poniedziałek, 12 września 2011

Od Starorobociańskiego po Wołowiec cz.VIII

TATRY  ZACHODNIE


Szczytami 5-ciu dwutysięczników czyli wielka pętla

CZ.VIII 
WOŁOWIEC - WYŻNIA CHOCHOŁOWSKA DOLINA - CHOCHOŁOWSKA DOLINA

 
Zbliżała się godzina 16-ta, gdy pogodnym lipcowym popołudniem schodziłem z niewielkiej przełęczy u podnóży Wołowca, szlak turystyczny zielony zielonym szlakiem sprowadzającym w kierunku Wyżniej Chochołowskiej Doliny. Kolejny, a zarazem końcowy etap mojej wędrówki zakładał, iż po zejściu ze szczytu Wołowca jego północnym zboczem, gdzie biegnie szlak turystyczny niebieski niebieski szlak, skręcę w prawo na szlak szlak turystyczny zielony zielony biegnący w dół do Doliny Chochołowskiej przez Wyżnią Chochołowską Dolinę.... Jak wspomniałem w poprzedniej części, na niewielkiej przełęczy u podnóża Wołowca wesoło biesiadowała spora grupa ZBSCMD..(Zwarta Brygada Starszych Ciałem Młodych Duchem)... A że było wesoło i ta "ekipa" także pomału poczęła schodzić w dół do doliny, załapałem się na wspólną wędrówkę w ich nieodległym towarzystwie..   

   
Wąska, lecz wygodna i starannie ułożona z kamiennych płyt ścieżka szlak turystyczny zielony zielonego szlaku, sprowadza na dno doliny wielkim zygzakiem w kształcie litery"S".. Początkowo schodzimy lekko opadającym trawersem zbocza Wołowca w kierunku południowo-wschodnim, by po zatoczeniu sporej pętli skręcić łagodnym łukiem w kierunku północnym, trawersując trawiaste zbocze poniżej przełęczy Zawracie..

         
W towarzystwie roześmianej i wesołej grupki ZBSCMD, schodzę w dół kotła Wyżniej Chochołowskiej Doliny.. Po kilku chwilach spoglądam za siebie w prawo, gdzie wznosi się północna grań Wołowca i ścieżka szlakowa, którą niedawno schodziłem...

   
Za plecami po lewej, ciągnie się w kierunku północnym zielony grzbiet Wołowca poprzez przełęcz Zawracie, szczyt Rakonia, Długi Upłaz aż po wierzchołek Grzesia..

   
Dzień pogodny, a i ludzi mało... Spokojnie schodzę więc w dół doliny, która z tej wysokości roztacza przede mną swe rozległe, piękne oblicze... Zatem zwyczajowo parę słów o tej malowniczej okolicy.  
Wyżnia Dolina Chochołowska to zachodnie odgałęzienie górnej części Doliny Chochołowskiej, rozpoczynające się nieco powyżej Polany Chochołowskiej i ciągnące się po główną grań. W dolnej części dolina jest porośnięta lasem świerkowym. Istnieje w nim, zarastająca już Polana Chochołowska Wyżnia. Dawniej była ona wypasana i stały na niej szałasy zwane sołtysimi. Zimą 1944/45 r. mieścił się w nich sztab partyzantów radzieckich kpt. Tichonowa. Dolina wyrzeźbiona została przez lodowiec. Doliną prowadzi zielony szlak turystyczny, który został wyznakowany w 1901 r., jako pierwszy w Dolinie Chochołowskiej. Sprowadza on kamienną kotliną pomiędzy Wołowcem i Rakoniem (zwaną Szeroką Ulicą) w dół do Doliny Chochołowskiej .

   
Górna jej część pod granią główną to kocioł lodowcowy, ograniczony z 3 stron ścianami i stromymi zboczami Wołowca, Łopaty, Czerwonego Wierchu. Wznoszą się one na wysokość 300-350 m ponad zawalone piargami i blokami morenowymi, porastające kosówką dno kotła...

      
Od północnej strony kocioł ten zablokowany jest wzniesieniem Kopy (1596 m). Ze znajdującego się pod nim progu skalnego wypływa kilka źródeł. Dają one początek Wyżniemu Chochołowskiemu Potokowi. Kopa jest niewybitnym wzniesieniem porośniętym całkowicie kosodrzewiną. Widoczna na fotce poniżej, jako zielone wzgórze pośrodku kotła... 

   
Opadające do Wyżniej Chochołowskiej Doliny wschodnie zbocza Rakonia, zwane Długim Upłazem, były dawniej wypasane.

      
Schodzę w towarzystwie kilku starszych osób... Wtem ktoś rzuca hasło - " Niedźwiedź u góry na stoku po prawej !!!"... Wszyscy jak na komendę odwracają głowy we wskazanym kierunku... Co poniektórzy nerwowo grzebią w plecakach i wyciągają lornetki... Z zaciekawieniem i ja spoglądam w tamtą stronę, lecz niczego co by mogło przypominać niedźwiedzia nie widzę.... Miałem już przyjemność, kilka razy na szlaku spotkać nasze kochane, tatrzańskie niedźwiadki i znam pewne ich zwyczaje, więc jestem trochę zdziwiony co tutaj i o tej porze miałby robić misio??... No, ale jak niedźwiedź, to niedźwiedź... W końcu po chwili wypatrywania, osoba która zakrzyknęła tę niespodziewaną informację, odwołuje alarm..... Nie ubrała okularów i wzięła za niedźwiedzia, widoczny na zielonym zboczu w oddali, ciemny, skalny głaz...

   
Po nieplanowanym przystanku na wypatrywanie domniemanego niedźwiedzia, ruszam dalej w dół doliny, po kamiennych schodkach ułożonych na zielonej murawie zbocza.. Wspomniana grupa ZBSCMD schodzi jednak zbyt wolno, jak na moje długie nogi..... Pozostawiam więc wesołe towarzystwo poza sobą i szybko zmierzam w kierunku dna doliny...

      
Po niespełna kwadransie marszu od momentu wkroczenia na trasę szlak turystyczny zielony zielonego szlaku, sprowadzającą z grani Wołowca, docieram do podnóża jego zbocza.. Nachylenie szlakowej ścieżki łagodnieje i kończy się trawers północnym zboczem Wołowca.. Wkraczam pomiędzy duże skalne głazy i kamienne piargi, licznie zalegające u podnóża stoku.. Teraz kamienna ścieżka opada łagodnie prostym odcinkiem, biegnącym w dół kotła Wyżniej Chochołowskiej Doliny..

   
Kolejne kilkaset metrów pośród skalnego rumoszu i szlak sprowadza mnie w obszar kosówki... Po obydwu stronach ścieżki rośnie ona wielkimi, ciemnozielonymi kępami, ciągnąc się w dół żlebu jeszcze przez kilkaset metrów, aż do granicy świerkowego lasu.. Coraz odleglejszy staje się szczyt Wołowca pozostawiony za moimi plecami...

      
W dali, u wylotu Wyżniej Chochołowskiej Doliny, wznosi się (po prawej) długi grzbiet północno-zachodniej grani Trzydniowiańskiego Wierchu. Opada on w kierunku Doliny Chochołowskiej poprzez Jarząbczy i Trzydniowiański Upłaz, a zakończony jest całkowicie zalesionym wzniesieniem zwanym Ropa (1416 m n.p.m)... Za tymże grzbietem, na wprost, wznosi się charakterystyczny masyw Kominiarskiego Wierchu zbudowany z wapieni triasowych i porośnięty bogatą florą roślin wapieniolubnych. Po lewej zaś stronie ponad Doliną Chochołowską, wznosi się widoczny w oddali na granicy polsko-słowackiej, samodzielny masyw górski  o nazwie Bobrowiec ze szczytem o tej samej nazwie Bobrowiec (1663 m n.p.m)...

      
Schodząc w głąb Wyżniej Chochołowskiej Doliny, coraz dokładniej ukazuje się niewidoczne od strony Grani Głównej Tatr, północne czoło masywu Wołowca, Dziurawej Przełęczy, Łopaty i Czerwonego Wierchu.. Piarżyste, zielone zbocza u podnóża Dziurawej Przełęczy i Łopaty, zwą się Dziurawymi Grządkami...

       
Najbliżej trasy szlak turystyczny zielony zielonego szlaku wypiętrzają się po zachodniej stronie, poszarpane i poprzecinane kilkoma niewielkimi żlebami, skaliste grzędy... Są to częściowo odkryte, skalne ściany północno-wschodniego zbocza Wołowca o nazwach Skrzynia i Skrajniak....

   
Dolny odcinek Wyżniej Chochołowskiej Doliny porośnięty jest kosówką wysoką na ponad 2 metry... Pas kosodrzewiny zalega od podnóży zboczy Wołowca czyli ok.1700 m n.p.m, a kończy się przed linią lasu świerkowego na wysokości ok.1300 m n.p.m..

      
Po wschodniej stronie doliny, kępy ciemnozielonej kosodrzewiny podchodzą aż na sam szczyt Czerwonego Wierchu, wzniesienia o wysokości 1766 m n.p.m, które jest zakończeniem północnej grani Łopaty opadającej do Doliny Chochołowskiej..

   
Po niespełna godzinie schodzenia z grzbietowej grani Wołowca, wkraczam powoli w granicę górnoreglowego lasu świerkowego, zalegającego tutaj na wysokości ok. 1300m n.p.m.. Kamienna ścieżka biegnie niewielkimi, nasłonecznionymi polanami, pośród paproci, przebarwiających się jesienią na jaskrawo-czerwony kolor kęp borówek (występują ich tu 3 gatunki), fioletowych wrzosów i zielonej murawy psiej trawki...

   
Ponad niską, zieloną murawą tych polan dominuje roślina odznaczająca się szczególnym wzrostem... Jest to Ciemiężyca zielona. Jej wyrastająca spośród grubych, zielonych liści łodyga z dużą wiechą kwiatostanu, może osiągać 150 cm wysokości.. Druga roślina charakterystyczna dla górskich polan, lecz często niezauważalna ze względu na jej niski rozłożysty kształt, ginący w czeluści traw i murawy na obrzeżach górskich lasów, to Dziewięćsił bezłodygowy - symbol  klasycznego motywu sztuki podhalańskiej, podlegający ścisłej ochronie.

      
Odcinek szlak turystyczny zielony zielonego szlaku biegnący dnem wąwozu Wyżniej Chochołowskiej Doliny w kierunku Doliny Chochołowskiej, jest najmniej ciekawy z całej trasy wędrówki po Grani Tatr Zachodnich.. Wąska kamienista ścieżka, opadająca w dół wzdłuż Wyżniego Chochołowskiego Potoku pośród gęstego świerkowego lasu, od momentu wejścia w las, aż do wylotu w rejonie Doliny Chochołowskiej, ciągnie się na odcinku ok. 3 km.. Po drodze przechodzę zarastającą już świerkowym lasem - Polanę Wyżnią Chochołowską.. Znajduje się ona na wysokości 1280-1350 m n.p.m. Wchodziła niegdyś w skład Hali Chochołowskiej. Przepływa przez nią niewielki strumyk zasilający Wyżni Chochołowski Potok. Nazywana była polaną Sołtysią i stały na niej szałasy nazywane sołtysimi. W zimie 1944/45 r. w szałasach tych mieścił się sztab partyzantów radzieckich kpt. Tichonowa. Od dawna nieużytkowana polana znacznie już zarosła lasem. Na niektórych mapach nie jest już zaznaczana...

   
Po minięciu tejże polany, ścieżka ponownie zagłębia się w gęsty, świerkowy las... W czasie upałów daje to moment wytchnienia i orzeźwiający chłód... Jednak sama ścieżka, usłana spora ilością kamieni i sączącymi się na jej trasie, kilkoma malutkimi ciekami wodnymi, nie jest wygodnym traktem do schodzenia w dół..

   
Po kwadransie szybkiego marszu w dół, mijam po drodze charakterystyczną skałkę przy trasie szlak turystyczny zielony zielonego szlaku.. Wypiętrza się ona po prawej stronie ścieżki.. Z jej skalnej ściany wyrasta niewielki świerk..

   
Po następnych kilkuset metrach, ściana lasu przerzedza się i pomiędzy drzewami ukazują się przede mną w oddali, wzniesienia Bobrowca i Chochołowskich Mnichów..

      
Pośrodku masyw Bobrowca, wierzchołek z jego lewej strony to Jamborowy Wierch, po prawej za drzewami- Chochołowskie Mnichy....

   
Chochołowskie Mnichy... Opisze je dokładniej, gdy pstryknę im fotkę w pełnej ekspozycji z Doliny Chochołowskiej...

   
Miejsce przez które maszeruję to tzw. Mokry Żlebek. Szlakową ścieżkę przecina niewielki strumyk wypływający ze źródełka na zboczu.. Zasila on płynący spod Wołowca, Chochołowski Potok..

      
W ciągu kolejnych minut przechodzę przez coraz rozleglejsze wycinki lasu.. Sporo tutaj ściętych pni drzew przygotowanych do zwózki..

   
Mnichy Chochołowskie coraz bliżej, znak to, że do Doliny Chochołowskiej już tylko"rzut beretem"..

   
W końcu po półtoragodzinnym marszu z grzbietowej przełęczy pod Wołowcem, docieram do Doliny Chochołowskiej... Szlakowy czas wskazywał 2 godziny na dotarcie tutaj.. Zatem znowu nadrobiłem około 30 minut na tym zejściu z Grani Głównej Tatr.. Przy wylocie do Doliny Chochołowskiej widać już góralską bryczkę, czekającą na strudzonego turystę, który skusi się na ten wariant pokonania Doliny Chochołowskiej w dół i wyciągnie z kapsy sporą ilość dudków.. 
  
   
Ruch w interesie jednak slaby.. Turystów jak na lekarstwo. Aż nie do uwierzenia, że przy tak pięknej, słonecznej pogodzie pusto tutaj i cicho, choć to pora popołudniowych spacerów do schroniska na Polanie Chochołowskiej.. Mijam nieco zaspanego, góralskiego woźnicę, który drzemie na tylnej kanapie bryczki.. Na zegarku godzina 16.30.. Teraz przede mną ok.30 minut marszu w dół doliny do leśniczówki Chochołowskiej, dawnego schroniska Blaszyńskich.. W jej pobliżu znajduje się punkt wypożyczania rowerów.. Tam załatwię sobie rowerek i zjadę bez pedałowania w dół doliny Chochołowskiej, aż do Siwej Polany, gdzie zaparkowałem samochód.. Nadrobię tym samym sporo czasu, a w nogach pozostanie sporo kilometrów, które trzeba by było "przetruchtać" wzdłuż całej doliny..

   
Ruszam powoli w dół.. Teraz po lewej stronie szlaku na północnych zboczach doliny, ukazują się jak na dłoni, charakterystyczne, wypiętrzone skalne turnie Chochołowskich Mnichów. 
Mnichy Chochołowskie to długi rząd turni, które znajdują się w partiach szczytowych i na zboczach wschodniego ramienia Bobrowca(1663 m n.p.m.). Niektóre z nich mają kształt skalnych iglic. Turnie znajdują się na wysokości ok.1500 m n.p.m. w trawiastym zboczu, które dawniej było wypasane. Po zaprzestaniu wypasu zarasta ono stopniowo kosówką. Po zachodniej stronie z okolic turni opada na Polanę Chochołowską - Skorusi Żleb, nieco zaś poniżej turni znajduje się cenny przyrodniczo świerkowy las urwiskowy. Zbudowane ze zwietrzałych skał wapiennych, turnie są doskonale widoczne z Polany Chochołowskiej. Znajdują się na obszarze Tatrzańskiego Parku Narodowego (obszar ochrony ścisłej Bobrowiec) i nie są udostępnione turystycznie..

      
Maszerując w dół szerokim, wygodnym, brukowanym traktem przez Dolinę Chochołowską, opowiem o jej geografii, historii i przyrodzie.. Ta malownicza i piękna dolina warta jest opisu.
Dolina Chochołowska to najdłuższa i największa dolina w polskich Tatrach, znajdująca się na zachodnim skraju polskich Tatr Zachodnich. Zajmuje obszar ponad 35 km² i ma długość ok. 10 km. Jest doliną walną. W dolnej części, o długości ok. 4 km tworzy głęboki wąwóz, na którym podobnie jak w Dolinie Kościeliskiej występują przewężenia, zwane bramami. Są dwa takie przewężenia: Niżnia Brama Chochołowska i Wyżnia Brama Chochołowska. Górna część doliny rozdziela się na trzy główne ramiona: Dolinę Starorobociańską, Dolinę Chochołowską Wyżnią i Dolinę Jarząbczą. Oprócz tych głównych odgałęzień Dolina Chochołowska posiada jeszcze wiele mniejszych dolin: Mała Sucha Dolina, Wielka Sucha Dolina, Dolina Huciańska, Dudowa, Trzydniowiańska, Głębowiec, Długa, Kryta, Wielkie Koryciska, Małe Koryciska oraz wiele żlebów.

        
 Nazwę swą dolina zawdzięcza oddalonej o kilkanaście kilometrów wsi Chochołów. Wieś ta już w XVI wieku zajmowała obszar Tatr pomiędzy Wołowcem a Bobrowcem (bardziej użyteczne dla rolnictwa i pasterstwa obszary doliny już wcześniej zostały przydzielone nadaniami królewskimi innym wsiom starszym od Chochołowa). Dzięki występowaniu w dolinie dużej powierzchni polan i hal, stała się ona największym ośrodkiem pasterstwa w Tatrach. W 1930 roku 70 juhasów wypasało na niej ok. 4000 owiec, ponadto 280 pastuchów wypasało bydło. Ogromna też była liczba szałasów, bacówek i szop. W czasie II wojny światowej istniejące w dolinie schroniska i liczne szałasy stanowiły bazę dla partyzantów polskich i radzieckich. W czasie walk z partyzantami Niemcy spalili te schroniska, liczne szałasy i szopy. Dolina Chochołowska była też miejscem, w którym hitlerowcy rozstrzeliwali zakładników i więźniów. Dolina Chochołowska miała też swoją przeszłość górniczą. Już od XVI w. prowadzono na niej prace górnicze i hutnicze, które trwały aż do drugiej połowy XIX wieku. Głównie wydobywano rudy żelaza, które początkowo wytapiano na miejscu, później zwożono je tzw. Drogą pod Reglami do huty w Kuźnicach.

          
Na pięknie Doliny Chochołowskiej poznali się też turyści. Pierwsi pojawili się tutaj już w XIX wieku. Jeden z nich pisał:„Kilka potężnych szczytów wznoszących swe dumne czoła w krainę obłoków, tak wydają się strome, że powątpiewamy, iżby wstąpić można było na ich wierzchołki”. Jednak początkowo turystyka skupiała się głównie w okolicach Tatr bliższych z Zakopanego. Dopiero przed I wojną światową uzyskała dolina większą popularność, głównie dzięki narciarzom i taternikom skupionym w ZON i Towarzystwie Tatrzańskim, które zbudowało schronisko w Dolinie Starorobociańskiej. W latach 1930–1932 Warszawski Klub Narciarzy wybudował duże schronisko na Polanie Chochołowskiej. To wydatnie wpłynęło na rozwój turystyki w tej dolinie, szczególnie narciarstwa. W 1938 usiłowano tutaj pobić światowy rekord wysokości balonem „Gwiazda Polski”. Niestety wiatr to uniemożliwił, a powłoka już częściowo wypełniona wodorem wybuchła.

   
Po drugiej wojnie światowej w latach 1951-1953 w miejsce spalonego przez Niemców schroniska wybudowano nowe, duże schronisko PTTK na Polanie Chochołowskiej, które stało się główną bazą wypadową turystyki letniej i zimowej w tej części Tatr.


  Polana Chochołowska była ulubionym miejscem turystycznym Karola Wojtyły, bywał tutaj wielokrotnie. W Dolinie Chochołowskiej nakręcono do filmu Potop scenę z kuligiem, a także 7 odcinek Janosika.Tutaj również przeprowadzane były szkolenia komandosów i zawody ratowników tatrzańskich.

   
Dolina znajduje się na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego, ale nie jest jego własnością, lecz należy do Wspólnoty Leśnej Uprawnionych Ośmiu Wsi z siedzibą w Witowie. W 1983 r. górale odzyskali sądownie prawo do gospodarowania swoją własnością. TPN jedynie nadzoruje ich działalność. Na terenie Doliny Chochołowskiej prowadzona jest gospodarka leśna i wycinane są drzewa. Istnieje też pasterstwo, choć nie w takich rozmiarach, jak dawniej. Dzięki temu, że polany są wypasane, a niektóre również koszone, nie ulegają one zarastaniu lasem, jak niestety dzieje się to na polanach będących własnością TPN.

      
Aż 2/3 doliny pokryte jest lasami świerkowymi. W dolnej części doliny występują dolnoreglowe lasy z domieszką buka, jodły i reliktowej sosny zwyczajnej. Wśród lasów bieleją liczne turnie – szczególnie efektownie prezentują się Mnichy Chochołowskie i Siwiańskie Turnie. Szczyty i granie wyższych gór są trawiaste, najatrakcyjniej wyglądają jesienią. Wówczas możemy na nich obserwować całą tęczę kolorów: przebarwione na jaskrawoczerwony kępy borówek (występują ich tu gatunki), fioletowe wrzosy, rude pędy situ skuciny, żółte bliźniczki psiej trawki, a to wszystko na tle ciemnozielonych kęp kosodrzewiny. Atrakcją są też liczne polany i hale z szałasami, większość z nich jest jeszcze wypasana. Wiosną zakwitają na nich masowo krokusy, jesienią zimowit jesienny i jesienne gatunki goryczek. Ciekawa flora. M.in. stwierdzono tutaj występowanie takich rzadkich w polskich Karpatach roślin, jak: szczwoligorz tatarski, ostrożeń głowacz, storzan bezlistny, zarzyczka górska, turzyca skąpokwiatowa. Dolina Chochołowska jest też ostoją dzikich zwierząt. Odbywają się w niej rykowiska jeleni, niedźwiedzie, świstaki i wiele innych gatunków znajduje tutaj warunki do życia.

         
Każdy, kto zna kultowy serial "Janosik", pamięta sceny ze ślubu Harnasia z Maryną, który miał miejsce w Dolinie Chochołowskiej. W czasie realizacji serialu zbudowano na Polanie Chochołowskiej pod lasem, kapliczkę... Po nakręceniu filmu pozostawiono ją jako atrakcję turystyczną polany. Kaplica na Polanie Chochołowskiej  wybudowana jest w góralskim stylu z niemalowanych desek, kryta czarnymi, drewnianymi gontami. Jej kopuła zwieńczona jest krzyżem z surowego, nieheblowanego drzewa. Z czasem została poświęcona, wyposażono jej wnętrze, a przed kaplicą wyrównano teren i postawiono ławki. Kaplicy nadano imię św. Jana Chrzciciela. W sezonie turystycznym od czerwca do października odbywają się w niej msze święte o godzinie 13. Szczególną atrakcją dla odwiedzających dolinę są  udzielane w niej śluby. Obok kaplicy niewielka zadaszona wiata i drewniany krzyż. Opiekują się nią miejscowi górale, którzy w 1996 r. utwardzili drogę prowadząca do kaplicy. Planowana jest także dalsza rozbudowa kaplicy. Skręcając z traktu zielonego szlaku w lewo pod las, przed ostatnimi szałasami, wygodną ścieżką można dojść w parę chwil do tej urokliwej, górskiej kapliczki  ...


      
Wędrując Doliną Chochołowskąmaszerujemy przez cała drogę wzdłuż płynącego jej dnem Potoku Chochołowskiego, który przelewa się raz z lewej, raz z prawej strony drogi, przepływając z szumem  pod kilkoma mostkami..

   
Jego źródła znajdują się na stokach Wołowca na wysokości ok. 1540 m n.p.m. W górnym biegu potok jest nazywany Wyżnim Chochołowskim Potokiem. Po połączeniu z prawobrzeżnym Jarząbczym Potokiem powstaje Chochołowski Potok. Drugim prawobrzeżnym i zarazem największym z wszystkich dopływów jest Starorobociański Potok. Lewobrzeżnych dopływów jest kilka, największe z nich to: Litworowy Potok spływający Litworowym Żlebem, Dolinczański Potok i Bobrowiecki Potok. Długość potoku wynosi 8,86 km, średni przepływ 1200 l/s, średni spadek 6,47%. Od Siwej Polany Chochołowski Potok zmienia nazwę na Siwą Wodę. Płynie ona dalej przez Rów Kościeliski i w Roztokach (część Witowa) na wysokości około 880 m n.p.m. łączy się z Kirową Wodą, tworząc rzekę Czarny Dunajec.

   
Na swojej trasie potok przepływa przez wszystkie rodzaje skał budujących Dolinę Chochołowską. W górnej jej części (Dolina Chochołowska Wyżnia) jego dno zbudowane jest z twardych skał metamorficznych i krystalicznych. Tutaj wpływ potoku na rzeźbę terenu jest niewielki – doliny ukształtowane zostały głównie przez lodowiec. Poniżej Polany Chochołowskiej potok płynie miękkimi skałami osadowymi – wapieniami i dolomitami. W tych właśnie skałach wapiennych potok wyrzeźbił głęboki wąwóz i liczne podziemne koryta i szczeliny, do których wpływa woda. Skutkiem tych zjawisk krasowych są liczne ponory, czyli miejsca, gdzie potok gubi wodę, a następnie wypływa ona w innym miejscu poniżej. To tracenie wody jest znaczne, w niektórych latach przy długotrwałych okresach bezdeszczowych zdarza się, że na niektórych odcinkach cały potok zanika. 


Największy wypływ wody znajduje się w Wywierzysku Chochołowskim. Woda z Chochołowskiego Potoku jest bardzo czysta bakteriologicznie i chemicznie. Potok dzięki silnemu napowietrzeniu ma również duże zdolności do samooczyszczania się. Dno potoku jest wybitnie kamieniste.
   Wywierzysko Chochołowskie


 Po przejściu Chochołowskiej Polany maszeruję szeroką, bitą drogą, wzdłuż potoku Chochołowskiego jeszcze około 15 minut, do punktu wypożyczania rowerów w pobliżu leśniczówki Chochołowskiej TPN..

         
Przy wypożyczalni kilku turystów z plecakami, którzy też zaplanowali takie rozwiązanie czyli pokonanie na rowerze tej części doliny, aż do Siwej Polany.. Od tego miejsca czyli od leśniczówki TPN gdzie znajduje się III, końcowy punkt wypożyczenia i zdania roweru, do parkingu na Siwej Polanie jest ok.5,5 km.. Spory więc kawałek marszu zwłaszcza, gdy w nogach ma już od rana ok. 25 km wędrówki po górach.. Miła, młoda dziewczyna wybiera mi "sprytny" rowerek, kasuje 10 PLN i życzy przyjemnego zjazdu w dół... Siadam szczęśliwy na rower i po paru zakręceniach pedałami sunę już siłą rozpędu w dół Doliny Chochołowskiej.

   
W kilka chwil przejeżdżam przez Wyżnią Bramę Chochołowską... 
Wyżnia Brama Chochołowska (pod Zawiesistą) to ciasne, zbudowane z dolomitów wrota skalne znajdujące się na wysokości ok. 1030 m n.p.m., na odcinku pomiędzy Polaną pod Jaworki a leśniczówką TPN (dawne schronisko Blaszyńskich). Utworzone są przez czoła grzbietów Kominiarskiego Wierchu i Bobrowca (tzw. Chochołowskie Czoła), w których Chochołowski Potok wyżłobił wąwóz. Część jego wód zanika tutaj w ponorze, płynąc podziemnymi, wymytymi w skale szczelinami, wypływa dopiero niżej w Wywierzysku Chochołowskim. Zatrzymuję się tylko na parę sekund, pstryk fotka..i jadę dalej....

    
Po 3 minutach zjazdu w dół od Wyżniej Bramy Chochołowskiej, a dokładnie w odległości 1 km od niej, znajduję się drugie zwężenie Doliny Chochołowskiej - Niżnia Brama Chochołowska...
Niżnia Brama Chochołowska to także jak poprzednie, ciasne, zbudowane z dolomitów wrota skalne. W tym miejscu zbocza Doliny Chochołowskiej zwierają się w ciasny wąwóz. Miejsce to znajduje się na wysokości 987 m n.p.m., na odcinku pomiędzy Polaną Huciska a Polaną pod Jaworki.

   
Po wschodniej stronie drogi biegnącej doliną znajduje się wysoka, stroma dolomitowa skała nazywana Skałą Kmietowicza. W 1901 r. zamontowano na niej tablicę upamiętniającą ks. Leopolda Kmietowicza i innych organizatorów powstania chochołowskiego. Umieszczono na niej również medalion upamiętniający wizytę w dolinie Jana Pawła II w 1983 r. Ok. 30 m powyżej skały, przed mostkiem na Chochołowskim Potoku odbiega na wschód krótka ścieżka (1 min) do Wywierzyska Chochołowskiego – jednego z największych wywierzysk w Tatrach.

    
Teraz już praktycznie bez zatrzymywania się i zsiadania z roweru, zasuwam niczym Orient Express w dół Doliny Chochołowskiej..    Przejeżdżam przez Polane Huciska pstrykając w czasie jazdy parę fotek.. Polana Huciska lub Huty to polana reglowa położona po wschodniej stronie Chochołowskiego Potoku, na wypłaszczeniu, na wysokości 980-1050 m n.p.m. Rozszerzenie doliny tworzące polanę utworzone zostało w miękkich, czerwonych łupkach górnego triasu. Nazwa polany pochodzi od istniejącej tutaj w dawnych czasach kopalni i huty rud żelaza. W stokach wznoszącej się nad polaną Klinowej Czuby w kopalni zwanej Huciańskie Banie, na przełomie XVIII i XIX wieku z czerwonych wapieni jury reglowej wydobywano rudy kwarcowo-hematyttowe. Wożono stąd rudę żelaza do huty w Kuźnicach tzw. Drogą pod Reglami.

   
Polana znajduje się na dość urodzajnych aluwiach naniesionych przez potok spływający z Kamiennego Żlebu. Ciągnie się wzdłuż tego potoku, we wschodnim kierunku od drogi biegnącej Doliną Chochołowską. W przeszłości polana była intensywnie użytkowana pastersko, obecnie odbywa się na niej wypas kulturowy. Dawniej istniały na niej również szałasy pasterskie. W 1809 ukrywali się w nich zbójnicy. W czasie potyczki obywatelskiej straży z bandą zbójników poległ witowski wójt, a jeden zbójnik został ranny. Istniejący przy drodze krzyż ufundował w 1932 Andrzej Wróbel z Cichego. Przed wojną istniało na polanie prywatne schronisko gazdy z Ratułowa, tzw. schronisko Bukowskich. Zostało spalone przez Niemców w styczniu 1945 – jego fundamenty czasem mylnie brane są za pozostałości zakładu hutniczego.

   
Do 1997 na polanie znajdował się parking dla samochodów. Decyzją właścicieli terenu – Wspólnoty Leśnej Uprawnionych Ośmiu Wsi – dopuszczono wjazd samochodów tylko do Siwej Polany. Obecnie Polana Huciska jest końcową stacją turystycznej kolejki "Rakoń" dowożącej turystów z Siwej Polany. Mieści się też tutaj pośredni punkt wypożyczalni rowerów, którymi można dojechać do leśniczówki TPN. Na polanie znajdują się szałasy i ławki dla turystów.

   
Jeszcze parę łagodnych zakrętów odcinkiem równej, asfaltowej drogi i w końcu wjeżdżam na ostatnią prostą przed "metą"...   

      
Na końcu asfaltu widać już parasole i budy z pamiątkami przy szlabanie wejściowym na teren Tatrzańskiego Parku.. W powietrzu unosi się już nie zapach świerkowego lasu, lecz dym z grilla, a zamiast szumu strumienia i świstu wiatru na przełęczy słychać warkot silników samochodowych i głośne nawoływania turystów..Ufff..dotarłem do rzeczywistości dnia codziennego.. 
  
      
Na parkingu też już prawie pusto... Spoglądam na zegarek.. Jest godzina 17.20... Zatem odcinek od leśniczówki TPN do Siwej Polany przejechałem w 20 minut.. Gdyby nie ten rower, to teraz "dymałbym" na nogach gdzieś w połowie Doliny Chochołowskiej...Jest ok..


Czas zatem na małe podsumowanie tej wielkiej marszruty Główną Granią Tatr Zachodnich... Trasa przepiękna i malownicza.. Długa, stosunkowo trudna i męcząca, lecz warta włożonego wysiłku.. Wymaga sporej kondycji i dobrego obuwia.. Jest to najbardziej eksponowana i widokowa trasa w Tatrach Zachodnich po polskiej stronie.. Cała pętla od Siwej Polany począwszy i tutaj skończywszy  poprzez Starorobociańską Dolinę, Siwą Przełęcz, Starorobociański Wierch, Kończysty, Jarząbczy, Łopatę, Wołowiec i Dolinę Chochołowską liczy w sumie 30 km... Pokonałem ją w czasie niespełna 11 godzin i to całkowicie na luzie..... Ale nie czas tutaj ważny... Ważne odczucia i wrażenia wyniesione z tej wyprawy.. Pozostaną na całe życie w pamięci i sercu.. Takich chwil i pięknych widoków się nie zapomina, szkoda tylko że jest ich coraz mniej w naszym skomercjalizowanym, zagonionym i zestresowanym świecie... Warto jednak uciekać przed nim w takie piękne miejsca...

Wiesz, co to jest śmierć?
Nie ma woni siana
nie ma hali zielonej
nie ma jaskrów złota
gasną gwiazdy zawilców
zmierzch barw
  ślepota.

Cisza dźwięków.

Nie ma grania w żlebach.
Ciała nie pieści ni słońce ni wiatr
Nic nie chcesz - nic nie trzeba
skończył się twój świat.

Tak żyć nie można. Muszę iść tam.

Dobyć świat dźwięków i barw z ukrycia.
Nie jest ważne życie. Nie jest ważna śmierć
To ważne, by nie umrzeć za życia
                                                                      Teresa Harsdorf-Bromowiczowa
 
TATRY ZACHODNIE A.D 2011
KONIEC

4 komentarze:

  1. Witam! Jestem pod ogromnym wrażeniem Twojego opisu. do zobaczenia na szlaku.

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne, serdecznie pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytam i oglądam wszystko, bo nikt nie ma takich bogatych, profesjonalnych komentarzy; natomiast mam "żal", że tak skąpi Pan pikseli (np. Wetlińska poniżej 1000 to nieporozumienie); tutaj też zresztą nie starczyło na zejście :} ale w sumie - rewelacja! Wręcz chciałoby się od razu tam iść. Dziękuję i pozdrawiam. Ryszard

    OdpowiedzUsuń
  4. wszystko piękne , niezła kondycja

    OdpowiedzUsuń