niedziela, 6 listopada 2011

Rysy cz.VI

TATRY  WYSOKIE





WYPRAWA NA RYSY OD SŁOWACKIEJ STRONY
CZ.VI
Zejście z Rysów nad Szczyrbskie Jezioro
czyli
ze szczytów w doliny na skrzydłach poezji...  

Parę minut przed wybiciem 12-tej godziny rozpocząłem schodzenie z masywu Rysów do słowackiej miejscowości Szczyrbskie Jezioro... Droga powrotna ze szczytu Rysów to już tylko czysta przyjemność... Nie zapominajmy jednak, iż na niektórych fragmentach szlaków w obojętnie jakiej części gór, schodzenie w dół jest nieraz dużo bardziej męczące i zdradliwe, aniżeli wychodzenie pod górę.. Stawy kolanowe są dociążone na maxa i cierpią wtedy najwięcej... Czas zejścia w dół ze szczytu Rysów na parking w Szczyrbskim Jeziorze z 2-3 postojami na odpoczynek, nie powinien zająć więcej aniżeli 3:30 h - 4 h... Mapowy czas zejścia ze szczytu na parking przewiduje ok.4:20 h marszu. Ja praktycznie zawsze schodząc z Rysów do Szczyrbskiego Jeziora w normalnych warunkach pogodowych, zaliczam ten odcinek bez pośpiechu w 3:15 - 3:30 h.. Wszystko co można po drodze na Rysy ujrzeć ciekawego i jakimi widokami można nasycić nasze oczy, opisałem w czasie kolejnych odcinków fotorelacji z wyprawy na szczyt. Teraz więc, ostatnią cześć tej pięknej, tatrzańskiej wędrówki wypełnię w większości fotkami i nastrojową poezją, opiewającą piękno naszych gór... Lecz sami się przekonacie oglądając tę cześć relacji, jakże inne może mieć oblicze natura, gdy szczyty górskie i doliny oświetlają promienie popołudniowego słońca... Przejdziemy tę trasę teraz w dół i niby tym samym szlakiem, a jakże odmiennym w swych barwach, cieniach, zieleniach kosodrzewiny, złocie i szarości piarżystych stoków, czerni żlebów, turkusach stawów górskich i bajecznych szafirach nieba... W drogę !!... a im mniej słów, tym więcej piękna ukaże się teraz naszym oczom... 
Z RYSÓW (2503 m n.p.m.) NA PRZEŁĘCZ WAGA (2340 m n.p.m.)  Początek schodzenia godz.11:55
Widok na Żabią Dolinę...

   
Trawersem południowego zbocza Rysów, w kierunku Kopy nad Wagą..

   
Hej za mną w Tatry! W ziemię czarów,
            Na strome szczyty gór.
Okiem rozbijem dal obszarów,
            Czołami sięgniem chmur.

Ponad przepaście nasza droga,
            Odważnie, bracie mój!
Od ludzi dalej - bliżej Boga
            Ha, już jesteśmy - stój!

Patrz, jak w głębinach białą pianą
            Potoków kipi war...
Potężną falą rozhukaną
            W granitach żłobi jar.

I siłą w hale się przerzyna,
            W juhasa Boży świat,
Gdzie w szmaragd stroi się dolina
            I w różnobarwny kwiat.

Tu znów iglica za iglicą
            W niebiosa piętrzy się;
Patrz, jak urwiskiem - błyskawicą -
            Kozica trwożna mknie.

I z bystrej turni nad jeziora
            Wieczysty zbiega chłód,
Gdzie się przeciąga Mnich-potwora
            W zwierciadle czarnych wód.

Tam wstęgą białą nurt szeroki
            Śle w przepaść głazów złom
I błyskawica drze obłoki,
            Po gromie wali grom.

Zda się, że wstrząsa gór posadę
            Grom zdwojon echem burz,
Zda się, że niesie nam zagładę,
            Że koniec świata już.

Lecz burza coraz niżej schodzi,
            Piorunów słabnie trzask -
Wybiegłe szczyty z chmur powodzi
            Oblewa złoty blask.

Gerlach, Łomnica i Lodowy
            Nad białe morze chmur
Podnoszą swoje dumne głowy:
            Króle tatrzańskich gór.

Uczucie wzniosłe, niepojęte
            W piersi nie mieści się.
i jakieś tchnienie wonne, święte
            W niebiosa serce rwie.

Oddalonemu od trosk ziemi
            Zda się, że niebios próg,
Że stanął między wybranemi,
            Że tu zamieszkał - Bóg.
                                                        Władysław Ludwik Anczyc
      
Pytasz mnie, pani, com widział tam z góry,
Z tej wśród obłoków zawrotnej przełęczy?
Widziałem w dole cichych wód lazury,
bezdenne, rąbkiem opasane tęczy,
co wyglądały jako twoje oczy,
gdy łza je - na mnie zwrócone - zamroczy.

Widziałem w dali czarodziejskie niwy,
skąpane w morzu słonecznego złota,
wyglądające, jak ów kraj szczęśliwy,
który stworzyła moich snów tęsknota,
gdzieś poza życia jawą i żałobą,
a kędy nigdy ja nie będę z tobą!

A bliżej - czarne, w mgłach przepastne turnie,
takie posępne, jako myśli moje,
co ku błękitom spiętrzają się górnie
i zaś, jak skały w toń, tak w oczy twoje
patrzą - i nań wniebowstępną drogą
wznieść się ni w głębiach zatonąć nie mogą.
                                                                              Jerzy Żuławski
   
Skalna ścieżka szlakowa u podnóża Kopy nad Wagą..

      
Kamienne "kopczyki" powyżej Przełęczy Waga..

    
Stanąłem na przełęczy...świat czarów przede mną!
Wzrok zdumiony weń topię - podziw duszę tłoczy...
Dołem - stawy czernieją, jak piór pawich oczy,
W górze - pieśń!...ale myślą stworzona nadziemną.

Pieśń murami granitów pisana przede mną!
Skamieniały sen Stwórcy, dumny sen, uroczy!
Tam - ku krańcom pustyni gwiazda dnia się toczy,
Płoną szczyty - tam z głębin wstaje wieczór ciemno.

Siadłem; - cisz w górach - oko stawów drzymie,
Patrzę w Tatry, w te runy przedwiecznej zagadki;
Chciałbym przejrzeć, przeniknąć jej myśli olbrzymie.
 
Wiatr-bajarz lekkim palcem strunę marzeń trąca,
Z wolna uchodzą z serca goryczy ostatki,
O! Tu siedzieć i słuchać, i dumać bez końca
                                                Kazimierz Przerwa-Tetmajer
   
Wzniesienie Kopy nad Wagą (2390 m n.p.m)

    
Pionowy żleb opadający w dół spod Kopy nad Wagą do Ciężkiej Doliny..


  Zmarzły Staw i Ciężki Staw na dnie Ciężkiej Doliny...


Śród rumowiska tego, co się nie odstanie,
Skąd droga tylko na dół - ściana wiedzie w górę -
U stóp szczytowych grani staw się rozlał, w który
Dawno był już, przed laty, padł ostatni kamień.

Tu, gdzie go już nie wzruszy szumnych siklaw bicie,
Bez dopływu, zastygły, ssąc nadenne piargi,
Słucha we dnie i w nocy, jak w pustce bezwargiej
Srebrnej strugi szczeliną uchodzi zeń życie.

A kiedy mgły plugawe, dżdże i siąpawice
Obłapią żebra skalne płetwami obiema,
Pociemniałą ze grozy spogląda źrenicą
W lice prawdy - w grań taką, na którą dróg nie ma
                                                                                         Zofia Jabłońska
PANORAMY Z PRZEŁĘCZY WAGA (2340 m n.p.m.) - Godz.12:10
Zbliżenie na masyw Jaworowych Turni, za nimi łańcuch Tatr Bielskich, Szalony Wierch, Jagnięcy Szczyt, Kołowy Szczyt..

     
Zbliżenie w tle od lewej: Jagnięcy Szczyt, Kołowy Szczyt, Lodowy Szczyt, Lodowa Kopa, Mały Lodowy, w chmurach Durny Szczyt, Łomnica, całkiem po prawej Świstowy Szczyt..

   
Zbliżenie od lewej: Lodowa Kopa, Mały Lodowy, w chmurach Durny Szczyt, Łomnica, dalej w prawo Świstowy Szczyt, Dzika Turnia, Mała Wysoka, Baniasta Turnia..

   
Zbliżenie od lewej:  Dzika Turnia, Mała Wysoka, Baniasta Turnia, w chmurach Staroleśny Szczyt, na drugim planie Wielicki Szczyt i Litworowy Szczyt, pierwszy plan boczna grań szczytu Ganek, odchodząca w kierunku Kaczej Turni..


   Zbliżenie od lewej: środkowy plan - Ganek, Rumanowy Szczyt, Żłobisty Szczyt, za nimi w tle Zadni Gerlach, Gerlach, na pierwszym planie odchodząca grań ze szczytu Ganek na Rumanową Przełęcz..

   
Ciche, mistyczne Tatry, owe wieczne głusze
zimowych, śnieżnych pustyń, owe zapadliska ,
niedostępne wśród złomów, gdzie jeden się wciska
mrok i gdzie wicher końcem swych skrzydeł uderza
z głuchym jękiem, jak końskie na polu kopyto,
 uderzające w zbroję martwego rycerza:
ty, pustko, w siebie wołasz błędną ludzką duszę...

     Ty, pustko nieskalana, kędy myśl człowieka
w dumną, zimną samotność wolno się odwleka,
 jak lew ranny w pieczarę zapadłą i skrytą;
ty, pustko nieskalana, gdzie się dusza rzuca
zmęczona i ponura, by z krwi chłodzić płuca,
oczy myć z kurzu, ręce ogarnywać z błota...

     O Tatry! Jakże drogą jest wasza martwota!
Ten chram, kędy ofiarę niezmiernemu Bogu
odprawia wiatr u skały lodowej ołtarza,
a tej mszy słucha turni zwieszonych milczący
tłum i białego lasu przepastna ciemnota,
i kędyś uczepiony na szczytowym rogu
blask wschodzącego słońca, co lody rozżarza,
na kształt lampy ofiarnej, u stropu wiszącej!...

     A kiedy się gwiazdami zaświecą przestrzenie
wiekuistego nieba i nieprzeniknione
zejdzie na ziemię nocy zimowej milczenie:
wówczas mi się wydaje, ze już lat tysiące
ubiegły, że już życie dawno pogrzebione
i że jest to dusz ludzkich, dawno niepamiętnych,
dusz do szału zuchwałych, do szaleństwa smętnych,
uroczysko grobowe, senne i milczące.
                                                                                K.Przerwa-Tetmajer
Zbliżenie od lewej: Wysoka, Ciężki Szczyt..

   
Zbliżenie od lewej: południowa grań Ciężkiego Szczytu, Smocza Grań, Wielka Kopa Popradzka, Popradzkie Turnie..

   
Z PRZEŁĘCZY WAGA (2340 m n.p.m) DO ŻABIEJ DOLINY (1919 m n.p.m.) - Godz.12:15 

   
Kotlinka Pod Wagą, w dole Chata pod Rysami, po lewej Smocza Grań, Kopa Popradzka, po prawej w oddali Grań Baszt.

   
 Tu
nie ma pięknych słów
Tu one nic nie znaczą
- tu są
takie miejsca w skale
które nigdy
słońca nie zobaczą
- tu są
takie miejsca
na ziemi
gdzie najcenniejsze
milczenie
                                                             Aleksander Wojciechowski
   
Opuszczam granice "Wolnego Królestwa Rysy"..

            
Zejście z progu Kotlinki pod Wagą w kocioł Żabiej Doliny, z turkusowymi lustrami Żabich Stawów....

      
 Cicho, cicho, nie budźmy śpiącej wody w kotlinie,
lekko z wiatrem pląsajmy po przestworów głębinie...
Okręcajmy się wstęgą naokoło księżyca,
co nam ciała przezrocze tęczą blasków nasyca,
i wchłaniajmy potoków szmer, co toną w jeziorze,
i limb szumy powiewne, i w smrekowym szept borze,
pijmy kwiatów woń rzeźwą, co na zboczach gór kwitną,
dźwięczne, barwne i wonne, w głąb wzlatujmy błękitną.
 
Cicho, cicho, nie budźmy śpiącej wody w kotlinie,
lekko z wiatrem pląsajmy po przestworów głębinie...
Oto gwiazdę, co spada, lećmy chwycić w ramiona,
lećmy, lećmy ją żegnać, zanim spadnie i skona,
puchem mlecza się bawmy i ćmy błoną przezrocza,
i sów pierzem puszystym, co w powietrzu krąg toczą,
nietoperza ścigajmy, co po cichu tak leci,
jak my same, i w nikłe oplatajmy go sieci,
z szczytu na szczyt przerzućmy się jak mosty wiszące,
gwiazd promienie przybiją do skał mostów tych końce,
a wiatr na nich na chwilę uciszony odpocznie,
nim je zerwie i w pląsy pogoni nas skocznie...
                                                                                           K.Przerwa-Tetmajer
   
Jeden z "nosiczów" czyli słowackich szerpów na szlaku do schroniska pod Rysami..

   
Początek długiego trawersu biegnącego zboczem stromego, skalnego progu, oddzielającego Żabią Dolinę od Kotlinki pod Wagą..

            
Początek łańcuchów na odcinku trawersu skalnego progu, ciągnący się kilkadziesiąt metrów w kierunku Kotlinki Pod Żabim Koniem..

       
         Stroma, gładka płyta skalna na trasie łańcuchów, z zakutymi metalowymi klamrami-stopniami..

       
Skalny próg, łańcuchy i klamry pokonane. Schodzę na dno kotła Żabiej Doliny....

         
Wznoszący się po prawej stronie ścieżki szlakowej masyw Wołowego Grzbietu (Wołowa Turnia, Żabia Turnia, Zabi Koń)..

   
Kocioł Żabich Stawów..

   
 Pośród skał twardych, złomów z granitu,
W dolinach górskie jeziora śpią,
W spowitych sennie ciszą i mgłą
Śnieg się przegląda ze szczytu. 

W oprawie mocnej, w pierścieniu z głazów
Świecą ich sine, przejrzyste dna,
Potok nad nimi jak struna łka
Szmery miłosnych wyrazów. 

Dzień wstaje z wolna, patrzy w zadumie,
Zanurza place różowe w toń,
Później ze wstydu podnosi dłoń,
Że pieścić lepiej nie umie.
                                                             Jerzy Liebert
     
- Wielki Żabi Staw

   
- Mały Żabi Staw

   
NAD WIELKIM ŻABIM STAWEM (1919 m n.p.m.) - Godz.13:15

      
Szczyty otaczające Żabią Dolinę - masyw Wołowego Grzbietu (Wołowa Turnia, Żabia Turnia, Zabi Koń)

   
Żabi Koń, Żabia Przełęcz, zachodnia grań Rysów, Rysy..
W dole Kotlinka Pod Żabim Koniem

   
Popradzka Kopa..

   
Masyw Popradzkiej Kopy i Popradzkich Turni..

      
Kamienna ścieżka czerwonego szlaku biegnąca dnem Żabiej Doliny, ku skalnemu progowi oddzielającemu ją od Mięguszowieckiej Doliny..

      
W dali!... jakby ciągnący ławą huf kresowy,
Z gwiazdami na szyszakach, z proporcem obłoków
Zakamieniał, dotarłszy aż do nieba stoków,
Tak Tatry ciemnym murem zwarły dumne głowy!

Wielki jak sny młodości - mroźny kraj śniegowy!
Gdzie król burz - halny orkan - błądzi w szacie mroków,
Gdzie wiszą gniazda orłów, gromów i potoków,
Gdzie mistrz świata w obłokach ma tron granitowy!

Tatry! czemuż jak siedzib szukające ptaki
Myśli moje ku waszej zamarłej pustyni
Lecą przez mgłę tęsknoty i przez marzeń szlaki?
 
O pustyni tatrzańska! bo na tym obszarze
Całej mojej ojczyzny - o skalna świątyni -
W tobie jednej są jeszcze - swobody ołtarze!
                                                                                Franciszek Nowicki
   
Ostatnie spojrzenie na kocioł Żabich Stawów oświetlony promieniami popołudniowego słońca..

 
Schodzę w Dolinę Mięguszowiecką....

C.D.N...

1 komentarz: