Jego dość nienaturalna pozycja podczas przesiadywania na krawężniku chodnika wynikała z dużego garbu, jaki wyrósł mu na plecach..


Wietnamska ulica to gastronomiczny raj. Uliczne menu zmienia się 
w zależności od pory dnia. Potrawy słyną z fantazyjnych połączeń warzyw, owoców i ryb, a kuchnia czerpie z tradycji francuskiej kolonii. 
Dużo kosztowałem na ulicznych straganach i zaręczam, że wyżerka jest doskonała i za drobne pieniądze. Można co prawda nabyć tutaj także potrawkę z psiny, której za żadne skarby bym nie wziął do ust, ponieważ psy w całym moim życiu to wierni towarzysze i przyjaciele, ale jest tyle innych pysznych dań, że można przebierać godzinami..


Żarcie, żarciem, ale takie delikatne „deserki” jak widać na fotce poniżej, na pewno są pyszne i niskokaloryczne....


Po kwadransie marszu ulicami dawnego Sajgonu docieramy do dużego, narożnego placu, u zbiegu ulic Cong xa Paris i Nguyen Du. Na południowej stronie ulicy Nguyen Du wznosi się kilka wieżowców będących centrami biznesu, bankowości itp. Jeden z nich zasługuje na chwilę uwagi, ponieważ różni się od innych, typowych wysokościowców, stylem architektonicznym. Zewnętrzna elewacja kilku połączonych ze sobą prostopadłościanów, wypełniona jest zielonym szkłem okien i klatek schodowych. 
Niski wejściowy pawilon przypomina miniaturowy meczet z zaokrągloną kopułą.


Jest to budynek Metropolitan Building mieszczący kilka ważnych instytucji państwowych. Na 10 piętrze znajduje się Konsulat Generalny Kanady w Ho Chi Minh. Świadczy on usługi konsularne i prowadzi sprawy dyplomatyczne Kanady oraz nawiązuje współpracę z rządem Wietnamu w kwestiach międzynarodowych.


KATEDRA NOTRE-DAME SAIGON
Po drugiej stronie ulicy, na dużym narożnym placu wznosi się budowla, która jest zapisana w naszym dzisiejszym grafiku zwiedzania. 
Ten niepokaźny na pierwszy rzut oka kościół katolicki, to Katedra Notre-Dame Saigon zwana oficjalnie Bazyliką Matki Boskiej Niepokalanego Poczęcia.


Katedra założona przez francuskich kolonistów, została zbudowana w latach 1863 i 1880. Posiada dwie dzwonnice, osiągając wysokość ponad  
60 metrów.


Na placu przed bazyliką, pośród zieleni i kolorowych kwiatowych klombów, na granitowym cokole ustawiono posąg Matki Boskiej Królowej Pokoju. Zanim obejrzę dokładnie budynek katedry, kilka zdań na temat ciekawego faktu związanego z owym posągiem..


Posąg Matki Boskiej
W ogrodzie kwiatowym przed katedrą, kilkadziesiąt lat temu stał pomnik 
z brązu Pierre Josepha Georges Pigneau de Behaine –francuskiego duchownego-dyplomaty, katolickiego misjonarza, który swym działaniem 
w drugiej połowie XVIII wieku, wielce zasłużył się dla Wietnamu 
i Wietnamczyków. Pomnik powstał we Francji. Ze względów politycznych, 
w 1945 roku pomnik został usunięty, ale cokół pozostał. W 1959 roku biskup Joseph Pham Van Thien, w którego jurysdykcji znalazła się parafia Saigon, wziął udział w Kongresie Maryjnym odbywającym się w Watykanie 
i zamówił w Rzymie granitowy posąg Matki Boskiej Królowej Pokoju
Gdy pomnik przybył do Sajgonu w dniu 16 lutego 1959 roku, został uroczyście zainstalowany na pustym cokole wraz z tablicą „Regina Pacis Ora Pro Nobis" (Królowo Pokoju módl się za nami).


Łzy posągu
W październiku 2005 roku wśród mieszkańców miasta rozeszła się wiadomość, że posąg Matki Boskiej roni łzy. Fakt ten przyciągnął na plac tysiące ludzi, zmuszając władze do zatrzymania ruchu wokół katedry. 
Po bliższym oglądnięciu posągu, duchowni z Kościoła katolickiego 
w Wietnamie nie potwierdzili, jakoby figura Maryji Dziewicy roniła łzy, jednak nawet tymi zapewnieniami nie udało się rozproszyć ogromnego tłumu, który jeszcze przez kilka dni zbierał się na placu przed posągiem.


Historia budowy katolickiego kościoła w Sajgonie.
Po podboju terytorium Kochinchina i Sajgonu przez Francuzów, Kościół katolicki utworzył wspólnotę i rozpoczął posługę bożą dla religijnych francuskich kolonizatorów. Pierwszy kościół został zbudowany na dzisiejszej ulicy Ngo Duc Ke. Nie istniały wietnamskie Pagody, która zostały porzucone w czasie wojny, dlatego francuski Biskup Lefevre, postanowił założyć Pagodę-kościół. Jednak ten przybytek boży był za mały, tak więc, w 1863 roku, admirał-gubernator Louis Adolphe Bonard postanowił zbudować drewniany kościół na brzegu kanału Charner. Biskup Lefevre położył kamień węgielny pod budowę kościoła w dniu 28 marca 1863 roku. 
Dwa lata później prace zostały zakończone, a budowlę nazwano po prostu "Saigon Kościół". Chyba jednak za słabo został ów kościółek poświęcony, 
bo po pewnym czasie wręcz zżarły go termity, a wszystkie nabożeństwa 
w tym czasie odbywały się w gościnnym salonie pałacu gubernatora francuskiego. Pałac ten zamieniono później w seminarium, do czasu aż nie ukończono budowy Katedry Notre-Dame. Kiedy ogłoszono konkurs na plany katedry, ponownie zwycięski okazał się projekt admirała Louis Adolphe Bonarda, który został przyjęty do realizacji budowy..

Początkowo proponowane były trzy miejsca budowy, w których miała stanąć katedra, w końcu zdecydowano na obecną lokalizację – róg ulic ulic Cong xa Paris (Komuny Paryskiej) i Nguyen Du. Wszystkie potrzebne materiały budowlane zostały przywiezione z Francji. Zewnętrzne ściany katedry wymurowano z czerwonej cegły sprowadzonej z Marsylii. 
Ich jasny, naturalny czerwony kolor zachował się do dziś. 
W dniu 7 października 1877 roku biskup Izydor Colombert położył pierwszy kamień w ceremonii inauguracyjnej. Budowa katedry trwała trzy lata. 
Na Wielkanoc dnia 11 kwietnia 1880 roku odbyła się ceremonia zakończenia budowy  i uroczyste błogosławieństwo w obecności gubernatora Kochinchina – Charlesa Le Myre de Vilers. Całkowity koszt budowy wyniósł 2,5 miliona franków francuskich. W 1895 roku dodano do bryły katedry dwie wieże dzwonnicze, każda o wysokości 57,6 m oraz sześć dzwonów 
z brązu o łącznej masie 28,85 ton. Na szczycie każdej wieży zamontowano krzyż wysoki na 3,5 m, szeroki na 2 m o wadze 600 kg. Całkowita wysokość katedry do końca krzyża wynosi dokładnie 60,5 m.
Poniżej – Bazylika Notre-Dam Saigon rok 1907.


Status bazyliki
Katedra została nazwana - Saigon Chief Katedra (Główna Katedra Sajgonu). W 1962 roku papież Jan XXIII namaścił budynek Saigon Chief Katedra i przyznał mu status bazyliki. Od tego czasu katedra została nazwana Saigon Bazylika Notre Dame Cathedral. 
Aby uwidocznić całą bryłę budynku Bazyliki, przechodzę na jej tyły..
Poniżej - widok ścian Bazyliki od wschodniej i zachodniej strony.


Poniżej – widok Bazyliki z 10 piętra luksusowego centrum handlowego Diamond Plaza.


Sfotografowałem i obszedłem katedrę ze wszystkich stron, możemy zatem wejść do jej wnętrza.. Na frontowej ścianie znajdują się trzy łukowe wejścia – dwa boczne w wieżach oraz centralne pośrodku, które otwierane jest podczas większych uroczystości.. Widnieje nad nim napis „Deo Optimo Maximo – Beateque Marice Virgini – Immaculate 1880”


Bocznymi drzwiami wkraczam do wnętrza Bazyliki.. Od razu otacza mnie delikatny chłód kościelnych murów i lekki półmrok, rozproszony promieniami słonecznymi, wpadającymi przez górne, witrażowe świetliki. 
Duże, przestronne wnętrze posiada wszystkie architektoniczne cechy typowej bazyliki. Podłużna, prostokątna przestrzeń podzielona jest ozdobnymi, łukowymi podcieniami na trzy części – centralną nawę główną oraz dwie nawy boczne. Poszczególne nawy pokryte są oddzielnymi dachami, a nawa centralna jest dużo wyższa od bocznych, co umożliwia doświetlenie wnętrza przez pas górnych okien. Strop wykonano w formie typowego sklepienia krzyżowego, charakterystycznego dla architektury romańskiej. Na czarno-białej marmurowej posadzce ustawiono dwa rzędy prostych, drewnianych ław. W głębi nawy głównej skromne, półokrągłe prezbiterium z wizerunkiem Jezusa na krzyżu i figurą Matki Boskiej. 


 W bocznych wnękach okiennych piękne, kolorowe witraże przedstawiające sceny z życia Jezusa. Na ścianach widoczne liczne tabliczki z nazwiskami 
i podziękowaniami dla darczyńców Bazyliki.. Miejsce ciche, pełne mistycznego klimatu. Czas jednak biegnie nieubłaganie i muszę zbierać się 
w dalszą wędrówkę.


SAIGON CENTRAL POST OFFICE
Siedziba Centralnego Urzędy Pocztowego
Prawie cała ekipa znajomych opuściła już katedralne mury i pomaszerowała dalej. Zwijam sprzęt i ruszam za nimi.. Kolejny obiekt do odwiedzenia, to równie piękny, zabytkowy budynek Centralnego Urzędu Pocztowego – Saigon Central Post Office. Budynek poczty znajduje się dosłownie „rzut beretem” od Bazyliki Notre-Dame. Dzieli je odległość 150 metrów i trzeba tylko przejść na drugą stronę bulwaru Cong xa Paris, przez zielony plac Komuny Paryskiej.


Budynek został wzniesiony w okresie kolonialnym pod koniec XIX wieku,  
w latach 1886-1891, kiedy Wietnam był częścią francuskich Indochin. 
Został zaprojektowany przez Auguste Henri Vildieu, Alfreda Foulhoux oraz słynnego architekta paryskiej wieży – Gustave Eiffela. Spoglądając na piękna fasadę budynku można łatwo dostrzec architektoniczną mieszankę gotyku, renesansu i wpływów francuskich. Obecnie jest dużą atrakcją turystyczną miasta.


Budynek wewnątrz jest przestronny z dużą ilością miejsca. 
Sufit zaprojektowano w kształcie łuku. Poszczególne segmenty łukowe zostały wsparte na dwóch rzędach stalowych słupków. Taka konstrukcja sprawia, że wnętrze nabiera wspaniałego, stabilnego wyglądu. 
Ponadto, wnętrze budynku wygląda wręcz idealnie, biorąc pod uwagę wkomponowane w strop ozdobne łukowe okna i górne świetliki. 


Każdy odwiedzający po raz pierwszy tę piękną budowlę, może naprawdę poczuć się jak na eleganckim XX-wiecznym, europejskim dworcu kolejowym, a nie na poczcie azjatyckiego kraju. Wnętrze wyposażono 
w bogato zdobione meble, podłogę pokryto piękną, kafelkową mozaiką 
o wspaniałym wzorze, a ściany i ozdobne kasetony odmalowano w ciepłym, pastelowym kolorze.


Niezwykłości wystroju wnętrza dopełniają dwa rzędy pięknych, drewnianych, bardzo eleganckich, zabytkowych kabin telefonicznych, które pozostały niezmienne od czasów kolonialnych. Jest ich w sumie 14. Ciekawym elementem dekoracyjnym kabin są zegary, wskazujące dokładny czas w 10 różnych stolicach świata. Poczta oferuje wszystkie rodzaje tradycyjnych usług pocztowych, jak mailing, sprzedaż pocztówek, znaczków itp..


Podziwiając te piękne, zabytkowe wnętrza warto zwrócić szczególną uwagę na dwa ścienne malowidła, widoczne ponad rzędami kabin telefonicznych. Są to malowane na tynku dwie mapy, które zostały stworzone zaraz po tym jak zbudowano Urząd Pocztowy. Patrząc od wejścia, na lewej ścianie pomieszczenia ponad kabinami telefonicznymi znajduje się mapa Południowego Wietnamu i Kambodży, zatytułowana Lignes telegraphiques du Sud Wietnam et Cambodge 1892” co w tłumaczeniu znaczy "Linie telegraficzne Południowego Wietnamu i Kambodży 1892".


Druga mapa na prawej ścianie to mapa dawnego Saigonu. Zatytułowana jest Saigon et ses edvirons 1892”  co w tłumaczeniu znaczy "Saigon i jego okolice 1892".


Sfotografowałem wnętrza, zakupiłem kilka fajnych, kolorowych znaczków do mojej kolekcji, podstemplowałem karty pocztowe z Sajgonu okolicznościowymi stemplami, mogę zatem ruszać w dalszą wędrówkę.. Kolejny punkt dzisiejszego zwiedzania to Pagoda Thien Hau – niewielka, piękna chińska świątynia o nieziemskim klimacie i majestatycznym wyglądzie wnętrz, zbudowana przez Chińczyków w XIX wieku. Znajduje się ona 
w chińskiej dzielnicy Cho Lon w Dystrykcie 5 miasta Ho Chi Minh. 
Od centrum miasta, w którym obecnie się znajdujemy, to odległość około  
5 km, trzeba więc podjechać autokarem, by nie zaliczać na nogach zbędnych kilometrów po zatłoczonych uliczkach Ho Chi Minh. Wsiadamy do naszego środka lokomocji, przy okazji schładzając się w klimatyzowanym wnętrzu i uzupełniając płyny schłodzoną wodą mineralną, prosto z autokarowej lodóweczki.. Zanim zdążyłem porządnie się usadowić, zamienić kilka zdań z moim przyjacielem Jorgusiem i pstryknąć parę fotek 
w czasie przejazdu przez zatłoczone miejskie uliczki Sajgonu, autokar powoli dojeżdżał do celu kolejnej wizyty..


Poniżej – uliczny wietnamski Edward Nożycoręki czyli facet ostrzący nożyczki..


Wysiadamy w wąskiej, zaśmieconej uliczce, ciasno zabudowanej sklepikami 
i piętrowymi, obskurnymi domami, pomalowanymi w większości na żółty kolor. Nic dziwnego jesteśmy przecież w chińskiej dzielnicy Cholon, takim Wietnamskim Chinatown. W pierwszej chwili, miejsce to nie robi na mnie zbyt miłego wrażenia. W porównaniu z bogatym biznesowym centrum 
Ho Chi Minh, pełnym zieleni, „wypasionych” wieżowców, sklepów 
i zabytków, tutaj czuję się jakbym zajechał do bardzo ubogich krewnych 
na podmiejskie zadupie..


Ruszam za młodym wietnamskim przewodnikiem, który zapewnia, że do chińskiej pagody mamy dosłownie parę kroków.. Po chwili okazuje się, 
że mówił prawdę.. Za rogiem wąskiej uliczki wychodzimy na nieco szerszą handlową ulicę Nguyen Trai. Po kilkudziesięciu metrach zatrzymujemy się przed betonowo-stalowym ogrodzeniem, za którym widać wciśniętą pomiędzy dwa obskurne, piętrowe domy, małą niską pagodę wyglądającą na pierwszy rzut oka, niczym wiejska chatka pokryta eternitem. Czyżby to była zapowiedziana chińska świątynia..??? Hmmm, początkowo ogarnia mnie coś w rodzaju zawodu, ale jak to mówią – Nie ocenia się konia po ogonie, a faceta po grzywie – kurde a może odwrotnie??.. Trzeba zaczekać na rozwój wydarzeń..


Chińska pagoda CHUA BA THIEN HAU
Zanim wejdziemy do środka, jak zwykle kilka słów wprowadzenia..
Chua Bà Thiên Hau - Pagoda Pani Thien Hau jest jedną z najstarszych chińskich świątyń w mieście Ho Chi Minh. Zbudowana została około  
1760 roku przez chińskich emigrantów, którzy przybyli do dawnej stolicy Wietnamu w XVIII wieku. Na przestrzeni lat była kilkakrotnie odrestaurowana: w roku 1800, 1842, 1882, 1890 i 1916. 
Wiele z materiałów użytych do budowy pagody zostało sprowadzonych 
z Chin. Świątynia znajduje się w centrum pierwszych budynków osadników, tworzących w późniejszych latach chińską dzielnicę Cholon (Chinatown).


Ta niewielka świątynia-pagoda, utrzymana w klimacie wyciszenia i zadumy, została poświęcona Thien Hau - Pani Morza, bogini morza i opiekunce żeglarzy, która tak po prawdzie nie jest ani buddyjskim, ani taoistycznym bóstwem.. Jej kult jest bardzo rozpowszechniony w wielu azjatyckich krajach, a także w Australii. Często nazywana jest boginią Mazu.. 
Poniżej – Posąg Mazu -Tajwan


Legenda o THIEN HAU – Pani Morza.
Thiên Hau (Pani Morza) jest bóstwem tradycyjnej chińskiej religii, czczonym przez społeczność żeglarzy w portowych miastach południowych Chin, 
na Tajwanie, w Hongkongu, Birmie, Tajlandii, Filipinach Malezji, Japonii, 
w Azji Południowo-Wschodniej, Australii i Stanach Zjednoczonych jako bogini Mazu. Wersji legendy o Thien Hau jest kilka. Ja przytoczę jedną 
z nich, moim zdaniem najciekawszą..
Według tej legendy, 23 marca 960 roku (w okresie dynastii Song) rybakowi o imieniu Lin Yuan mieszkającemu na wyspie Meizhou, urodziła się córka, jako siódme dziecko w rodzinie. Kiedy przyszła na świat w ogóle nie płakała, więc dostała imię Lin Moniang czyli "Cicha dziewczyna".. Mimo, że Lin Moniang wychowywała się nad brzegiem morza, stosunkowo późno, 
bo dopiero w wieku 15 lat zaczęła pływać, jednak już wkrótce stała się doskonałym pływakiem. Dziewczyna często nosiła na sobie czerwone szaty. Stojąc na wysokim brzegu w czerwonej sukience, z czerwonym lampionem w ręku, widoczna była z daleka i jak latarnia morska wskazywała w trudnych warunkach pogodowych drogę do domu rybackim łodziom.


Legenda powiada, że Lin Moniang posiadała niezwykłą zdolność. Podczas modlitwy zapadała w senny trans i opuszczała wtedy swoje ciało. 
Ojciec i bracia Lin Moniang byli rybakami. Pewnego dnia, gdy ojciec wraz 
z dwójką braci wypłynęli łodzią na morze, rozpętał się potężny sztorm. Rodzina obawiała się, że mogą zginąć w odmętach morskich fal. W środku tej burzy Moniang zaczęła się modlić za życie ojca oraz braci i zapadła 
w trans. We śnie przeniosła się w miejsce na morzu, gdzie o życie walczyli bracia z ojcem. Dziewczyna starała się im pomóc. Niestety uratowała tylko dwóch braci, natomiast ojca pochłonęło morze i utonął.


Ta wersja legendy powiada, że Moniang zginęła w 987 roku mając 28 lat, kiedy wspięła się na szczyt góry i spadła w dół. Jej dusza poleciała do nieba, by mogła stać się boginią Mazu. Od tego czasu świadomie pomaga rybakom. Za każdym razem, kiedy łodzie rybackie na morzu są  w niebezpieczeństwie, rybacy wzywają swą opiekunkę na pomoc.


Bogini Mazu towarzyszą dwaj bracia - Tysiącmilowe Oko (Chien Li Yen) oraz Ucho Śledzące Wiatr (Shunfeng Er), znani wcześniej jako bezlitośni generałowie z dynastii Shang – Kao MingKao Chuch. Zginęli oni podczas bitwy i jako duchy nawiedzali pole walki. Tam spotkała ich Mazu
Bracia zakochali się w niej i odtąd zaczęli zabiegać o jej uczucia. 
Aby zakończyć miłosną rywalizację Mazu rzuciła im wyzwanie: będzie z nimi walczyć. Jak przegra to pozwoli się poślubić, jeśli jednak wygra, to oni będą służyć jej na zawsze. Wygrała i obaj służą jej wiernie, wypatrując 
i nasłuchując tych, którzy potrzebują na morzu pomocy. Typowa chińska legenda, którą bardzo łatwo zwizualizować i zobaczyć te furkoczące 
w powietrzu jedwabne szarfy, przecinane nagłymi błyskami mieczy.


W świątynnych murach pagody THIEN HAU..
Po takiej dawce historii i legend, czas obejrzeć dokładnie całą pagodę.. 
Do świątyni wchodzi się przez żelazną bramę, w odgradzającym ją od ulicy parkanie. Przed pagodą znajduje się niewielki betonowy dziedziniec. Zanim wkroczę w świątynne progi zatrzymuję się na moment, by sfotografować piękne elementy architektoniczne, zdobiące szczyt dachu pagody..


Dioramy – porcelanowe cudeńka
Dach świątyni wypełniony jest mnóstwem delikatnych i precyzyjnie wykonanych małych, porcelanowych figurek, prezentujących tematy 
z chińskiej religii i legend. Owe piękne dioramy będące formą trójwymiarowej, plastycznej makiety, przedstawiają sceny historyczne, scenki z życia 19-wiecznego chińskiego miasta, kolorowe postacie kupców, handlarzy i żeglarzy europejskich, a także postacie z legend, demony, zwierzęta, smoki walczące o perłę itd.


Po przekroczeniu progów świątyni i przejściu do wnętrza przez ozdobną metalową bramę z chińskimi napisami, w zadaszonym przedsionku po lewej 
i prawej stronie pomieszczenia znajdują się dwa ołtarzyki, a w nich kolorowe figurki.



Dla Chińczyków świątynia Thien Hau jest uważana za „wspólny dom” wielbienia kilku bóstw. Poza głównym obiektem kultu bóstwa Pani Morza (Thien Hau), ludzie przychodzą tutaj czcić również innych bogów. 
Ołtarz po prawej stronie poświęcony jest bogu Phuc Duc, ołtarz po lewej bóstwu Quan Wang Ta Mon. Wchodzący wierni wybierają sobie „swoje” bóstwo po lewej lub po prawej stronie, któremu oddają cześć i składają ofiarę zapalając symboliczne kadzidełko.
Poniżej – Posąg boga Phuc Duc jednego z głównych bóstw świątyni, który chroni ziemię i ludzi. Posąg znajduje się w prawym ołtarzu.


Poniżej - Posąg przy wejściu na lewo - bóstwo Quan Wang Ta Mon...



Obok jednej z kapliczek umieszczono pięknie wykonane kamienne stele 

z wykaligrafowaną legendą o Thien Hau.



Świątynia Thien Hau zbudowana jest w kształcie zamkniętego, częściowo zadaszonego wewnętrznego dziedzińca- atrium, otoczonego wysokimi murami z ciągiem podcieni i krużganków. Cały wewnętrzny obszar pagody składa się z 3 prostokątnych sektorów, przedzielonych dwoma miniaturowymi odkrytymi dziedzińcami, tworzącymi rodzaj naturalnych świetlików, które nie tylko wprowadzają dodatkowe ilości światła 
i przewiewnego powietrza, ale także powodują odprowadzenie na zewnątrz nadmiernej ilości dymu, z setek palących się tutaj kadzidełek ofiarnych. W końcowym sektorze świątyni znajduje się ołtarz, gdzie stoją trzy posągi bogini Thien Hau (Mazu)..Pośrodku pierwszego miniaturowego dziedzińca ustawiono rodzaj metalowego pieca, przypominającego grilla z wysokim kominem oraz wielką, wypełnioną piaskiem, kamienną czarę na kadzidełka.


 Kiedy przystaję na parę chwil w tym miejscu i spoglądam w górę, 
na ozdobnych gzymsach wewnętrznego zadaszenia dostrzegam kolejne piękne, porcelanowe, ozdobne dioramy.

Podobnie jak na zewnątrz budowli, prezentują one sceny z życia 19-wiecznego chińskiego miasta, muzyków grających na instrumentach, pary rozmawiające na balkonach, a także barwne postacie perskich kupców i europejskich żeglarzy oraz legendarnych demonów i zwierząt,..


W jednej ze scen, aktorzy przedstawiają fragment bitwy z historii o Trzech Królestwach chińskich. Ukazuje ona pojedynek na koniach generała Guan Yu i innego wojownika, którzy nacierają na siebie dzierżąc w dłoniach halabardy.


Kolejna scena przedstawia postacie trzech taoistycznych mędrców, reprezentujących długowieczność, płodność i dobrobyt. Wszystkie te niezwykle piękne, porcelanowe dioramy zostały wyprodukowane w dwóch znanych chińskich piecach garncarskich: Buu Nguyen i Dong Hoa, 
w 1908 roku..


Zabytkowe kadzielnice i palniki na kadzidło
Przechodzę przez mały dziedziniec pod zadaszenie, do środkowej części sanktuarium świątyni. Na ozdobnym podeście i w szklanych gablotach przechowywane są tutaj cenne, starożytne przedmioty. W jednej z gablot 12 dużych palników na kadzidło, wykonanych w czasach panowania chińskiego cesarza Guangxu (1886), zaś na podeście 5 pięknych, potężnych kadzielnic z brązu, także z tego okresu dziejowego.


Dwie kolejne przeszklone gabloty zawierają precjoza używane podczas uroczystych procesji, odbywających się w czasie barwnego festiwalu, organizowanego corocznie 23 marca na cześć bogini Thien Hau. Jest to jedna z najbardziej popularnych uroczystości Chińczyków mieszkających 
w Wietnamie i główne święto świątyni Thien Hau. Barwne, festiwalowe korowody przechodzą przez Chinatown ze śpiewem i tańcem, odzwierciedlając piękno w kulturze i języku chińskim.. 
Ceremonia rozpoczyna się rankiem 23 marca. W procesji wędrującej ulicami wokół świątyni, młodzi mężczyźni i kobiety ubrani w odświętne stroje niosą posąg bogini oraz ceremonialne przedmioty. Po procesji prezentują się zespoły taneczne, wykonujące taniec smoka, taniec lwa, 
przy akompaniamencie tradycyjnej muzyki.. 
Poniżej – Pięknie rzeźbiona, obszyta złotem Kadzielnica procesyjna oraz rzeźbiona złota łódź Pani Morza, noszona w lektyce podczas procesji..


Mistyczny zapach kadzideł…
Przechodzę teraz na drugi mały, odkryty dziedziniec, przesycony mdłym zapachem kadzideł. Unoszący się wokół dym momentami przesłania niemalże całkowicie widoczność.


W pięciu kamiennych kadzielnicach wypełnionych piaskiem, modlący się tutaj wierni umieszczają zapachowe kadzidełka na patyczkach. Są tutaj także specjalne stoły, służące wiernym do przygotowywania darów ofiarnych. Kolorowe ozdoby, kwiaty, sentencje religijne wypisane złotymi literami na czerwonych filarach atrium, dominacja czerwonego oraz żółtego koloru tworząca ciepło i zaufanie, potęguje nieziemski klimat tego miejsca..


Poruszanie się wewnątrz atrium w ciszy modlitwy, w obłokach falującego, pachnącego dymu unoszącego się w powietrzu z kamiennych kadzielnic, odbywa się jak w dziwnym transie. Dodatkowego efektu akustycznego dodają szeleszczące w podmuchach wentylatorów różowe paski papieru, pokryte chińskim kaligraficznym pismem.


Modlitwy unoszone z wiatrem ku niebu..
Te kolorowe karteczki, naklejone na bocznych ścianach świątyni 
i powiewające w podmuchach powietrza niczym malutkie flagi modlitewne, to zapisane przez wiernych modlitwy, intencje oraz prośby do bogini Thien Hau. Chińczycy uważają, że gdy wiatr powoduje szelest papieru, modlitwy unoszą się ku niebu do Thien Hau...


Spoglądam w górę.. Pod pułapem drewnianego zadaszenia podwieszono dziesiątki dużych, spiralnych, stożkowych, dymiących kadzideł, wirujących 
w podmuchach wiatru. Świątynia słynie z dużych pierściennych kadzideł, osiągających nawet 1 metr średnicy, które mogą się palić przez ponad miesiąc.


Turyści i wierni odwiedzający świątynię mają możliwość zakupu takiego spiralnego kadzidła i dołączenia do niego karteczki ze swoim nazwiskiem. Spirala jest zapalana i podwieszana u stropu przez obsługę świątyni za pomocą długiej tyczki. Kiedy smużki dymu kadzidła zaczynają unosić się 
w powietrzu do góry, znak to, że modlitwy wraz z dymem są przekazywane do bóstwa.. Chcąc by bogini Thien Hau wysłuchała także mojej modlitwy, postanowiłem zakupić takie stożkowo-spiralne kadzidło. Na różowej kartce papieru zapisałem nazwisko z prośbą o zdrowie. Przywiązałem karteczkę 
u góry stożka, jak polecił mi obsługujący. Następnie młody Chińczyk wziął kadzidło, zapalił jego koniec, podniósł je za pomocą długiej tyczki i powiesił pod sufitem obok innych kadzideł. Delikatnie potrącone podczas zawieszania inne spirale, sypnęły na nas popiołem niczym srebrny deszcz...


Główny Ołtarz bogini Thien Hau.
Przemierzając powoli całą długość świątyni, wkraczam do końcowego sektora, gdzie znajduje Ołtarz Główny bogini Thien Hau.. Wierni podchodzą do niego modląc się w skupieniu. Misternie rzeźbiony, drewniany Ołtarz Główny mieści trzy kolorowe posągi bogini Thien Hau. Każdy z posągów ma swoich dwóch opiekunów, których małe figurki znajdują się po bokach ołtarza.. Na ołtarzu wazony z kwiatami, kadzidełka, świeczniki i skrzynka na datki wspierające świątynię.. Dwa boczne ołtarze to także wnęki z posągami bogini Thien Hau..


Twarze posągów są w kolorze brązu, a ubrania i korony wielobarwne. Główna figura bogini Thien Hau wyrzeźbiona została z 1 metrowego drewnianego kloca. Przez długi czas, przed powstaniem tej świątyni, figura bogini była czczona w miejscowości Bien Hoa. W roku 1836, przeniesiona została tutaj. Dwa pozostałe mniejsze posągi to także wizerunki bogini Thien Hau. Kiedy spoglądam na nie z bliska, przypominają mi rosyjskie drewniane lalki-matrioszki, wkładane jedna w drugą. Posągi są odziane 
w czerwono-złote peleryny, obszyte bogatym haftem..


Dodatkową przestrzeń po obu stronach sanktuarium wypełniają ołtarze poświęcone Quan Thanh – bohaterowi historii Chin, niezwykle odważnemu generałowi chińskiej armii, który przyczynił się do powstania jednego 
z Trzech Królestw w chińskiej historii. Druga wnęka zawiera ołtarz  
Boga Fortuny.


Kończy się powoli czas przeznaczony na zwiedzanie tej kameralnej, niezwykłej chińskiej świątyni-pagody. Kierując się ku bocznemu wyjściu mijam jeszcze dwa piękne, zabytkowe dzwony, odlane z brązu..  
Świątynia Thien Hau (Pagoda Pani Thien Hau), jedno z najstarszych sanktuariów w historii chińskiego społeczeństwa, znajdujące się na obszarze wietnamskiego miasta Ho Chi Minh, jest świetnym przykładem chińskiego stylu świątynnego zaimplementowanego w kulturze Wietnamu.. 
To niezwykłe miejsce stworzone do zaspokojenia potrzeb religijnych, oprócz wartości architektonicznej, starożytnych rzeźb i artefaktów, ma też inną wartość. Jest enklawą gromadzenia się i wzajemnej pomocy pomiędzy dwoma społecznościami – chińską i wietnamską, które jak te dwa starożytne dzwony egzystują obok siebie w zgodnej symbiozie..


Przez boczne wyjście przechodzę na niewielki dziedziniec, zalegający 
na tyłach świątyni. Znajduje się tutaj fontanna w kształcie dwóch mitologicznych chińskich smoków… Pstrykam ostatnie fotki na terenie pagody i za wietnamskim przewodnikiem ruszam w dalszą wędrówkę..


CHOLON – Chińska dzielnica (Chinatown)
Wąskimi zaułkami wzdłuż murów przylegających domów, przedostajemy się na kolorowe uliczki chińskiej dzielnicy Cholon (Chinatown)..


Chińska dzielnica Cholon, leżąca na zachodnim brzegu rzeki Sajgon, obejmuje duży obszar dystryktu 5, 6, 10, 11 miasta Ho Chi Minh. 
Jest domem dla największej chińskiej społeczności w Wietnamie. Wietnamska nazwa Cholon dosłownie oznacza "wielki rynek"
Dzielnicę zamieszkują kolejne pokolenia chińskich uchodźców, którzy schronili się na tym terenie Wietnamu w 18 i 19 wieku, uciekając przed prześladowaniami ze strony swych pobratymców.
Według historycznych źródeł, w 1778 roku chińska mniejszość mieszkająca w Bien Hoa musiała schronić się na terenach obecnej dzielnicy Cholon
z obawy przed odwetem rewolucyjnych sił chłopskich Tây Son, 
za wspieranie władców Południowego Wietnamu – Panów Nguyen. 
W 1782 roku osada została zniszczona przez oddziały Tay Son. 
Mniejszość chińska odbudowała to miejsce, wznosząc przy okazji wysokie nasypy, chroniące dzielnicę przed wylewami rzeki Sajgon. Nową osadę nazwano Tai-Ngon, co po kantońsku oznacza "wał". W 1879 roku na obszarze Cholon utworzono miasto, które do roku 1930 poszerzyło swój rewir do granic miasta Sajgon. W dniu 27 kwietnia 1931 roku, Cholon 
i sąsiednie miasto Saigon zostały połączone w jedno miasto o nazwie "Saigon-Cholon". Jednak ta oficjalna nazwa nigdy nie weszła do codziennego języka, a miasto pozostało pod  nazwą "Sajgon". 
"Cholon" został usunięty z oficjalnej nazwy miasta w 1956 roku, rok po uzyskaniu przez  Wietnam niepodległości od kolonialnych rządów Francji. 
W czasie wojny wietnamskiej w Cholon kwitł „czarny rynek”, utrzymujący się z handlu pomiędzy żołnierzami i dezerterami armii Stanów Zjednoczonych a tubylczą ludnością. W ofercie handlowej dominowały przede wszystkim towary z amerykańskich magazynów wojskowych 
US Army. Dziś Cholon to mieszanka ludności chińskiej z niewielką domieszką  Wietnamczyków. Na ulicy można usłyszeć język mandaryński, kantoński oraz wietnamski, jednak na każdym kroku widać zachowaną chińską kulturę.


Obecnie dzielnica Cholon szczególnie przyciąga wielu azjatyckich 
i europejskich turystów. Magnesem są nie tylko zabytki chińskiej kultury oraz dobra orientalna kuchnia, ale także centralny handlowy rynek Binh Tay będący potężnym bazar-marketem. I właśnie w te bazarowe rewiry kieruję teraz swe kroki, zagłębiając się w wąskie przejścia pomiędzy setkami straganów, sklepików i lokalnych punktów szybkiej żywieniowej obsługi czyli jednoosobowych McDonaldsów na kółkach.


Rynek BINH TAY  
Tętniąca życiem atmosfera, orientalny klimat..
Binh Tay Market rozciąga się na obszarze 4 ulic od Thap Muoi Street 
poprzez Confucious Street, Hau Giang Street, aż na skraj 6 dzielnicy. 
Jest to największy rynek handlowy w południowo-zachodnim sektorze aglomeracji Ho Chi Minh. Pomimo wielu wojen toczonych na tych terenach na przestrzeni lat, rynek Binh Tay zawsze był głównym ośrodkiem działalności handlowej nie tylko dla lokalnych Wietnamczyków i Chińczyków, ale także dla wietnamskich rolników handlujących tutaj codziennie towarami pochodzącymi ze wszystkich regionów Wietnamu Południowego.  
Rynek Bình Tây został zbudowany, a przynajmniej silnie wspierany finansowo, przez chińskiego biznesmena o imieniu Guoyan (1863/27), 
który swoją karierę biznesową rozpoczynał do zarabiania na życie poprzez recykling śmieci i innych zużytych materiałów, by w końcu rozbudować sieć przedsiębiorstw i zdobyć swoją fortunę.


Tradycyjny i charakterystyczny styl życia tutejszej wspólnoty etnicznej sprawia, że chińska dzielnica Cholon jest atrakcyjna i znana ludziom z całego świata.. Chińczycy i Wietnamczycy w obszarze Binh Tay Market handlują dosłownie wszystkim, co można dostać w Indochinach.


Ten potężny targ Binh Tay jest ośrodkiem dystrybucji wszelakiej żywności oraz ubrań w okolicy Cholon i Ho Chi Minh. Stoiska z żywnością serwują tutejsze specjały, tradycyjne potrawy, warzywa, owoce, mięso, produkty rolne itp.. Cała paleta stoisk z odzieżą pozwala ubrać każdego od stóp do głów. Dużo stoisk z artykułami gospodarstwa domowego odwiedzanych 
jest przede wszystkim przez Wietnamczyków. Są tutaj także sklepy koncentrujące się na sprzedaży drogich ciuchów i szlachetnych kamieni. 
Są sklepy sprzedające chińskie leki, gdzie ludzie mają szansę zobaczyć, 
jak wygląda i jak jest stosowana tradycyjna chińska medycyna… 
Do wyboru do koloru.


W szczycie handlowym trudno się tutaj przecisnąć wąskimi zaułkami rynku, pomiędzy ciasno upakowanymi straganami. W szklanych słojach, jutowych workach i plastikowych pojemnikach znaleźć można wszystko. Większa część produktów jest suszona. Ogromna ilość orientalnych przypraw, suszone owoce, orzechy migdałowe i orzechy nerkowca, wszelakie ryby, owoce morza, zioła, regionalne przekąski i sam jeden Bóg wie co jeszcze.. 


Poniżej – suszone kalmary


Azja słynie z produkcji ciuchów, nierzadko podrabianych marek renomowanych firm.. Stoisk z odzieżą jest tutaj kilkaset..


Wietnam i Chiny to oczywiście królestwo kapeluszy, kapelusików 
i przeróżnych nakryć głowy..


Butów, klapek, sandałów też tutaj pod dostatkiem...


Po półgodzinnym wałęsaniu się pośród bazarowych stoisk, wychodzimy 
na jedną z miejskich ulic dzielnicy Cholon.


Do autokaru musimy przejść parę przecznic, zatem kilka reminiscencji fotograficznych z ulic Cholon..


NGOC HOANG DIEN lub PHUOC HAI TU  
czyli
PAGODA NEFRYTOWEGO CESARZA.
Do kolejnego miejsca, które zaplanowaliśmy dzisiaj odwiedzić na terenie aglomeracji Ho Chi Minh jest około 7 km.. Musimy ponownie przedostać się do centrum miasta w rejon Dystryktu 1.
Ostatnim zabytkowym obiektem jest jeszcze jedna świątynia, nie mniej piękna i mistyczna od poprzedniej. Nosi wietnamską nazwę Ngọc Hoang Dien czyli Pagoda Nefrytowego Cesarza. Ta taoistyczna Pagoda znajduje się przy ulicy Mai Thi Luu.. Została zbudowana przez kantoński odłam chińskiej społeczności w latach 1892/1909. Jej założycielem był niejaki Liu Dao Nguyen, który stał na czele sekty wiernych, wielbiących Nefrytowego Cesarza – według chińskich wierzeń ludowych – najwyższego boga taoizmu. Nefrytowy Cesarz jest bóstwem stosunkowo późno wprowadzonym do chińskiego panteonu bogów, bo dopiero na początku naszej ery pod wpływem religii taoizmu. W 1982 roku świątynia została przejęta przez naczelnego buddyjskiego mnicha Thich Vinh Khuong, stojącego na czele stowarzyszenia Kościoła Buddyjskiego Wietnamu. W taoistycznej religii Wietnamczyków świątynia Nefrytowego Cesarza jest miejscem zróżnicowanego kultu świętych bóstw - Boga niebios, Boga ziemi, Boga literatury, Boga wody, Boga fortuny, Boga piekła, Buddy, Bogini Macierzyństwa... itd, itd. O idei i kierunkach religii taoizmu pisałem 
w poprzedniej relacji, więc łatwo zrozumieć tak szeroką paletę bóstw czczonych w taoistycznej świątyni.. Po roku 1984 świątynia Ngoc Hoang Dien (Nefrytowego Cesarza) została przemianowana na "Phuoc Hai Tu". Nazwa ta utrzymuje się do dziś.


Świątynia Nefrytowego Cesarza zajmuje powierzchnię 2 300 m². Charakterystyczna architektura chińska ukazuje wspaniałe, niepowtarzalne elementy dekoracyjne, typowe dla tego stylu. Zbudowana jest z cegły pomalowanej na różowo i pokryta dekoracyjną dachówką Yin-Yang. 
Górne krawędzie oraz narożniki dachu zdobią, kolorowe, ceramiczne rzeźby. Wnętrza świątyni kryją wspaniałe drewniane rzeźby, cedrowe panele pokryte ozdobnymi chińskimi znakami, pięknie rzeźbione drewniane drzwi oraz wiele dzieł sztuki: tryptyki, statuetki, kadzidła. Dominuje drewno, ceramika, papier-mache… Świątynia Nefrytowego Cesarza jest jedną z najpiękniejszych i najbardziej znanych świątyń na terenie miasta 
Ho Chi Minh.


Po 20 minutach jazdy, docieramy na niewielki parking w pobliżu świątyni.. Zabieram aparat, nową butelkę wody mineralnej i ruszam za naszym wietnamskim przewodnikiem w świątynne progi.. W parę chwil docieramy pod różowy mur okalający teren pagody. Pośrodku muru zadaszona brama wejściowa z widocznym z daleka złotym napisem na czerwonym banerze – Phuoc Hai Tu. Jesteśmy zatem na miejscu.. Moje początkowe wrażenie odnośnie wspaniałości tego obiektu jest dość ostrożne. Zewnętrzne mury otaczające pagodę oraz wejściowa brama wyglądają bardzo skromnie.


Przechodzimy przez zewnętrzną bramę w różowych murach otaczających teren świątyni i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, z rozgrzanych ulic gwarnego miasta zagłębiamy się w cichą, zacienioną alejkę, osłoniętą przed promieniami palącego słońca zielonym baldachimem koron drzew. Prowadzi ona w kierunku głównego wejścia do świątynnego budynku.


Po kilkudziesięciu metrach alejka doprowadza do dosyć rozległego patio, wyłożonego kamiennymi płytami, częściowo przysłoniętego metalową konstrukcją dachu i zieloną koroną potężnego figowca.. Doskonałe miejsce na odpoczynek, prawdziwa oaza spokoju. Po bokach patio ustawiono kilkanaście betonowych ławek. Pośrodku dziedzińca wznosi się ozdobna czerwona kapliczka, ponad 3 metrowej wysokości. Ciekawe co to takiego?..


Podchodzę bliżej i obchodzę kapliczkę dookoła.. W jednej z bocznych ścianek zauważam niedużą niszę ze złotą figurką jakiegoś bóstwa. 
Wokół dzban na kwiaty i kilka kadzidełek. Nad figurką przymocowano tabliczkę z napisem – Ho Phap. Pośpiesznie zaglądam do mojego podręcznego notatnika z listą wietnamskich bóstw i czytam: 
- Ho Phap buddyjskie bóstwo zwane w sanskrycie Dharmapala
W buddyzmie Wadżrajany jest bóstwem chroniącym ogólnie buddyzm 
i buddystów. Dharmapale to strażnicy Dharmy, potężne istoty przejawiające aspekty mądrości Buddów, których zadaniem jest ochrona danego rejonu, kraju, klasztoru czy miejsca przed problemami czy szkodliwymi wpływami dla rozwoju buddyzmu i buddystów. To tyle moje notatki.. Kiedy po kilku miesiącach od przyjazdu z wyprawy zacząłem pisać ten artykuł, okazało się w rozmowie z moim znajomym mieszkającym 
w Wietnamie, że posąg Ho Phap zniknął z wnęki przed świątynią.. 
Został po prostu skradziony. Złodzieje musieli się troszkę nadźwigać, 
bo posąg miał 1 metr wysokości i ważył ok. 100 kg. Jak wyjaśnił mnich 
z pagody, złodzieje musieli się jednak srogo zawieść, ponieważ był to pomnik wykonany z cementu, stali i pomalowany żółtym lakierem. 
Jego wartość materialna była mała, ale wartość duchowa i moralna dla wiernych bardzo duża… Idziemy dalej..


Dziedziniec przed świątynią jest podzielony na 3 części. 
Pierwsza to wspomniane, odpoczynkowe patio z ławeczkami, 
za nim znajduje się mały staw z rybami, otoczony drzewami figowymi.


Na prawo od stawku z kolorowymi rybkami, w niewielkiej, głębokiej, kamiennej niecce wypełnionej wodą, żyją setki żółwi różnej wielkości. Żółwie w kulturze azjatyckiej reprezentują długowieczność i stabilizację. 
W Wietnamie są uważane za symbol szczęścia i powodzenia. Olbrzymia ilość żółwi na terenie świątyni stanowi o symbolicznej wartości tego miejsca.


Ostatnią część dziedzińca, zalegającą przed głównymi, wejściowymi drzwiami pagody, zajmuje stojąca po środku duża, ozdobna, kamienna kadzielnica z trzystopniowych daszkiem-kominkiem, rytualny piec-spalarnia na lewo od wejścia oraz dwa kamienne posagi lwów, strzegące drzwi wejściowych do świątyni.. Ściany zewnętrzne budynku świątyni, podobnie jak otaczające go mury, pomalowano na jaskrawy amarantowy kolor. 
Dach zbudowany na styl dachów Chińskich świątyń, pokryto dachówką zwaną Yin-Yang. Zdobią go genialne motywy dekoracyjne na górnej krawędzi oraz narożnikach, przedstawiające ceramiczne rzeźby smoków, symbol boskości.


Kadzielnicę wykonano z szarego piaskowca, przyozdobiono roślinnym motywem u dołu, a trójstopniowy daszek wzoruje się na tradycyjnych chińskim stylu zadaszania typowych pagód świątynnych. Kadzielnica wypełniona jest piaskiem, w który wierni wkładają zapalone kadzidełka.. Orientalny zapach kadzidlanego dymu unosi się wokół całego dziedzińca..


W rogu po lewej stronie wejścia stoi wspomniany piec-spalarnia. Zadaszony, okopcony kamienny kocioł z wielką, okrągłą dziurą na boku, 
to swoista obrzędowa poczta do przesyłania życzeń i modlitw.. 
Wierni odwiedzający świątynię palą w kotle kawałki papieru z wypisanymi modlitwami, prośbami i wspominkami wierząc, że dym zaniesie ku niebu 
te wiadomości do przodków i bliskich zmarłych.


W progach świątyni NEFRYTOWEGO CESARZA..
Po obejrzeniu dziedzińca, wkraczam w świątynne progi. Po drodze mijam dwa posągi mitologicznych lwów, wykonane z białego marmuru, które strzegą frontowych drzwi.


Pagoda wewnątrz nie jest zbyt rozległa. Nie powstrzymało to jednak mnichów od „napakowania” jej po brzegi rzeźbami buddyjskich 
i taoistycznych postaci. Jest ich w sumie ponad 300. Umieszczone są 
w trzech salach czczenia, a każda sala jest arcydziełem architektury, odzwierciedlającym połączenie ziemi, nieba i świata. Okazałe posągi wykonano z drewna oraz tzw. papieru-mache. Jest to dająca się formować, twardniejąca po wysuszeniu masa z rozdrobnionego i rozmiękczonego w wodzie papieru (makulatury) z dodatkiem substancji wiążących: kleju, gipsu oraz uszlachetniających: kredy, barwników i konserwantów. Masę nakłada się niezbyt grubą warstwą na uprzednio przygotowaną formę i pozostawia do wyschnięcia. Taki rodzaj materiału plastycznego wykorzystywany jest najczęściej w teatrze, do wykonywania elementów dekoracyjnych, masek oraz w lalkarstwie. Od 1925 roku ogromne kukły z papieru-mache są ozdobą karnawału w Viareggio. 
I właśnie takie posągi z papieru-mache zdobią wnętrza pagody Nefrytowego Cesarza. Po przejściu przez imponujące, rzeźbione drewniane drzwi, po lewej i prawej stronie korytarza dostrzegam pierwsze dwa posągi. We wnęce drewnianego rzeźbionego ołtarzyka po prawej stronie umieszczono posąg Mon Quan Than -chińskie bóstwo zazwyczaj ustawiane w bocznych wnękach przy wejściu do świątyni, domu lub sklepu.. Jest ono strażnikiem obiektu, pilnującym by do wnętrza nie przeniknęły złe duchy.


Posągi bóstw umieszcza się przy wejściach zazwyczaj w parach, naprzeciw siebie. Posągi pełnią wtedy formę Boskiej Bramy. Tak więc naprzeciwko, 
w podobnej wnęce po lewej stronie znajduje się posąg boga Ziemi - 
Tho Dia Than. 


Pozostawiając za sobą posągi dwóch strażników pagody, przechodzę do niewielkiego przedsionka, gdzie można kupić ofiary i kadzidełka składane 
w hołdzie Nefrytowemu Cesarzowi.


Sala Matki Pięciu Buddów
Kolejne pomieszczenie to Mała Sala pagody. Pośrodku pomieszczenia ustawiono zdobiony ołtarz z kilkoma posążkami Buddów oraz osiemnastoramienne buddyjskie bóstwo Cundi. Ołtarz nazwano Phat Mau Chuan czyli Matka Pięciu Buddów..


Największy, srebrny wizerunek Buddy znajdujący się pośrodku ołtarza, 
to Budda Sangdzie, określany jako Budda Medycyny, boski lekarz leczący cierpienia. Wierni modlą się do Buddy Medycyny wierząc, że może on pomóc zmniejszyć choroby fizyczne i psychiczne cierpienie oraz oczyścić ich dusze ze złej karmy..


Obok głównego popiersia Buddy umieszczono kilka mniejszych posążków, natomiast po lewej stronie ołtarza ustawiono osiemnastoramienne bóstwo Cundi. W buddyzmie Wadżrajany bogini ta określana jest mianem Matki Buddów. Cundi postrzegana jest jako uosobienie oświeconego umysłu 
i mądrości. Jej wielbiciele czczą ją jako "Matkę siedmiu milionów Buddów", tych z przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. 
Każdy wizerunek Cundi o osiemnastu ramionach stanowi szczególną prezentację oświecenia oraz doskonałej wiedzy o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Cundi trzyma w rękach instrumenty symbolizujące charakterystyczną działalność oświeconej istoty (miecz, różaniec, książkę, kwiat lotosu..itd) albo tworzy przy pomocy dłoni i palców tzw. mudry – symboliczne gesty określające formę medytacji. Na przykład w jednej dłoni trzyma siekierę, która oznacza eliminację zła. Układ palców zwany Abhaya Mudra stwarza ochronę, pokój, dobroć i rozwiewa strach.


Sala Nefrytowego Cesarza
Przechodząc dalej, docieram do kolejnego pomieszczenia, będącego najważniejszą częścią świątyni – Sali Nefrytowego Cesarza. Wejścia pilnują wielkie, ponad 4 metrowej wysokości posągi kolejnych dwóch strażników. Wykonano je z drewna i masy celulozowej „papieru-mache”. Mają ponad 200 lat, a wyglądają jak nowe. Posągi demonów-strażników o groźnych twarzach z sumiastymi czarnymi wąsami, przyodziane w skórzane zbroje, dzierżą w dłoniach miecze. Znane są pod nazwą Dużych diamentów (Tu Dai Kim Cuong) w odniesieniu do ich twardego, charakteru i niezłomności. Przedstawiają postacie dwóch generałów. 
Po prawej stronie generał-demon, który pokonał Zielonego Smoka, leżącego pod jego stopami…


.. Po lewej stronie generał-demon, który pokonał Białego Tygrysa, widocznego pod jego nogami.


Ta ostatnia salka w pagodzie mieści Główny Ołtarz Nefrytowego Cesarza  - Boga Nieba.. Według chińskich wierzeń ludowych jest on bogiem najwyższym. Nefrytowy Cesarz decyduje, kto idzie do nieba, a kto do piekła.. Bóstwo zostało stosunkowo późno wprowadzone do chińskiego panteonu pod wpływem taoistycznej religii..


Twarz posągu posiada charakterystyczne duże wąsy, typowe dla kultury kantońskiej. Nefrytowy Cesarz przyodziany w wytworne, bogate szaty, siedzi na podwyższeniu w otoczeniu swoich opiekunów, czterech wojowników nieba. Patrząc bacznie w dół dogląda porządku, ale w jego oczach widać życzliwość i zrozumienie dla ludzkiego świata.. Wokół unosi się słodki, pachnący dym z kadzideł, wypełniając całą przestrzeń sanktuarium..


Jedna z legend o Nefrytowym Cesarzu powiada tak: 
Nefrytowy Cesarz, który nigdy nie był na ziemi, będąc ciekawym, jak wyglądają zwierzęta, pewnego dnia rozkazał przyprowadzić przed swoje oblicze dwanaście najbardziej interesujących z nich. Zwierzęta, które stawiły się wówczas przed Nefrytowym Cesarzem, tak mu przypadły do gustu, że są do dzisiaj zwierzętami chińskiego zodiaku.


Poniżej - Chiński zodiak..


Komnata Dziesięciu Piekieł
Zdawać by się mogło, że zwiedzanie świątyni kończy się w tym miejscu, jednak w korytarzyku znajdującym się po lewej stronie ołtarza Nefrytowego Cesarza, za małymi, ukrytymi drzwiami znajduje się jeszcze jedno pomieszczenie. Nazywano je Komnatą Dziesięciu Piekieł. Pokój ten jest zazwyczaj wypełniony dymem z palących się kadzidełek, które umieszczają wierni, często modlący się w tym miejscu. W centralnym miejscu ołtarza, w głębi środkowej wnęki umieszczono duży posąg Króla Piekieł – Than Hoang. Siedzi on na podwyższeniu, trzymając w dłoniach Księgę śmierci, opisującą inny świat po życiu.


Po bokach ołtarza kilka ciekawych figur – czarne postacie pomocników króla Piekieł i administratorów piekielnego królestwa oraz dwa czerwone konie szefa piekła..


W kącie po lewej stoi także figura metrowej wysokości, przedstawiająca faceta odzianego w białe szaty, z czymś w rodzaju białej tiary na głowie. Jest to Bóg pieniędzy, bogactwa i finansów. Pojawia się powszechnie 
w każdej chińskiej świątyni. Któż to taki ten gościu od mamony??.. 
Wieść niesie, że w swoim czasie był on bardzo mądrym i zdolnym uczniem. Jednak nie był dobrym synem i traktował bezlitośnie swoją matkę. 
Po śmierci matki poczuł się naprawdę winny i spróbował naprawić swoje złe postępowanie. Stał się osobą dobrą i szlachetną dla innych. W końcu gdy zmarł, awansował w niebie na stanowisko Boga Pieniędzy i zarządcy niebiańskiego Skarbca. Każdego roku Chińczycy i Wietnamczycy, jeżeli ich interes finansowy działa dobrze, składają w małej czerwonej kopercie pewne datki pieniężne Bogu bogactwa, będące symboliczną częścią zysku.. Chińscy mędrcy powiadają zaś, że jeśli wydajesz za dużo pieniędzy w jeden dzień, może Cię spotkać sroga kara i utracisz najbardziej ukochane osoby - matkę, krewnego lub przyjaciela..


Na ścianach tej sali oprócz ołtarzy mamy także 12 wspaniałych paneli rzeźbionych w drewnie, ilustrujących różne kary i męki w piekielnych rewirach, które czekają ludzi, za grzechy popełnione w życiu doczesnym.


Obok tegoż pomieszczenia, za załomem ściany znajduje się jeszcze jedna komnata. Poświęcona jest bogini płodności Kim Hua. Wokół ścian ustawiono 12 posągów kobiet, ubranych w kolorowe, karminowe szaty oraz posąg bogini Kim Hua pośrodku. Symbolizują one 12 świętych matek, reprezentujących 12 miesięcy opieki nad dzieckiem po urodzeniu, 
na przestrzeni 1 roku. Wiele młodych par przychodzi tutaj, aby modlić się 
o dziecko, gdy mają problem stać się ojcem i matką.


Po prawie godzinnym buszowaniu na terenie pagody Nefrytowego Cesarza, czas się zbierać w dalszą podróż. Podsumowując moją wizytę w tej pięknej, kameralnej świątyni trzeba powiedzieć, że jest ona doskonałym wizerunkiem wyjątkowego sanktuarium, łączącym zarówno taoistyczne, buddyjskie i konfucjańskie kanony religii. W swym wnętrzu mieści wiele cennych i perfekcyjnych rzeźb z drewna oraz papieru-mache, przez co jej atrakcyjność jako zabytkowej budowli rośnie z roku na rok. 
Świątynię codziennie odwiedza duża liczba gości krajowych i zagranicznych, by podziwiać jej piękno. W dniu 15 października w 1994 roku Pagoda Nefrytowego Cesarza została uznana za narodowy zabytek sztuki architektonicznej Wietnamu.. Każdego roku, 9 stycznia odbywa się główny festiwal Pagody, dedykowanych Bogu Nieba – Nefrytowemu Cesarzowi, który przyciąga wielu mieszkańców chcących tutaj zawitać i pokłonić się 
w tym dniu swojemu bóstwu..


Pracownia wyrobów z laki
czyli cudeńka z żywicy
w MINH PHUONG LACQUER FACTORY..
Kiedy wsiadamy do autokaru czekającego w wąskiej uliczce przed świątynią, na zegarku mija godzina 13-ta.. Na dzisiaj to koniec ze zwiedzaniem zabytków i historycznych budowli miasta Ho Chi Minh. 
Przed zaplanowanym lunchem, odwiedzimy jeszcze manufakturę Minh Phuong Lacquer Factory, wytwarzającą cudeńka z laki. Jak za chwilę się przekonacie, będą to wręcz fantastycznie i perfekcyjnie wykonane obrazy, meble, dzbany, naczynia i przeróżne bibeloty.. W ciągu kolejnego kwadransa dojeżdżamy do pracowni, gdzie ręcznie wykonuje się piękne wyroby z laki.. 


Za naszym wietnamskim przewodnikiem wchodzimy do pierwszej Sali. 
Na stanowiskach przy małych stolikach pracują niezwykli malarze-artyści. Spod ich lakowych pędzli, po wielodniowym, misternym, precyzyjnym 
i żmudnym procesie nakładania kilku lub kilkunastu warstw laki i układania drobinek mozaiki z masy perłowej oraz złota, wychodzą przepiękne arcydzieła..


 Warsztat manufaktury, gdzie powstają arcydzieła z laki, to jak prawdziwa sala chirurgiczna. Z niezwykła precyzją i cierpliwością mistrzowie w swym fachu zwani „laquererami”, tworzą obrazy, pokrywają laką drewniane meble, szkatułki, parawany, naczynia, biżuterię..itp..


Przez kilka minut obserwuję w ciszy pracę laquererów, po czym ruszam 
w kierunku sali wystawowych i salonu sprzedaży.. Kiedy wchodzę na wielkie salony galerii, widok zapiera dech w piersiach. Nagromadzone tutaj piękne meble, obrazy, parawany i przeróżne przedmioty pokryte laką robią wrażenie..


Jak żywica z drzewa lakowego podbiła świat..
Żeby przybliżyć trochę artystyczną sztukę tworzenia wyrobów z laki oraz scharakteryzować to niezwykłe tworzywo, które wykorzystywano 
w Chinach już 4 tysiące lat temu, opowiem historię „lakowego” biznesu 
od jego początków po dzień dzisiejszy.
Laka dalekowschodnia, używana w japońskiej i chińskiej sztuce zdobniczej do ozdabiana mebli, szkatułek i innych drobnych przedmiotów dekoracyjnych, dająca bardzo gładką, błyszczącą i odporną na zniszczenia powierzchnię, uzyskiwana jest z żywicy drzew lakowych z rodziny sumaków, rosnących w Azji: Rhus verniciflua (Japonia), Rhus succedanea (Chiny) i Melossorreha lappifera (Kambodża). Żywica sumaka lakowego, wypływająca z drzewa w postaci szarej emulsji, ciemnieje na powietrzu, 
a po usunięciu wody – twardnieje. Ma zdolność tworzenia niezwykle gładkich powierzchni, jest odporna na działanie wody, kwasów, alkoholu itp. Gdy drzewo lakowe osiągnie wiek 8-12 lat, poprzez nacięcia w korze, odprowadza się z niego żywicę (lakier). Jej ilość jest stosunkowo niewielka 15-20 g w okresie maj-październik. Jakość lakieru zależy od pogody. 
Lata mokre dają lakier elastyczny, suche – twardy, kruchy. Ani jeden, ani drugi nie nadają się do produkcji piór. Dlatego niezbędne jest ich mieszanie. O jakości laki decydują proporcje w jakich miesza się zebrane żywice oraz sposób ich obróbki. Dobra laka dojrzewa tak jak szlachetne wino. Właściwa temperatura oraz wilgotność powietrza jest niezmiernie ważna. Dopiero podczas obróbki okazuje się czy laka była dobrze składowana i sezonowana.


Laką pokrywa się wyroby z drewna (szkatułki, parawany, meble), skóry lub metalu. Najstarsze zachowane przedmioty pokryte laką, czerwone drewniane miski, odkopano w kulturze Hemudu (5000-4500 p.n.e
w Chinach. Czarną i czerwoną laką pokrywano tace, grzebienie, biżuterię (spinki do włosów, wisiorki), gliniane naczynia, a nawet zbroje i trumny. Przez wieki sztuka zdobienia laką prawie zanikła, odrodziła się ponownie 
w okresie Heian. Laka służyła wtedy do wyrobu bądź zdobienia naczyń, mebli, pędzli do kaligrafii, powozów, ołtarzy. Czasem łączono ją z macicą perłową i sproszkowanymi metalami szlachetnymi (technika Maki-e). Stosownie do dokładności wyrobu, pokrywano go 3 do 18 warstwami laki. Za panowania Tangów pojawia się laka czerwona, rzeźbiona. 
Proces zdobienia tym rodzajem laki polegał na wielokrotnym pokrywaniu powierzchni żywicą i podrzeźbianiu ornamentu w każdej warstwie, 
co nadawało temu zdobieniu przestrzenności.
Poniżej – piękne obrazy z laki


Jak wspomniałem, proces pokrywania przedmiotów laką jest rzemiosłem artystycznym liczącym tysiące lat. Pierwsze wyroby z laki na skalę użytkową powstały w Chinach prawdopodobnie 4500-4000 p.n.e. Mistrzowie laki byli wtedy tam bardzo szanowani. Każdy z nich miał swoją specjalną recepturę jej produkcji. Skład i sposób przechowywania laki były przekazywane w największej tajemnicy najbliższej rodzinie. Wyroby z tego surowca były towarem poszukiwanym ze względu na ich trwałość. Często używano naczyń z laki, gdyż były odporne na działanie kwasów, zasad, większości rozpuszczalników, ciepła i wilgoci. Uważa się, że tworzywo to towarzyszyło każdemu Chińczykowi od kolebki aż po grób: dzieci karmiono łyżkami z laki, podając im jedzenie w naczyniach z laki, zmarłych chowano w trumnach z laki. Już najstarsze wyroby charakteryzują się śmiałością form i dekoracji. W czasach dynastii Ming (1368-1643) dekoracja staje się coraz bogatsza. Pojawiają się wówczas słynne przedmioty z czerwonej rzeźbionej laki, takie jak szkatułki czy talerze. Uważa się je za najlepsze dzieła w tej kategorii, chociaż później też powstawały przedmioty o dużej wartości artystycznej.
Poniżej – szkatułki na biżuterię z czarnej laki inkrustowane masą perłową motywem kwiatowym – dynastia Ming 16 wiek n.e.


Poniżej – chińska ozdobna trumna pokryta laką z motywami ptaków 
i smoków – dynastia Chu 4 wiek p.n.e.


Proces pokrywania przedmiotów laką, czyli rodzajem lakieru jest bardzo skomplikowany i czasochłonny. Osiągnięcie doskonałej powierzchni wymaga nałożenia wielu warstw lakieru. Każda z nich musi być nakładana w odpowiedniej temperaturze i wilgotności. Dlatego niezbędna jest znajomość optymalnych warunków dla każdego rodzaju lakieru. 
Po nałożeniu każdej warstwy przedmiot musiał być przechowywany 
w przewiewnym i wilgotnym miejscu, aby laka stwardniała. 
Laka chińska schnie we względnie wysokiej wilgotności (70-80%) i temperaturze (25-30 st.C). Innym problemem jest przygotowanie powierzchni bazowej. Azjatyccy mistrzowie laki pracują głównie na drzewie będącym naturalnym podłożem. W przypadku metalu sprawa komplikuje się znacznie i samo jego przygotowanie jest również owiane tajemnicą. Przedmioty pokryte warstwą laki mają swoją cenę. Decyduje o tym kilka czynników. Przede wszystkim jest to produkt naturalny wymagający pracochłonnej obróbki. Powierzchnię pokrywa się wieloma cienkimi warstwami. Każdą z nich suszy się w ściśle określonej temperaturze i wilgotności a następnie gładzi i poleruje. Wszelkie wady np. pęcherzyki 
czy rysy powodują, że dany element nie nadaje się do dalszej obróbki i zostaje zniszczony. Laka chińska jest materiałem bardzo wrażliwym. Różnice jakościowe często uwidaczniają się dopiero w trakcie obróbki, 
stąd ilość braków rośnie. Jeśli jednak końcowy efekt jest zadowalający, to otrzymujemy produkt o niezwykle atrakcyjnym wyglądzie, który warty jest swojej ceny. Pióra pokryte laką leżą idealnie w dłoni. Nie są ani za zimne, ani za ciepłe. Stale dopasowują się do dłoni piszącego. 


Laka bywała barwiona na różne kolory; wyroby japońskie - uważane za najlepsze i najpiękniejsze - są najczęściej pokryte czarną laką i zdobione złotem lub macicą perłową. Proces wytwarzania laki był pilnie strzeżoną tajemnicą chińskich i japońskich mistrzów. Wprawdzie jedne z najwspanialszych wyrobów z laki powstawały w Chinach, jednak to Japończycy udoskonalili ten rodzaj sztuki. Technika ta dotarła do Japonii z Chin prawdopodobnie za pośrednictwem rzemieślników koreańskich i była początkowo stosowana w rzeźbie religijnej. Dopiero jednak udoskonalenie technik Maki-e dało początek prawdziwie japońskiej twórczości w tej dziedzinie. Technika ta polegała na wykonaniu wzoru przez posypanie złotym lub srebrnym pyłem warstwy mokrej laki położonej na warstwie spodniej – już wysuszonej. Warstwę dekorowaną wygładzano, po czym cały zabieg powtarzano wiele razy, kładąc jedną ozdobną warstwę na drugiej, tak długo, aż osiągnięto zamierzony efekt: ornament w postaci drobniutkich plamek zwanych nashiji. Metodą tą zdobiono małe meble, pochwy mieczy, szkatułki.


W czasach dynastii Edo (1615-1868), kiedy Japonia pozostawała w izolacji od Zachodu, technika Maki-e osiągnęła szczytowy punkt rozwoju. 
Wpływy Zachodu, które dotarły do Japonii w XIX w. przyczyniły się do upadku techniki Maki-e. Nawet najbardziej ozdobne naczynia, jakie wówczas powstawały, nie dorównywały dziełom z poprzednich stuleci. Ponieważ wyroby zdobione laką były w Europie bardzo cenione, 
a prawdziwa laka czyli żywica drzewa lakowego był tutaj niedostępna, próbowano ją zastępować innymi surowcami żywicznymi najczęściej szelakiem, substancją uzyskiwaną z wydzieliny chrząszczy żyjących 
w Indiach. Według innych receptur stosowano roztopiony bursztyn, 
bądź żywice rosnących w Europie drzew. Nigdy jednak nie udało się uzyskać równie pięknych i trwałych wyrobów, jak te z prawdziwej laki dalekowschodniej. Nawet próby przemycenia do Europy surowej laki skończyły się niepowodzeniem, ponieważ żywica ta twardnieje w kontakcie z wilgotnym powietrzem i po wielotygodniowej podróży statkiem z Chin do Europy zamieniała się w twardą bryłę, której nie można już było wykorzystać do żadnego celu.
Poniżej – Parawany, meble, naczynia, wazony oraz płytki podłogowe pokryte laką..


Wieczorny przelot do Hai Phong
nad Zatokę HA LONG..
I to już koniec zwiedzania oraz podziwiania niezwykłych wyrobów z laki. Teraz czas na popołudniowy lunch, a w godzinach wieczornych opuścimy miasto Ho Chi Minha i przemieścimy się samolotem wewnętrznych Wietnamskich Linii Lotniczych na północ kraju, w miejsce magiczne, bajkowe i jakby nie z tego świata. Zawitamy nad zatokę Ha Long. Akwen pełen niesamowitych formacji skalnych, wysepek, jaskiń, wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.


Dzień pełen wrażeń, ale jeszcze się nie kończy.. Po smakowitym lunchu godzinka odpoczynku, pakowanie bagaży z hotelu do autokaru i kilka minut po godzinie 17-tej dojeżdżamy na parking przed Międzynarodowym Portem Lotniczym Tan Son Nhat -  największym lotniskiem w Wietnamie pod względem powierzchni (850 ha) oraz  w zakresie obsługiwanych pasażerów (ok. 20 mln pasażerów rocznie), co stanowi ponad połowę ruchu pasażerskiego Wietnamu.


Międzynarodowy Port Lotniczy Tan Son Nhat znajduje się w środku zatłoczonego miasta Ho Chi Minh City, co staję się z roku na rok coraz bardziej uciążliwym faktem. Parę lat temu zapadła decyzja o rozbudowie nowego terminalu międzynarodowego, aby sprostać rosnącemu popytowi zagranicznych przewozów. Nowy terminal międzynarodowy finansowany przez Japończyków i zbudowany przez konsorcjum czterech japońskich wykonawców KTOM (skrót nazwy czterech wykonawców) został otwarty we wrześniu 2007 roku.. Daje on obecnie całkowitą roczną przepustowość - 20 mln pasażerów. Stary terminal wykorzystywany jest teraz do lotów krajowych.


Zabiegi i decyzję o rozbudowie terminali lotniska Tan Son Nhat nie są jednak docelowym rozwiązaniem problemów, związanych z rosnącym transportem lotniczym w Ho Chi Minh. Niedawno zapadła kluczowa decyzja wietnamskiego rządu, o budowie całkiem nowego Międzynarodowego Portu Lotniczego Long Thanh, by odciążyć obecne lotnisko Tan Son Nhat. 
Nowy port lotniczy powstanie w prowincji Dong Nai, około 50 km na północny wschód od miasta Ho Chi Minh. Airport Long Thanh zajmie obszar 50 kilometrów kwadratowych i będzie miał cztery pasy startowe o dł. 4 km każdy, zdolne do odbioru Airbusa A380. Pierwszy etap budowy ma się zakończyć w 2020 roku, a ostatni w 2035 roku. W roku 2025, nowy port lotniczy Long Thanh będzie obsługiwał loty międzynarodowe, z maksymalną przepustowością 100 mln pasażerów rocznie.. Obecne lotnisko Tan Son Nhat pozostanie aktywne, jednak będzie głównie służyć do lotów krajowych. Samoloty obsługujące loty pasażerskie na wietnamskim lotnisku, to przede wszystkim Boeingi i Airbusy..


I właśnie taki Airbus A320 czeka na nas po odprawie celnej, na płycie lotniska..


Zajmuję miejsce w samolocie. Mam farta. Numer przy oknie i nie na skrzydle. Kilka minut po godzinie 19-tej wznosimy się ponad delikatną powałę białych chmur. Wyciągam aparat, bo widok wieczornego, zachodzącego słońca jest bajeczny..


Po niespełna godzinie lotu wysiadamy na lotnisku w Hai Phong (Hajfong), dużym mieście na północy Wietnamu, które jest głównym portem morskim i ważnym ośrodek przemysłowym (zakłady przemysłu maszynowego, stoczniowego, chemicznego, włókienniczego, tekstylnego i odzieżowego, duża fabryka cementu i stali, zakłady przetwórstwa rybnego).


Przed terminalem lotniska czeka już na nas kolejny autokar turystyczny, którym będziemy się poruszać do końca pobytu w Wietnamie.. 
Pakujemy walichy i kierujemy się do nadmorskiej miejscowości Ha Long, położonej nad zatoką o tej samej nazwie, odległej o około 60 kilometrów.


Z lotniska do hotelu New Star Ha Long, który będzie bazą wypadowo-noclegową po północnym Wietnamie przez kilka kolejnych dni, docieramy 
po godzinie jazdy. Zmrok w Azji zapada o tej porze roku dosyć szybko. Kiedy wysiadam przed hotelem, wokół jest już ciemno i tylko kolorowe neony miasta rozjaśniają wieczorową porę.. Wypakowujemy podróżne torby z autokaru i maszerujemy w kierunku recepcji, po upragnione klucze do pokoju.. Dzień był dosyć męczący, więc każdy w ulgą zmierza do pokoju, by wziąć prysznic, odpocząć i dobrze się wyspać przed kolejnym dniem zwiedzania..


Oczywiście nie tylko ja jestem szczęśliwy z przybycia do bazy noclegowej. Mój przyjaciel Jorguś okazuje to także w sposób bardzo ekspresyjny, 
z wielkim zadowoleniem na twarzy..


Hotelowy pokój full wypas. Łóżka wygodne, łazienka przestronna, czysto, pachnąco i dobrze wszystko wyposażone. Biorę szybki prysznic i… odechciewa mi się spać. Siadam na fotelu, otwieram zimne piwo z barku 
i w tym momencie ktoś puka do drzwi. Jorgi z Grażynką mają ten sam „problem” z zaśnięciem. Zmęczenie przeszło, a pora jeszcze nie taka późna. Postanawiamy powałęsać się trochę po zaułkach portowego miasta..


W recepcji pytam o ciekawe miejsca na wieczorny spacer. Recepcjonista bez namysłu poleca wędrówkę promenadą w kierunku nocnego handlowo-rozrywkowego kompleksu. Trasa wytyczona, zatem ruszamy na wieczorny spacerek..


Po godzinnym rekonesansie wracamy powoli do hotelu. Jeszcze ostatnie fotki przy kolorowej, rozświetlonej fontannie na centralnym skwerku handlowej promenady i ruszamy w kierunku hotelu..


Pora najwyższa położyć w łóżeczku i porządnie wyspać.. Jutro po śniadaniu ruszamy w rejs po bajkowej Zatoce Ha Long. Kolejny dzień wędrówki po Wietnamie przyniesie zapewne sporo wrażeń i niezapomnianych widoków. Zatoka Ha Long to przyrodniczy cud świata, pełna fantastycznych wysepek, skalnych tworów wyłaniających się z morskiego dna niczym zatopiona Atlantyda.. Stoop, stoop, bo się już nakręciłem..... Przecież to będzie dopiero jutro, a moja fotorelacja w kolejnym artykule. Tak więc do następnego spotkania z przygodą.. Hejjj


KONIEC cz. XV

C.D.N..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz