czwartek, 20 maja 2010

Turbacz

GORCE
TURBACZ


GORCE - TURBACZ - "Naprzeciw Tatr, między doliną nowotarską a wężowatą kotliną Raby, wspięło się gniazdo dzikich Gorców. Od romantycznych Pienin odciął je wartki kamieniecki potok, a od spiskiej krainy odgraniczył je falami bystry Dunajec. Samotnie stoją nad wzgórzami. A wyżej jeszcze nosi głowę ociec ich rodu, zasępiony Turbacz" - pisał Władysław Orkan "W roztokach".... Gorce to bardzo malownicza grupa górska, którą od Beskidu Żywieckiego oddziela Przeł. Sieniawska, od Beskidu Wyspowego Przeł. Przysłop, od Beskidu Sądeckiego rzeka Dunajec a od Pienin Przeł. Snozka. Dunajec stanowi również granicę na południu – od Kotliny Nowotarskiej . Piękny i niepowtarzalny jest układ gorczańskich grzbietów, przypominający rozgwiazdę, której centralnym punktem jest Turbacz, najwyższy szczyt w Gorcach – 1310 m. n.p.m.. 
Od niego odchodzą promieniście grzbiety przedzielone głębokimi dolinami..
 Sezon turystyczny rozpoczął się na dobre. Nadeszły piękne, ciepłe, czerwcowe dni... Wygospodarowałem kilka dni wolnego czasu i postanowiłem wykorzystać je na krótki wypad w góry.. Wybrałem  Gorce. Malownicze, łagodne, mają niewiele ponad 40 km długości i są mniej zadeptane niż inne, bardziej popularne góry.
Cel wędrówki: Turbacz, najwyższy szczyt Gorców (1310 m n.p.m.)..


 
Można nań dotrzeć różnymi szlakami z wielu stron, m.in. czerwonym od Rabki Zdroju, zielonym od Niedźwiedzia czy żółtym z Lubomierza... Wędrowałem na Turbacz 3 razy.. Ostatni raz ładnych parę lat temu...i znowu odezwała się miłość w sercu moim  do tych pięknych gór, pełnych uroku i opiewanych w strofach wierszy Władysława Orkana ... Wybrałem jednak tym razem inny szlak, bardzo ciekawy i niestandardowy.. Ani od Rabki, ani od Nowego Targu lecz od strony Muszyny, a konkretnie od Koninek i pięknego ośrodka wypoczynkowego "Ostoi Górskiej, położonego na skraju Gorczańskiego Parku Narodowego... Trasę tą pokonujemy początkowo wyjeżdzając kolejką krzesełkową na Halę Tobołów, następnie podchodzimy stamtąd na Obidowiec przez Suhorę, aby wraz ze Szlakiem Głównym wyskoczyć chyżo na szczyt Turbacza.  Jeśli jeszcze dodać, że oprócz szlakowej trasy przemierzamy ją częściowo ścieżką przyrodniczą, jest to naprawdę  trasa wyjątkowa. Taki zaplanowałem wariant mojej wędrówki na Turbacz. Na szkicach i mapkach poniżej przedstawiam dokładne parametry trasy... W drogę!!!..

  
Wczesnym, czerwcowym rankiem, gdy tylko słońce rozlało swe ciepłe, złote promienie ponad pasmem Gorców, jechałem samochodem mijając Rabkę i zmierzając do Koninek..O godz. 9 rano zajechałem na parking przy końcowym przystanku autobusowym w Koninkach. Zabrałem plecak, aparat fotograficzny i powędrowałem w górę asfaltową drogą, jak wskazywały znaki "zielonego" szlaku. Od parkingu jest jeszcze niespełna 200 m w górę doliny do dolnej stacji wyciągu, znajdującego się nieopodal ośrodka wypoczynkowego krakowskiej Huty im. T. Sendzimira. Po chwili marszu zza drzew wyłoniły się zabudowania ośrodka..

  
Ostoja Górska Koninki to ośrodek konferencyjno-wypoczynkowy położony w górskiej kotlinie, u wrót Gorczańskiego Parku Narodowego.. Cichy, spokojny, malowniczy z głównym pawilonem, restauracją, salami konferencyjnymi, kawiarnią oraz kilkunastoma domkami letniskowymi ..

  
  Nie zatrzymując się na ośrodku, przemaszerowałem obok domków i dotarłem do dolnej stacji kolejki krzesełkowej na Halę Tobołów... Wyciąg teoretycznie kursuje codziennie od godz. 9.00 do 16.00. Jeśli nie jest uruchomiony, bo nie ma chętnych albo jeszcze nie ma godz. 9.00, wystarczy poszukać pracowników obsługi (prędzej czy później się znajdą ), którzy chętnie uruchomią wyciąg nawet dla kilku osób. Wyjazd kosztuje 10 zł i trwa ok. 10 min. Krzesełka są jednoosobowe. W czasie jazdy nieraz bywa chłodniej, niż mogłoby się wydawać na podstawie pogody na dole, warto więc coś dodatkowo na siebie włożyć. Tym razem jednak dzień zapowiadał się słonecznie i ciepło..

    
Gdy doszedłem wyciąg był nieczynny.. Pan z obsługi poinformował mnie, że za 5 minut pojedziemy ponieważ z ośrodka wypoczynkowego ma dojść jeszcze kilka osób, także wybierających się w góry... Pogawędziliśmy chwilkę i za kilka minut już siedziałem w krzesełku jadącym do góry, na Halę Tobołów...


A dla uzupełnienia opisu jeszcze parę parametrów tej nieco archaicznej, lecz malowniczej, jednoosobowej kolejki..
Parametry Kolei Linowej TOBOŁÓW:
  • Góra Tobołów - 994 m n.p.m
  • Różnica wzniesień - 309 m
  • Długość trasy - 1450 m
  • Czas przejazdu - ok. 10 min.
  • Przepustowość - 500-600 os./godz..

Podziwiając z coraz większej wysokości, pozostawioną za plecami malowniczą dolinkę Ostoi Górskiej, po niespełna 10 minutach jazdy na szczycie ukazała się górna stacja wyciągu na Hali Tobołów..


  Górna stacja wyciągu położona jest na grzbiecie Tobołowa, ponad górnym skrajem polany Jaworzyna Porębiańska, opadającej stromo na północ. Można oczywiście wyjść tu pieszo, ale naprawdę nie ma to sensu (chyba że wyciąg rzeczywiście nie kursuje). Trzeba wtedy iść albo wątłą, stromą ścieżką wzdłuż podpór wyciągu, albo szerokimi zakosami nartostrady. W jednym i drugim przypadku zajmie to blisko godzinę. Przy górnej stacji, po prawej, niewielki bufecik (czynny, jak jest ruch) i kilka ławeczek. Można podejść kawałek dalej na północ, na skraj polany Jaworzyny, by obejrzeć rozległą panoramę Beskidu Wyspowego,. Nie miałem tego w planach, a poza tym właściwy kierunek mojej wędrówki był południowy.. Bez zbędnych postojów skierowałem się zatem w lewo od wyciągu, za zielonymi znakami szlaku..


To co szczególnie charakteryzuje Gorce, to wspaniałe polany.
Polany takie jak Tobołów (po drodze zobaczymy ich jeszcze sporo) należą do najpiękniejszych i najbardziej charakterystycznych elementów gorczańskiego krajobrazu. Powstawały przez wieki na skutek wypalania fragmentów lasu na pastwiska. Stąd też prawdopodobnie pochodzi nazwa Gorców - od słowa "gorzeć", czyli płonąć. Dzisiaj, choć pasterstwo w Gorcach należy już raczej do przeszłości, tu i ówdzie zobaczymy stare, drewniane szałasy. Polany te posiadają wybitne walory przyrodnicze, krajobrazowe i kulturowe. Wiosną pokrywają je wspaniałe dywany kwitnących krokusów. Warto zatrzymać się tu na chwilę, gdyż rozciąga się stąd wspaniały widok na Beskid Makowski, Wyspowy i Gorce. Poszczególne szczyty, a także występujące tu gatunki traw, rozpoznamy dzięki specjalnej tablicy ustawionej na polanie.. Do tych piękniejszych polan, choć oczywiście jest to subiektywna ocena, należą Polany Stawieniec, Podskały, Łapsowa, Świnkówka, Gorc Troszacki, Gorc Kamienicki, Bieniowe, Jaworzyna.


Aby chronić te piękne zjawiska i pomniki przyrody w 1981 roku powstał Gorczański Park Narodowy. Zajmuje on powierzchnię 7029,85 ha. Od 1997 roku otacza go otulina, strefa ochronna o łącznej powierzchni 16 647 ha. Park obejmuje centralną część Gorców, w tym masywy: Turbacza, Gorca, Kudłonia oraz dolinę Kamienicy. Na terenie parku znajdują się bardzo dobrze zachowane drzewostany, niektóre w formie pierwotnej puszczy. Dzięki temu zamieszkują tu różnorakie zwierzęta: rysie, jelenie karpackie, żbiki, wydry oraz rzadkie gatunki ptaków: głuszce, dzięcioły białogrzbiete, sóweczki, puszczyki uralskie. Za sprawą ich obecności GPN został włączony do rządowego projektu sieci Natura 2000 jako Obszar Specjalnej Ochrony Ptaków – „Gorce”.


Po nacieszeniu oczu pięknymi widokami z Hali Tobołów, "pstryknięciu" paru fotek, zarzuciłem plecak i pomaszerowałem dalej szlakiem.. Szlak zielony prowadzi wygodną drogą grzbietową, ponad stokową polaną Tobołowa, pozostawiając jego wierzchołek po prawej stronie. Z dolnego krańca polany podchodzą tu dwa małe, narciarskie wyciągi orczykowe. W lewo roztacza się widok na układ dolin i grzbietów odchodzących na północ od Turbacza, wraz z jego majestatyczną kopułą w oddali.. Na odcinku Tobołów – Suhora przebieg szlaku pokrywa się ze ścieżką edukacyjną „Wokół doliny Poręby”. Liczne polany: Jaworzyna Porębska, Tobołów, Suhora, Obidowiec i Młynarska są atrakcyjne widokowo i wyróżniają się bogactwem florystycznym. Podczas wędrówki można obejrzeć rzadkie i chronione rośliny młaki kozłkowo-turzycowej i łąki miętlicowej. Zalesione siodło polany Suhora pełni rolę korytarza ekologicznego, którym przechodzi wiele gatunków zwierząt, np. wilk i ryś. Podczas wędrówki przez las jest okazja do obserwowania głównych gatunków drzew występujących w GPN: świerka, jodły i buka. Tworzą one zbiorowiska leśne buczyny karpackiej oraz górnoreglowej świerczyny.


Początkowo wędrowałem szeroką i łagodną ścieżką obrzeżami polany, potem przez las. Po kilku minutach znowu wyszedłem  na otwartą przestrzeń, idąc obok dużych i gęstych borowin. Po prawej stronie wznosiła się Suchora (1000 m). Na jej szczycie znajduje się najwyżej położone w Polsce obserwatorium astronomiczne - placówka badawcza Katedry Astronomii Akademii Pedagogicznej w Krakowie. Lokalizację wybrano nieprzypadkowo - oddalenie od cywilizacji i położenie w leśnej otulinie parku narodowego, umożliwia obserwację czystego i nieoświetlonego nieba. Postanowiłem skręcić w prawo, mało widoczną ścieżką w gęstwinie lasu, aby dojść na szczyt Suchory i zobaczyć owo obserwatorium.


Idąc dość stromą ścieżką w górę, na niezalesionym szczycie co jakiś czas wyłaniała się srebrna, lśniąca w promieniach słonecznych, kopuła Obserwatorium...


Po kilkunastu minutach marszu pod górę las niespodziewanie się kończy i wychodzę na kształtną kopułę szczytową, porośniętą zieloną trawą, na której błyszczy w słońcu biały budynek obserwatorium astronomicznego..


Podchodzę pod ogrodzenie by przyglądnąć się dokładniej tej budowli.... Obserwatorium wybudowano dzięki staraniom Wyższej Szkoły Pedagogicznej z Krakowa w 1987 r. Jest to w tej chwili jedyne w Polsce górskie obserwatorium astronomiczne służące także naukowcom Uniwersytetu Warszawskiego oraz Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika z Torunia. Widoczna z wielu miejsc błyszcząca, rozsuwana kopuła kryje teleskop optyczny o szerokości zwierciadła 600 mm i ogniskowej 7500 mm oraz inny specjalistyczny sprzęt badawczy..


Obserwatorium niestety nie można zwiedzać.. Obszedłem cały budynek dookoła, zrobiłem fotki i wyruszyłem dalej... Spod obserwatorium ścieżka schodzi na siodło oddzielające Suchorę od widocznego na wprost masywu Obidowca. Na przełęczy dochodzi się znowu do zielonego szlaku. Początkowo zaczyna się on wznosić halą, potem przez rzadki zagajnik..


W końcu po przejściu polany i lekkim podejściu do góry przez zagajnik, doszedłem do pierwszego punktu odpoczynku... Byłem u  podnóża Obidowca (1106m).. Paru turystów także zrobiło sobie tutaj postój. Chwilka odpoczynku, zapoznanie się z tablicami informującymi o faunie i florze pozostawionej za plecami Suchory...


Dzień zrobił się upalny. Zbliżało się południe. Po chwili postoju i paru łykach mineralki wyruszyłem w dalszą wędrówkę..


Teraz szlak zagłębił się w las pokrywający północny stok Obidowca.  Przed sobą miałem 20 min. stromego podejścia na szczyt Obidowca (1106 m) w głównym grzbiecie Gorców, naszpikowanego ostrymi, wystającymi kamieniami..


 
Mozolnie, ale dość szybko wspinałem się tym kamienistym traktem w górę... Szlak "zielony" po około kwadransie wspinaczki skręcił w lewo. W prawo odchodziła nieoznakowana ścieżka, którą można było dojść skrótem do czerwonego szlaku, biegnącego grzbietem w stronę Starych Wierchów.

 
Szlak zielony wznosi się tutaj chwilę dość stromo i pozostawiając szczyt Obidowca (1106 m) z prawej, doprowadza do grzbietowej drogi, którą wiedzie szlak czerwony w kierunku Turbacza (od górnej stacji wyciągu ok. 30 min).  Skręciłem w lewo na czerwony Główny Szlak Beskidzki. Prowadzi tędy także szlak rowerowy, więc spotkanie rowerzysty górskiego to normalka.. Jak informowała tablica, do szczytu Turbacza pozostało mi jeszcze około godziny marszu.


Gdy tylko wyszedłem z ciemnego tunelu lasu na oświetloną słońcem szeroką drogę, lekkie zmęczenie podejściem pod Obidowiec minęło bardzo szybko... Czerwony szlak prowadzi na tym odcinku wygodną, prawie płaską drogą , z której mogą korzystać rowerzyści (symbole szlaku dla rowerów na drzewach) oraz miłośnicy jazdy konnej.. Po paru minutach marszu doszedłem do kolejnego miejsca odpoczynku... Znajduje się ono na grzbiecie Obidowca, skąd można podziwiać piękną panoramę Gorców.. Chwila na "złapanie oddechu", bo z nieba słoneczko coraz bardziej przygrzewa..


Szeroka, szlakowa droga prowadząca grzbietem Obidowca w kierunku wschodnim na szczyt Turbacza, przebiega przez liczne zielone polany, skrajem świerkowego lasu.. 


Po drodze, na zarastających częściowo połaciach leśnych polan, mijam stare drewniane szałasy pamiętające czasy wypasu owiec na tych terenach.

 
Po około 20 minutach marszu szerokim, wygodnym traktem, droga weszła w niski zagajnik, zwężając się i pnąc lekko w górę..

 
Po przejściu kilkuset metrów zagajnikiem, szlak ponownie zniknął w gęstwinie lasu. To moment ochłody w cienistym tunelu świerków.. W pewnym momencie, w gęstwinie lasu  po lewej stronie dróżki, niecodzienny pomnik !! Tworzą go duże kamienie, fragmenty pogiętej blachy, okrągła tabliczka z namalowanym czerwonym krzyżem i śmigło. Obok ktoś zapalił znicz, inni położyli kilka szyszek. To pamiątka po katastrofie samolotu sanitarnego, który rozbił się tu 23 maja 1973 r..

 
Dalszy marsz zmusił mnie do trochę większego wysiłku, ponieważ szlak zaczynał stopniowo piąć się w górę. Wchodząc pomiędzy drzewa, trzeba było uważać na plątaninę wystających korzeni, na których łatwo się potknąć.. Po pewnym czasie droga znowu się poszerzyła i wyszła na otwarty teren..

 
Wychodząc z zalesionych rewirów ukazywały się coraz piękniejsze widoki na Gorczański Park Narodowy i między innymi na pasmo Lubonia Wielkiego..

 
Pogoda piękna, słoneczna, drogi ubywało  i chociaż jeden z ostatnich odcinków szlaku tego szlaku jest trochę przygnębiający, prowadzi pomiędzy uschniętymi kikutami drzew, przewróconymi przez wiatr pniami i połamanymi gałęziami, to nastrój dopisywał..

 
A to fotka "martwego lasu" na zboczu Turbacza. Widok trochę smutny, lecz jakże charakterystyczny dla takich miejsc, gdzie wiatr sieje zniszczenie na odkrytych, górnych partiach gór..

 
Ten kikut złamanego i uschniętego drzewa jest jakby symbolem bezwzględnych praw natury panujących w górach. Jedne drzewa "umierają ", aby umożliwić przetrwanie innym roślinom.. Paprocie i borowiny bujnie porastają dolne partie tego zbocza...


Powalone, uschnięte pnie drzew są także domem dla małych mieszkańców runa leśnego... Chociaż w tym wypadku ta wielka, prawie 2-cm mrówka nie jest "maleństwem"....


 
Wąska ścieżka wiła się  pod górę pomiędzy pniami powalonych drzew, paprociami i młodymi świerkami wyrastającymi z przyniesionych tutaj wiatrem nasion..

 
Doszedłem pod szczyt Turbacza, to już ostatni szlakowskaz. Z tego miejsca "rzut beretem" do szczytu...

 
Wreszcie po niespełna 2,5 godz. wędrówki, dotarłem na szczyt Turbacza. Stoi tu żelazny krzyż i kamienny obelisk. Mimo południa jest dość ponuro, bo gęsty las przesłania widoki. Może dlatego pisarz Władysław Orkan - piewca piękna Gorców - uważał go za „zasępiony”, jak napisał w powieści „W roztokach”..
Turbacz jest najwyższym szczytem Gorców, położonym niemal w ich centrum. Zbiega się tu blisko 10 gorczańskich grzbietów, w tym prawie wszystkie najważniejsze. Sam wierzchołek stanowi spłaszczona kopuła pokryta dorodnym, górnoreglowym lasem świerkowym..



Zrobiłem upamiętniającą fotkę i zacząłem schodzić ze szczytu Turbacza leśna ścieżką w dół, w kierunku wschodnim... Po paruset metrach wyszedłem na polanę z widniejącym, drewnianym budynkiem...To Muzeum Kultury i Turystyki Górskiej PTTK otwarte w 1980 roku, eksponujące dzieje turystyki w Gorcach, historię schroniska na Turbaczu, opis działalności ruchu oporu podczas II wojny światowej oraz postać Władysława Orkana..


Na chwilę przystanąłem  przy drogowskazie z tabliczkami szlaków, które ze szczytu Turbacza rozchodzą się w różnych kierunkach. To największy w Gorcach węzeł szlaków - Na Rabkę, Łopuszną, Klikuszową, Stare Wierchy i do Nowego Targu... Do wyboru, do koloru..


Po chwili zszedłem  kilkadziesiąt metrów niżej, do dużego schroniska na Turbaczu.. Kamienny budynek na 110 noclegowych miejsc, ze spadzistym dachem krytym gontem, robi wrażenie. Jest to jedno z największych schronisk w Beskidach..

 
Obiekt  ten znajduje się na skraju polany Wolnica, tworzącej wraz z rozległą Halą Długą ciąg polan pomiędzy Turbaczem a Kiczorą.
Pierwsze schronisko w rejonie Turbacza (jak i w całych Gorcach) zostało wybudowane przez Oddział PTT z Nowego Targu na polanie Wisielakówka, w grzbiecie odchodzącym na południe od szczytu, w październiku 1925 r. Był to niewielki drewniany obiekt z małą werandą i pokojami gościnnymi na poddaszu. Przetrwał do listopada 1933 r., kiedy spłonął doszczętnie, podpalony przez nieznanych sprawców. Do budowy drugiego schroniska przystąpiono już w roku następnym - tym razem na polanie Wolnica. Budowa trwała kilka lat i przerwała ją II wojna światowa. W czasie okupacji schronisko było jednak czynne i oprócz goszczenia nielicznych turystów pełniło przede wszystkim rolę bazy kontaktowej na szlaku kurierów polskiego ruchu oporu, a nieraz dawało schronienie działającym w Gorcach oddziałom partyzanckim. Niemcy obsadzili schronisko w 1943r., a w listopadzie tegoż roku w czasie walk z partyzantami zostało ono doszczętnie zniszczone..


 
Budowę trzeciego schroniska pod Turbaczem rozpoczęło PTTK (przy znacznej subwencji państwa) w 1953 r. wg projektu Anny Górskiej, jednak oddano go do użytku dopiero 22 lipca 1958 r. (nadano mu wówczas imię Władysława Orkana). Jest to duży kamienny budynek o dwóch prostopadłych skrzydłach, z arkadowym wejściem od strony południowej, przykryty strzelistym dachem gontowym z mansardami.
Obecnie schronisko ma ponad 100 miejsc noclegowych w salach 2-, 3-, 4-, 6-, 10-, a nawet 16-os.


 
Do dyspozycji turystów obszerna jadalnia (na piętrze) i kuchnia serwująca gorące posiłki obiadowe. Na parterze, zaraz w lewo od wejścia niewielka kawiarenka - bardziej z nazwy niż z rzeczywistej funkcji, ale odciąża nieco jadalnię i kuchnię od tych klientów, którzy chcą się tylko czegoś się napić, kupić słodycze, mapę, przewodnik czy widokówkę. Tam właśnie, do owej kawiarenki skierowałem swe pierwsze kroki po dotarciu do schroniska, aby kupić po coś do picia i coś do skonsumowania ....


I to jest toooo !!!... Zjadłem pysznego "placka po zbójnicku" z dobrze doprawionym gulaszem, wypiłem kufelek zimniuśkiego " Żywca "...bajka !!!.. A dookoła widoki i pogoda -- marzenie !!! Czas na podziwianie tego, co roztacza się z tarasu schroniska.. Można stąd zobaczyć piękną panoramę Pienin i Tatr nad pagórami Podhala – od Tatr Bielskich z Hawraniem przez Tatry Wysokie z Łomnicą, Gerlachem, Wysoką, Świnicą po Tatry Zachodnie z Kasprowym Wierchem, Bystrą i Banówką.
W kierunku południowym widoczne w oddali psamo Tatr Bielskich i Wysokich..

  
 A tak wygląda zbliżenie korony Tatr z opisem poszczególnych szczytów..

 
Przechodzę kawałeczek dalej przez taras schroniska.. W kierunku wschodnim kolejna, piękna panorama.. Opadająca w dół poniżej schroniska Hala Długa, ciągnie się w kierunku wąwozu Przełęczy Długiej, a następnie wznosi się ku górze po zachodnim zboczu Kiczory.. Jest jedną z najpiękniejszych hal w Gorcach. Stoją na niej dwa charakterystyczne budyneczki: ten poniżej to bacówka (w czasie wypasu owiec można tu skosztować serów i żętycy)..


Na zbliżeniu ten większy budyneczek powyżej bacówki, tuż przy ścianie lasu, to "Metysówka" - nieczynna już kultowa chatka, w której można było niegdyś przenocować w dość spartańskich warunkach.


 I jeszcze jedna panoramka.. Bardziej w lewo od wzniesienia Kiczory, w kierunku północno-wschodnim, ponad wierzchołkami świerków ukazują się w oddali kolejne gorczańskie masywy - Mostowncy, Mogielicy i Kudłonia..


 Dobiega końca mój pobyt na tym pięknym, gorczańskim wzniesieniu.. Jeszcze tylko pieczątki okolicznościowe wbite do książeczki, wpis do Książki Gości w schronisku uzupełniony w samych pozytywach i czas maszerować w dół..

 
Schodzę "zielonym " szlakiem do Koninek pozostawiając "posępnego" Turbacza za plecami...


Góry to jedno z tych kliku rzeczy, które w moim życiu kocham najbardziej... Góry są jak piękna dziewczyna.... Potrafią zauroczyć, są często kapryśne, nie wybaczają błędów, mają wielu adoratorów, śnią się po nocach i odwzajemniają miłość pięknymi, niepowtarzalnymi widokami...
I jak ich nie kochać..??!!! 

Piękne Gorce w oddali czekają
Na turystów co żyją we mgle
Co ich piękna wcale nie znają
A ich życie to męka we śnie

Więc się obudź z uśpienia swojego
Z tej gonitwy o pieniądz i chleb
Wyrusz w Gorce, raz dnia pogodnego
A zrozumiesz, że góry to lek

Kto raz tego nektaru skosztował
Będzie pragnął i tęsknił i śnił
Bo w gorczańskim pustkowiu gdzieś schował
Cząstkę serca i tętna swych żył

Będzie wracał do lasów świerkowych
Do potoków szumiących wśród skał
Będzie myślą i sercem gotowy
Wrócić w piękno gorczańskich hal

Będzie wracał do górskich przyjaźni
Co kochali te strony jak on
Nawet wtedy będzie mu raźniej
Gdy na skroni zabieli się szron...


CZERWIEC 2009

1 komentarz: