czwartek, 19 sierpnia 2010

Krawców Wierch

BESKID  ŻYWIECKI
KRAWCÓW  WIERCH


Nie zawsze duże jest piękne.. Często bywa tak że to mniejsze ma swój urok, klimat, jest bardziej przytulne i nastrojowe.... Jest takie miejsce, jedno z nielicznych w Beskidach…. Z racji położenia rzadziej odwiedzany zakątek Beskidu Żywieckiego, co czyni go miejscem spotkań ludzi prawdziwie kochających góry... Wspaniały klimat tego miejsca tworzą: okolica oraz atmosfera jaka panuje tam podczas pobytu turystów. Jednak wyjątkowej urody szlaki wiodące do tej oazy spokoju sprzyjają jego odwiedzaniu.. Zważywszy na niepowtarzalność owego miejsca warto je odnaleźć i w otoczeniu natury, będącej tutaj ostoją wielu gatunków roślin i zwierząt, spędzić czas w tym jednym z najpiękniejszych zakątków Beskidu Żywieckiego... Zapytacie:- Co to za miejsce? … To kulminacja w Beskidzie Żywieckim pomiędzy przełęczą Glinka a Trzema Kopcami, na terenie Żywieckiego Parku Krajobrazowego – Krawców Wierch (1064 m npm). Przy szczycie znajduje się okazała Hala Krawcula z niewielką, przeuroczą Bacówką PTTK pod Krawców Wierchem…To kolejny cel mojej wędrówki z plecakiem po naszych pięknych górach…
Zaraz po powrocie z Beskidu Wyspowego gdzie wędrowałem na Mogielicę, dwa dni zrobiłem sobie przerwy, popracowałem troszkę żeby się nie "zastać" .. i w środku tygodnia, początkiem sierpnia wyjechałem na kolejną wędrówkę szlakami Beskidu Żywieckiego...
Jak wspomniałem - cel - Krawców Wierch - wybrałem podejście i zejście tym samym  szlak turystyczny żółty żółtym szlakiem z miejscowości Glinka - czas przejścia w obie strony - ok.3 godz. - długość trasy ok.10 km.. Zapraszam na wędrówkę...

 
Cały tydzień zapowiadano w rejonie Beskidów pogodę "pod chmurką" z przelotnymi opadami ale kto by się przejmował takimi "duperelami" Trochę to nawet korzystnie bo gdy w czasie wędrówki nie przypieka za bardzo, to maszeruje się żwawiej.. Jednak z drugiej strony gdy słoneczko świeci to i weselej na duszy i fotki lepiej wychodzą.. No ale wszystkiego mieć nie można... Ważne że człowiek nie siedzi w fotelu przed telewizorem tylko obcuje z naturą i oddycha świeżym górskim powietrzem...
O Beskidzie Żywieckim i jego wspaniałościach pisałem już niejednokrotnie więc nie będę się rozpisywał... Wspomnę tylko o samej niewielkiej beskidzkiej miejscowości Glinka, do której właśnie zmierzałem samochodem w ciepły lecz pochmurny, sierpniowy poranek...
Glinka to niewielka wieś położona w powiecie Żywieckim w gminie Ujsoły, na wschodnich krańcach Worka Raczańskiego, w dolinie potoku Cicha oraz jego bocznych dopływów: Wielkiego i Małego Smerekowa. Pierwsze wzmianki o Glince pochodzą z końca XVII w. ale prawdopodobnie założyli ją dużo wcześniej osadnicy wołoscy. W księdze sądowej Państwa Żywieckiego zawarto w 1773 roku wzmiankę o Jakubie i Michale Krawcach , którzy "są ugodzeni za wypasienie hali Glinki" czyli nielegalny wypas owiec. Nazwa Glinka pierwotnie odnosiła się do nazwy potoku oraz góry i łączyć ją należy z wyrazem glina, przez co oznaczać może potok płynący przez teren o gliniastym podłożu. Przez Glinkę prowadził stary szlak handlowy z Żywiecczyzny na Słowację biegnący do Namestova na Orawie.. Po II wojnie światowej ruch na tej trasie zanikł i Glinka stała się przygraniczną wioską, rzadko odwiedzaną przez turystów.. Po zmierzchu WOP wpuszczał tutaj tylko stałych mieszkańców.. Ożywienie nastąpiło po otwarciu przejścia granicznego na przełęczy Glinka - Novot (15 stycznia 2001 r.)..  Wieś Glinka położona jest na wysokości 600-690 m n.p.m, liczy około 1000 mieszkańców.. Z tego terenu wypływa jedno z ramion naszej dużej górskiej rzeki Soły.. Dopływ ten to Biała Soła zwana Ujsołą stąd i nazwa gminy Ujsoły... Biała Soła łączy się w Rajczy z Czarną Sołą tworząc rzekę Sołę - jeden z pierwszych dużych prawobrzeżnych dopływów Wisły.. Z tej wioski biegnie na szczyt Krawców Wierch i dalej granicą na Trzy Kopce - szlak turystyczny żółty żółty szlak turystyczny którym miałem zamiar wędrować...


Dochodziła godzina 9 rano gdy w miejscowości Rajcza skręciłem w lewo na Ujsoły.. Po kilku kilometrach przejeżdżałem Ujsoły kierując się cały czas prosto w stronę Glinki... Na wprost odsłaniały się pasma górskie ze wzniesieniami Smerekowa Wielkiego, Jaworzyny, Magury i Soliska ..

 
Jechałem przez chwilę wzdłuż koryta Białej Soły lecz po wjechaniu do wsi Glinka skręciłem w lewo obok białego kościółka i skierowałem się w stronę przysiółków Kulówka i Kubiesówka.. Po przejechaniu około kilometra, droga asfaltowa praktycznie się kończy i zaczyna wąska, ułożona z betonowych płyt dróżka na szerokość jednego samochodu osobowego, wspinająca się ostro pod górę w kierunku szczytu Kubiesówki i znajdującego się tam prywatnego schroniska "Kubiesówka".. Wzdłuż tej właśnie drogi równolegle pod górę, biegnie trasa szlak turystyczny żółty żółtego szlaku od strony Soblówki, przez Glinkę na Krawców Wierch i dalej na Trzy Kopce... Postanowiłem na początku owej betonowej drogi znaleźć miejsce gdzie by pozostawić samochód i wyruszyć stąd na trasę... Obok małej góralskiej chałupki, na niewielkiej polance przy kamiennym obelisku jednej ze stacji krzyżowych prowadzących na Krawców Wierch, spotkałem tamtejszego gospodarza.. Po krótkiej rozmowie pozwolił pozostawić obok jego domostwa mój samochód i obiecał zerknąć na niego od czasu do czasu..

   
Ruszyłem stromą dróżką po betonowych płytach pod górę, mijając kilka zabudowań.. Szlak szlak turystyczny żółty żółty prowadził pomiędzy połaciami łąk i lasów zboczem Kubiesówki. Po 20 minutach ostrego marszu betonowy trakt zamienił się w kamienistą, gruntową drogę, odsłaniając z każdą minutą podejścia coraz to rozleglejszą panoramę na dolinę Bystrej, Białej Soły i Ujsoł.. 

  
 Cały czas nad moją głową przesuwały się sine chmury zakrywające słońce lecz było ciepło i nie zapowiadało to deszczu.. Widoczność za to była bardzo dobra.. Za doliną Białej Soły w kierunku południowo-zachodnim rysowały się wyraźnie wzniesienia:
Burów Groń (715 m), Słowików Groń (702 m), Butyrów (744 m), Łysica (704 m),  Madejowa Kiczora (708 m) i Urówka (823 m)... 

  
Po następnych kilkudziesięciu metrach dróżka wijąca się stromymi serpentynami w górę zbocza, odbiła lekko w prawo i nachylenie zmniejszyło się.. Maszerowałem teraz trawersując zboczem Kubiesówki w kierunku wschodnim... Po prawej ręce w kierunku południowym ukazała się dolina wsi Glinka i górujące nad nią po przeciwległej stronie wzniesienia:
 Butorówka (813 m), Smereków Wielki (1041 m), Jaworzyna (1052 m) i Żebrakówka (1043 m)

 
Maszerowałem dalej na wschód, równolegle do widocznego w oddali przeciwległego, podłużnego grzbietu Magury, Soliska, Żebrakówki wznoszącego się  po drugiej stronie doliny Glinki..

 
Na zboczu minąłem jedne z ostatnich góralskich zabudowań... Obecnie te małe wioski i przysiółki górskie to wyraźny obraz postępującego czasu i kontrastu pomiędzy dawną wsią góralską a obecną... Nowoczesne malownicze domki na zboczach wpisują się w krajobraz obok starych, wiekowych drewnianych chałupek i stodół liczących dobrze ponad sto lat.. Świat galopuje szybko do przodu ale czy to w każdej sytuacji dodaje mu uroku??Chodząc dużo po szlakach i spotykając wielu ciekawych ludzi mogę potwierdzić jedno niezaprzeczalne zjawisko... - Ludzie bez względu na wiek, młodzi czy starzy coraz częściej uciekają w miejsca gdzie nie dotarła ta wszechobecna cywilizacja, gdzie panuje cisza i króluje dookoła piękna przyroda... Miejsc takich jest już coraz mniej ale tylko my sami możemy kontrolować postęp aby nie wszędzie wkradał się "z buciorami" w nasze życie... Każdemu z nas potrzeba intymności, wyciszenia i kontaktu z naturą... Echhh ale się rozpędziłem, rozmarzyłem  i poleciałem jak to się mówi "po bandzie".

  
Tak sobie troszkę "filozofując", maszerowałem zdobywając pomalutku coraz większą wysokość.. Spoglądając za siebie ujrzałem teraz w całej okazałości dolinę Soblówki z zarysowanymi na horyzoncie pasmami i wzniesieniami od lewej :
 Beskid Bednarów (1093 m), pośrodku ostry wierzchołek Świtkowa (1082 m), przełęcz Przysłop (940 m), wzniesienia Wielkiej Rycerzowej (1226 m) i Rycerzowej (1207 m) oraz Wiertalówka (1062 m)


Malowniczo położona miejscowość Soblówka w dolinie Cichej. W tle pasmo:
 Beskidu Bednarów (1093 m), wzniesienie Świtkowa (1082 m), przełęcz Przysłop (940 m), pasmo Wielkiej Rycerzowej (1226 m)

  
Stanąłem na skaju łąki by pstryknąć fotkę i w tym momencie ujrzałem w wysokiej trawie wielkie, białe kapelusze...

  
Znalazłem Kanie, smaczne grzyby których kapelusze przyrządzone w panierce jajka z bułką i przysmażone na patelni smakują lepiej aniżeli kotlet schabowy.. W ciągu 5 minut "przetrząsnąłem" pobliskie trawy i znalazłem ich w sumie 9 szt.. Będą przyrządzone wieczorem jak wrócę do domu.

   
Po 40 minutach marszu od czasu pozostawienia samochodu w Glince, wliczając postoje na fotki i zbieraniem grzybów, dotarłem na grzbiet wzniesienia z dużą stokową polaną o nazwie Długi Groń... W tym miejscu jak zresztą wskazuje tabliczka przytwierdzona do pnia drzewa, odbija w lewo, wąska leśna dróżka do prywatnego schroniska "Kubiesówka"na wzniesieniu o tej samej nazwie Kubiesówka (868 m npm)..- 5 minut drogi...

  
Nie miałem zamiaru tam zaglądać ale gwoli informacji napisze o nim parę słów... Obiekt ten nie ma typowo schroniskowego charakteru – m.in. nie można tu kupić słodyczy czy napojów, za to pokoje mają o wiele wyższy standard i ponoć dobra kuchnie domową... Nie mniej – wszędzie figuruje on jako „schronisko”. Przed samym schroniskiem znajduje się naturalny taras widokowy, poniżej zaś –huśtawki i zadaszone miejsce na ognisko, ukryte w lesie. Z tarasu rozpościera się jeden z najpiękniejszych widoków w Beskidach – na obie Rycerzowe i Muńcuł na południowym zachodzie oraz pasmo Lipowskiej, Boraczego Wierchu i Suchej Góry na północnym zachodzie. Doskonale widoczne jest także Skrzyczne.. Schronisko posiada 30 miejsc noclegowych o wysokim standardzie, oferuje pełne wyżywienie, posiada wyciąg narciarski, daje możliwość wywozu bagażu itp.
Obiekt ten usytuowany jest 100 m poniżej  szczytu na którym zamontowany jest widoczny na zdjęciu ponad wierzchołkami drzew, maszt antenowy-przekaźnikowy raczej szpecący niźli upiększający tę panoramę..

 
Na prawo od tego miejsca jak już wspomniałem wcześniej, rozciąga się duża polana stokowa o nazwie Długi Groń... 100 metrów poniżej szlaku na dole polany, widnieją zabudowania gospodarstwa agroturystycznego "Krokus".. Gospodarstwo to oferuje 20 miejsc noclegowych w 4 pokojach,  wyżywienie, wycieczki z przewodnikiem. Na terenie gospodarstwa znajduje się  jadalnia, sala kominkowa, plac zabaw..

  
Przystanąłem tutaj na chwile bo widoki stąd też ciekawe... Na przeciwległej stronie w kierunku południowym:
 pasmo Smereków Wielki (1041 m) , Jaworzyna (1052 m) i Żebrakówka (1043 m) i Solisko (1031 m) a po lewej stronie w tle, szpiczasty stożek Małego Kopca (1038 m) po słowackiej stronie...

  
Zbliżenie: na pierwszym planie Solisko (1031 m), w głębi stożek Małego Kopca (1038 m)

  
Na południowy-zachód rozciąga się od lewej pasmo:.
 Smereków Wielki (1041 m), Beskid Bednarów (1093 m), ostry wierzchołek Świtkowa (1082 m), przełęcz Przysłop (940 m)..

  
Ruszyłem skrajem łąki w dalszą wędrówkę... Przed wejściem do lasu ujrzałem krzaki słodkich leśnych malin, kawałek dalej smakowite owoce czarnych ostrężyn i jeszcze jedną nieznaną mi roślinkę która miała owoce podobne do jagód lecz bardzie podłużne i zawiązane w grona.. Gdyby ktoś czytając tego posta rozpoznał nazwę owej rośliny, proszę niech napisze mi jak ona się nazywa...(miniaturka zdjęcia po prawej stronie)..

       
Łąka obfitowała także z wielobarwne stanowiska polnych kwiatów.. Fioletami ubarwiały ją kępy Chabrów Łąkowych (po lewej).. Bielą swych płatków rozjaśniały wyglądające jak małe słoneczniki, stanowiska Margaretki ( pośrodku) a górował nad wszystkim na wysokiej metrowej łodydze, z baldachowatą biała koroną - Dzięgiel Leśny którego korzenie są świetnym lekarstwem na dolegliwości żołądkowe (zdjęcie po prawej)

      
Teraz szlak prowadził łagodną drogą grzbietową wzniesienia Glinka (929 m) ponad położonymi w dole wsiami Glinka i Złatna.. Co jakiś czas na poboczu ukazywały się kamienne obeliski z przytwierdzonymi, metalowymi tabliczkami Stacji Drogi Krzyżowej a obok malownicze, kolorowe kapliczki przystrojone kwiatami..

  
Po przejściu kilkuset metrów od dużej polany gdzie znajdowało się wspomniane agrogospodarstwo "Krokus", szlak zaczął nagle wspinać się kamienistą ścieżką stromo w górę pośród bukowo-świerkowego lasu...

  
Po około 200 metrach podejścia wyszedłem na kolejną dużą polanę ..

  
 Przy drodze, na skraju polany kolejny głaz określający stację Drogi Krzyżowej ..


Trasa szlak turystyczny żółty żółtego szlaku na tym grzbietowym odcinku obfituje w liczne piękne polany i prześwity pomiędzy połaciami lasu pozwalające na oglądanie podczas marszu wielu wzniesień i pasm górskich.. Po prawej stronie ponad wierzchołkami drzew ukazał się szczyt Muńcoła (1165 m)

 
Po opuszczeniu polany szlak ponownie zagłębił się w las a droga zaraz po tym, poczęła gwałtownie opadać w głęboką dolinkę...


Schodziłem w dół klucząc pomiędzy sporymi kałużami wody utworzonymi po nocnym deszczu , gdy nagle jakby spod ziemi, na szlakowej dróżce pojawił się rudowłosy turysta zmierzający w przeciwną stronę....

 
Poczciwe psisko przystanęło, zamachało ogonem na przywitanie, popatrzyło na mnie chwilkę jakby żałując że nie idę w jego kierunku i z nosem przy ziemi, wyraźnie szukając śladów, podreptało dróżką dalej...

   
Z dolinki szlak ponownie podchodził pod niewielką górkę by po chwili wyprowadzić mnie na kolejną polanę i leśne rozdroże.. Ta polana nosi nazwę -Polana Piekanka... Sporo na niej pociętych i poukładanych klocków drewna oraz wyciągniętych tutaj pni z wycinki lasu... Napisałem że jest to leśne rozdroże i tak faktycznie jest.. Na początku polany odchodzą w prawo w las, dwie leśne drogi biegnące w dół zbocza... Pierwsza z nich schodząc w dół po zboczu odbija lekko w lewo i sprowadza do przysiółka Szymanów i drogi do Glinki.. Druga węższa w formie leśnego duktu także opada w dół lecz odbija bardziej w prawo, biegnie podnóżem zbocza Jaworzyny i wyprowadza w efekcie do asfaltowej drogi, kilkaset metrów od przejścia granicznego Glinka-Novot...

 
 Przy końcu polany, po prawej stronie szlakowej dróżki kolejny wielki głaz z tabliczką Drogi Krzyżowej ...


Przemaszerowałem przez polanę i ponownie wkroczyłem w leśny teren... Las jak las. Droga łagodnie wspinała się pod górkę a po jej lewej stronie zbocze opadało dość stromo w dół.. Natomiast prawa strona szlaku zapraszała do przystanięcia i pobuszowania w leśnym runie.. Wysoki mieszany las, borowiny i liściaste podłoże...

  
Zatrzymałem się i wszedłem parę metrów w głąb... I nie trzeba było mieć okulary by dostrzec takie duże grzyby !!.. Znalazłem 6 Borowików, wrzuciłem je do reklamówki w której były już znalezione wcześniej Kanie i pomaszerowałem dalej..

  
Po kilku minutach wędrówki lasem, na końcu szerokiej leśnej drogi ujrzałem kolejną dużą polanę.. Według czasów przejść powinien to być już cel mojej wędrówki czyli Krawców Wierch !!.. Wyszedłem na rozległą łąkę.. Po lewej stronie zobaczyłem przy drodze następny duży głaz stacji Drogi Krzyżowej a na wprost kępę świerków..a za nią??!!

  
Po pokonaniu kilkudziesięciu metrów, zza świerków wyłonił się spadzisty dach Bacówki PTTK pod Krawców Wierchem...

  
Po 2 godz.30 min. marszu szlak turystyczny żółty żółtym szlakiem z Glinki dotarłem na rozległą Halę Krawcula do Bacówki pod Krawcowym Wierchem (1038 m n.p.m).. Chociaż słońce skryło się za chmurami, było ciepło i bezwietrznie. Cisza, spokój, otaczający zapach łąki, lasu i uczucie błogiego odprężenia powodowały że miałem zamiar od razu zrzucić plecak, położyć się na trawie i leżeć tak oddychając górskim powietrzem wpatrzony w oddalone szczyty i sine chmury sunące nisko po niebie.. Zanim jednak zakosztuję błogiej chwili relaxu, pochłonę jakiś wyśmienity specjał góralski z kuchni bacówki i pstryknę parę fotek, opowiem wcześniej parę faktów o tym schronisku i szczycie pod którym ono się znajduje czyli o Krawców Wierchu (1064 m n.p.m.)..

 
Schronisko-bacówka pod Krawcowym Wierchem tak naprawdę nie leży na samym jego szczycie lecz na rozległej, południowej hali pod szczytem Krawców Wierchu na wysokości 1038 m n.p.m.. Sam szczyt Krawców Wierch (1064 m n.p.m) leży na pasie granicznym, w odległości niespełna 300 metrów od bacówki, idąc szlak turystyczny żółty żółtym szlakiem przez Hali Krawculi w kierunku północno-wschodnim na Trzy Kopy.. Terytorialnie obiekt schroniska należy do gminy Ujsoły, położonej 30 kilometrów za Żywcem. Obszar ten prawie w całości objęty jest Żywieckim Parkiem Krajobrazowym. Samo usytuowanie bacówki na Hali Krawcula było efektem braku w pobliżu innych budynków przeznaczonych do obsługi ruchu turystycznego. I właśnie ta lokalizacja zapełniła poniekąd pustkę pomiędzy schroniskiem pod Wielką Rycerzową a Schroniskiem na Hali Rysianka czy na Hali Miziowej. Do połowy lat 70, było to miejsce zapomniane i nieodwiedzane, gdyż pasmo graniczne aż po Rycerzową pozostawało niezagospodarowane turystycznie. Turyści tędy nie wędrowali, bo zabraniały tego przepisy graniczne. Dopiero dzięki poprowadzeniu szlaku oraz inicjatywie Edwarda Moskaly podjęto się budowy bacówki, którą rozpoczęto w 1975 r.a ukończono w 1976 r. Od tego czasu zarówno bacówka, jak i Hala Krawcula stała się częstym punktem wycieczek turystycznych na popularnym beskidzkim szlaku z Wielkiej Raczy na Halę Rysiankę. Budowa schroniska spopularyzowała ten ciekawy zakątek Beskidu Żywieckiego.
Schronisko pod Krawcowym Wierchem jest młode w stosunku do wielu innych obiektów PTTK, co nie oznacza wcale, że jest od nich gorsze. Wręcz przeciwnie. Zważywszy na niepowtarzalność tego miejsca warto je odnaleźć, i w otoczeniu natur będącej tutaj ostoją wielu gatunków roślin i zwierząt, spędzić czas w tym jednym z najpiękniejszych zakątków Beskidu Żywieckiego. Wybudowano je według standardowego projektu a prace rozpoczęto bezpośrednio po zakończeniu budowy na Rycerzowej. Od dnia otwarcia, tj. od 4 grudnia 1976 r., dobrze służy turystom którzy zaglądają tu dość licznie, choć w porównaniu z Lipowską i Rysianką jest tu cicho i spokojnie. Jak wspomniałem, bacówka znajduje się na dużej polanie na wysokości 1038 m n.p.m. Rozpościera się z niej wspaniała panorama na liczne wzgórza i szczyty Beskidów oraz Małej Fatry. Miejsce to jest również dogodnym miejscem wypadowym w rejon Pasma Lipowskiej i Pilska.

 
Po burzliwej przeszłości schronisko trafiło w końcu w dobre ręce i od jesieni 2000r. do 2005r. Szymon Kreczmer przywrócił blask temu miejscu i tym samym bacówka przechodzi swego rodzaju renesans.
Obecny dzierżawca, Andrzej Paździorko, wraz z żoną Jolą, która poprzednio długo pracowała w Bacówce na Rycerzowej, mają zamiar kontynuować te działania i przykładają wszelkich starań by wrażenia z pobytu były jak najlepsze, a każdy turysta mile wspominał czas w nim spędzony. Wspaniały klimat tego miejsca tworzą: okolica, w której znajduje się schronisko oraz atmosfera jaka panuje w nim podczas pobytu turystów. Z racji położenia jest ono jednym z rzadziej odwiedzanych schronisk co czyni go miejscem spotkań ludzi prawdziwie kochających góry. Od kilku lat organizuje się Noc Krawculi – nocny rajd do bacówki.
Położone prawie pośrodku płaskiej hali schronisko na Krawców Wierchu jest drugą, obok obiektu na Rycerzowej tzw. bacówką turystyki kwalifikowanej PTTK. Obiekt oferuje 35 miejsc noclegowych, choć jak trzeba zmieści się nieco więcej osób. Ceny noclegów w pok. 2-3-os. - 8 zł od osoby, w pokojach 8-os. - 6,50 zł/os. Bufet oferuje słodycze, napoje i proste dania gorące. By wejść do schroniska, trzeba, podobnie jak na Rycerzowej, zmienić obuwie. Znajduje się tu dyżurka GOPR z łącznością radiową.


W rejonie schroniska na Krawcowym Wierchu przebiegają szlaki:
Szlak żółty z Glinki ( dł. 5 km). Do góry 2 godz. w dół 1.5 godz.
Szlak niebieski ze Złatnej (dł. 5,1 km). Do góry 2 godz. w dół 1,5 godz.
Szlak żółty z Trzech Kopców przez Wilczy Groń (dł.8 km). Do góry 2,5 godz. w dół 2,5 godz.
Szlak niebieski z przełęczy Glinka (dł. 2,5 km). Do góry 1 godz.w dół 45 min.
Połączenia z pobliskimi schroniskami szlakami turystycznymi:
-Bacówka pod Wielką Rycerzową - szlakiem żółtym - 4h 30'
- Schroniska na Hali Rysianka - szlakiem żółtym, dalej czerwonym - 3h 30'
- Schronisko na Hali Lipowskiej - szlakiem żółtym, dalej czerwonym, później zielonym - 3h 40'
- Schronisko na Hali Miziowej - szlakiem żółtym, dalej czerwonym - 4h


W górę od bacówki aż po sam szczyt Krawców Wierch, wznosi się piękna Hala Krawcula... Porośnięta wysokimi trawami wśród których wyrastają kolorowe polne kwiaty, jest oazą dla wielu owadów, motyli i nierzadko łąką na której podskubują zieloną trawę i zioła, stadka saren.. U góry znajduje się też drewniany krzyż i końcowa stacja drogi krzyżowej biegnącej razem z żółtym szlakiem z dołu, od kościoła w Glince na Krawców Wierch... Lecz największą atrakcją tego miejsca są piękne panoramy..

  
Ale zanim podejdę wyżej by nasycić wzrok tymi widoczkami idę do bacówki zamówić coś dobrego do jedzenia.
 
  
Z pełnym brzuchem, po zjedzeniu doskonałych placków ziemniaczanych z gulaszem i wypiciu chłodnego kufla piwa, zrelaksowany, opowiem teraz skąd wzięła się sama nazwa tego szczytu i polany.. A historia ta ma się tak....
Pochodzenie nazw Krawców Wierch i Krawcula jest różnie tłumaczone, ale stary baca Marcin Bryja tak o tym opowiada:
"... mówił mi kiedyś dziadek, że żył dawno temu w Ujsołach chłop, co sławny był jako dobry i najlepszy w całej ziemi żywieckiej krawiec. Żył też wtedy w Żywcu srogi graf - wielki pan, co to do niego należały te wszystkie góry i lasy, a był to graf co się stroić lubiał i nikt nie mógł mu w tym dogodzić. A najwięcej to lubiał piękne ciepłe odzienie, bo zimą dużo po swych drogach jeździł. Aż tu raz spotyka w Ujsołach pięknie w kożuch ubranego chłopa, co to za krawca był. Pyta się go:
- Uszyjesz mi taki piękny kożuch?
- Uszyję - mówi chłop.
- A nie boisz się, że źle go uszyjesz i obetnę ci głowę?
- Nie boję się, bo nie stracę głowy, ale jeszcze dostanę grunt.
- Jakżeś taki pewien to szyj - mówi graf - ale uważaj, bo głowa nie twoja.
Chłop już nic nie gadał, tylko zabrał się do miary ido roboty. W niedługi czas bierze chłop uszyty kożuch i idzie do grafa do Żywca. Wielki pan kożuch przyodział i nie mógł w nim nic złego znaleźć. Wszystkie zaś dworzany i służba nadziwić się nie mogli jaki to zgrabny jest teraz pan w tym kożuchu. Graf był strasznie zadowolony.Gada do chłopa:
- Tyś jeden mi z tym kożuchem trafił. Będziesz mi od tego czasu szył cały przyodziewek, a za to, coś tak najlepiej ze wszystkich się spisał, weź sobie w uznanie jeden wierch z polaną, co nad Straceńcem się wznosi.
Chłop obłapił pana za nogi i poszedł szukać tego wierchu. Chodził i chodził, aż tu na granicy go znalazł. Latem wyganiał na hale owce, a zimą szył w chałupie kożuchy, serdaki i wszelkie przyodzienie dla grafa. Tak od tego czasu wierch ten ludziska nazwali Krawców Wierch, a wielką polanę Krawculą przezwali ..."
Starsza jest nazwa szczytu którą podaje już Komoniecki w "Dziejopisie Żywieckim".. Nazywa go Straconym Wierchem (wypływa spod niego potok Straceniec). Dopiero na austriackiej mapie z 1855 roku przeniesiono "krawiecką" nazwę na szczyt.. 

 
Zostawiam w schronisku plecak, zabieram tylko aparat i ruszam w górę Hali aby pooglądać panoramy roztaczające się od południowego-wschodu po zachód.. Przez Halę Krawculi biegnie ścieżka szlak turystyczny żółty żółtego szlaku wzdłuż wbitych wysokich tyczek w kierunku lasu... Do granicy jest tylko 200 metrów.. Sam szczyt Krawców Wierch (1064 m n.p.m) leży na pasie granicznym..

  
Z każdym metrem podejścia wylania się panorama na południe czyli w stronę Słowacji..

  
...oraz na zachód w stronę Rycerki Muńcuła (1165 m), Wielkiej Rycerzowej (1226 m) i Wielkiej Raczy (1236 m)...

    
Człowiek, któremu szumi wiatr we wnętrzu ducha,
wyszedł na pole rano, gdy świeciło słońce,
i rozpuścił dokoła swe oczy widzące,
i otwarł w krąg słyszącą konchę swego ucha.

Szeleściła jesienna górska trawa sucha
i z pustek górskich chmury biegły śpiewające;
szedł wiatr, który się włóczy jak serce marzące,
melancholijne serce, które wiatru słucha.

I myślał człowiek: jest tu jakaś forma krucha,
w którą się wkłada życie smutne i tęskniące,
aby kwitło jak kwiaty, co więdną na łące,
i błyszczało jak mlecze, które wiatr rozdmucha;

forma, z której nic nigdy na dziw nie wybucha,
melancholijne, wielkie jezioro stojące,
w którym się topi życie, na pustkach błądzące,
ludzi, dla których wiatru szum jest rdzeniem ducha.
                                                                                  K.Przerwa-Tetmajer

 
A oto szkic widocznych wzniesień z Hali Krawculi...

 
Podszedłem kilkadziesiąt metrów powyżej bacówki, skierowałem obiektyw w kierunku południowym i zacząłem fotografować panoramę pasm górskich...
Na południe i południowy-zachód od lewej;
Jaworzyna (1045 m), Oszus (1155 m), Magura (996 m), Wysoka Magura (1111 m) , Solisko (1031 m), Smereków Mały (1033 m), Jaworzyna (1052 m), Smereków Wielki (1041 m), Beskid Bednarów (1093 m), Świtkowa (1082 m), przeł, Przysłop (940 m), Wielka Rycerzowa (1226 m) , Rycerzowa (1207 m).

  
Zbliżenie na południowy-zachód od lewej:
Wysoka Magura (1111 m), Solisko (1031 m), Smereków Mały (1033 m), Jaworzyna (1052 m), Smereków Wielki (1041 m), Beskid Bednarów (1093 m), Świtkowa (1082 m), przeł, Przysłop (940 m), Wielka Rycerzowa (1226 m) , Rycerzowa (1207 m)., Wiertalówka (1062 m), przeł. Kotarz (991 m), Jaworzyna (1173 m), Bendoszka Wielka (1144 m).

 
Szkic dalszej części pasm na południowy-zachód i zachód:

  
Doskonale widoczne na zbliżeniu od lewej:
 
pasmo Wielkiej Rycerzowej (1226 m) , Rycerzowej (1207 m), Wiertalówki (1062 m), Jaworzyny (1173 m), Bendoszki Wielkiej (1144 m), Wielkiej Raczy (1236 m), Hali Korczakowej  i Muńcuła (1165 m)

 
Ciąg  dalszy panoramy na południowy-zachód i zachód od lewej:
Muńcuł (1165 m), Parszywka Wielka (1043 m), Jaworzyna (1021 m), Magura (1073 m), Sobański Groń (759 m), Burów Groń (715 m), Dolina Rycerki Dolnej

  
W kierunku zachodnim za linia lasu w dole dolina Rycerki i Białej Soły ze wzniesieniami od lewej:
Parszywka Wielka (1043 m), Jaworzyna (1021 m), Magura (1073 m), Sobański Groń (759 m), Burów Groń (715 m), Łysica (704 m), Słowików Groń (702 m) i Urówka (623 m)

  
Zbliżenie doliny Rycerki Dolnej i Ujsoł z otaczającymi wzniesieniami...

  
I jeszcze trochę na zachód widoczne wzniesienia:
Sobańskiego Gronia (759 m), Burowego Gronia (715 m), Urówki (823 m),  Madejowej Kiczory (708 m) i Kopca (819 m)

  
"Obstrzelałem" cale pasma, podszedłem jeszcze kilka metrów wyżej do drewnianego, ponad 10 metrowego krzyża... Jest to końcowa stacja Drogi Krzyżowej biegnącej z doliny od kościoła w Glince aż na szczyt Krawcowego Wierchu...

   
Zabawiłem w sumie na Krawcowym Wierchu i w bacówce prawie półtorej godziny... Trzeba było zwijać manele i zbierać się w drogę powrotną szlak turystyczny żółty żółtym szlakiem w dół.. Niestety nieraz jest tak że gdy przyjeżdża się w góry samochodem na jeden dzień, to nie zawsze jest szansa zejścia z danego szczytu inną drogą... Spoglądam jeszcze raz z przybranej w pastelowe kolory Hali Krawculi na panoramę Beskidu Żywieckiego
 żegnając to piękne miejsce..


Gdy zszedłem spod krzyża w dół, pod schroniskiem nie zastałem nikogo.. Pusto, spokojnie tylko gdzieś w środku słychać było głośny śmiech jednej z młodych dziewczyn które w tym dniu wydawały posiłki w kuchni schroniska..

  
Popatrzyłem jeszcze raz za siebie na ten uroczy obiekt i ruszyłem leśną drogą w dół do doliny Glinki..

  
Drogi ubywało teraz bardzo szybko, jak to zawsze na szlaku bywa gdy schodzi się z górki w dół... Chociaż nieraz gdy zejście jest strome, gorzej daje ono w kość niż podejście w górę...

  
Tym razem droga prowadziła grzbietem więc maszerowałem jak Marszałkowską.. Mijałem kolejne polanki i już po niespełna półtora godzinnym marszu powoli zbliżałem się do miejsca gdzie pozostawiłem samochód... Zza wierzchołków drzew ukazała się dolina Glinki z czerwonymi dachami zabudowań...

  
Gdy doszedłem do samochodu minęła godzina 15-ta... Podsumowując -- wyruszyłem o 9.30. Wędrowałem, fotografowałem i półtorej godziny przesiedziałem na szczycie. Wróciłem na godz.15 - Ogólny czas przejścia 5 godz.30 minut - nieźle i całkiem na luzie a nawet na wielkim luzie Długość trasy w obydwie strony - ok. 10 km. Trasa niewymagająca z wyjątkiem początkowego podejścia od Glinki betonowymi płytami ale da się przeżyć..   Ogólne wrażenia z wyprawy --wspaniałe.. Ocena schroniska, widoków i klimatu tego miejsca na szóstkę !!!!. Spojrzałem jeszcze w dolinę Białej Soły, wsiadłem w samochód i nieśpiesznie ruszyłem w realia życia codziennego... Jednak nie byłem bardzo przygnębiony że muszę pozostawić moje ukochane góry na parę dni... Wiedziałem że jeśli tylko będzie najbliższa okazja to znowu do nich powrócę by cieszyć się ich widokiem i poczuć się znowu ich cząstką...

 
ŻYCIE

Od jesieni do jesieni
życie w biegu się nie leni
i od lata znów do lata
jak kurzawa z wichrem zmiata.

Rdzą przeżarci i kłopotem
pytamy się: a co potem?
Pod krzyżami upadamy
i co potem się pytamy?

I co potem, i co potem -
gnani smutnym samolotem,
wśród ciemności i przepaści -
ideałów entuzjaści.
                                                   K.Przerwa-Tetmajer
BESKID  ŻYWIECKI - Sierpień 2010

3 komentarze:

  1. Ciekawe i piękne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Piekne i bliskie sercu.....jestem wnuczka starego bacy Marcina Bryja....

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudnie ujęte i opisane jestem mieszkanką Ujsół jutro wraz z narzeczonym wybieram się na wycieczkę na Krawców Wierch byłam tam już parę razy ale celem jest pokazanie narzeczonemu pięknych walorów tego miejsca,które pan tak świetnie zobrazował i opisał:)ps:te czarne jagody to tzw.wilcza jagoda jest nie jadalna.

    OdpowiedzUsuń